Jan Mazurek
http://www.moneymarket.pl
Chiński rajd safari
Spektakularna ekspansja
gospodarcza Chin w Afryce zaczyna wzbudzać niepokój w wielu
państwach Zachodu. Imponujący
ponad 5-procentowy
wzrost gospodarczy Afryki jest w znacznej mierze efektem
chińskich inwestycji. Około tysiąca chińskich firm zbudowało
już swoje
przyczółki na Czarnym Lądzie. Dotychczasowi gracze, jak:
USA, Francja czy Anglia są dziś sukcesywnie wypierani
przez biznesmenów
z dalekiego kraju. Na naszych oczach Chiny stają się trzecim
po USA i Francji partnerem handlowym Afryki. Przyrost obrotów
handlowych w ostatnich latach wynosi 50 - 70 proc. rocznie.
Chińczycy potrafią doskonale grać kartami
międzynarodowej polityki. Wiedzą też, że warunkiem rozwoju
współpracy gospodarczej
jest
utrzymywanie jak najlepszych stosunków z innymi państwami.
Dlatego też od lat mają miejsce spotkania na szczycie z udziałem
najwyższych
osobistości Państwa Środka oraz
krajów
afrykańskich.
Przywódca Chin, Hu Jintao, osobiście odwiedza kraje afrykańskie,
torując w ten sposób drogę dla chińskiego biznesu.
Wparcie
państwa
Ekonomiczna ekspansja chińskiego biznesu na
Czarny Ląd rozpoczęła się w latach 60., kiedy państwa Zachodu
i ZSRR były zajęte
zimną wojną. Zbiegła się ona w czasie z ostatecznym
rozpadem systemu kolonialnego w Afryce. Zainicjowane wówczas
chińskie
zaangażowanie gospodarcze w tym regionie daje dziś
niezwykłe profity w postaci dostępu do coraz cenniejszych
surowców,
w szczególności ropy naftowej, gazu ziemnego, metali
czy drewna.
Śmiałe poczynania chińskiego biznesu
zyskują wsparcie polityczne ze strony władz tego kraju. Organizowane
coraz częściej
w Pekinie rządowe spotkania na szczycie przedstawicieli
państw
afrykańskich
bez wątpienia służą rozwojowi doskonałych stosunków
gospodarczych.
Nowy etap dynamicznego rozwoju gospodarczej
ekspansji chińskiej w Afryce datuje się od 2000 r., kiedy
to odbyło się pierwsze
chińsko-afrykańskie forum w Pekinie. W ciągu
dwóch lat (2002 i 2003) między Chinami oraz państwami Afryki
wzrosły
dwukrotnie, osiągając
wartość
18,5 mld
dolarów, a w 2004 r. wzrost ten wyniósł już 60
proc. W tym samym
roku chińskie bezpośrednie inwestycje w na kontynencie
afrykańskim
wynosiły 900 mln dolarów, co stanowiło wówczas
6% wszystkich światowych inwestycji na tym kontynencie.
W
2006 r. obroty handlowe Chin z państwami Afryki osiągnęły
40 mld dolarów. Do końca dekady ich
wartość może stanowić
niebagatelną kwotę 100 mld dolarów - szacują
eksperci.
Jak się okazało, lata umiejętnej polityki
dały owoce. Obecnie Chiny osiągają korzyści w postaci
coraz większego
dostępu
do strategicznych surowców. W pierwszej kolejności
należy wskazać
na ropę naftową, metale i drewno. Z drugiej
strony, 680 milionów ludzi na kontynencie
afrykańskim kreuje ogromny
rynek zbytu
dla chińskich produktów. Dziś 48 z 53 państw
afrykańskich utrzymuje stosunki dyplomatyczne z Chinami. W
celu
wsparcia interesów
chińskich przedsiębiorstw
w Afryce, Chiny umorzyły łącznie 10 mld dolarów
długów krajom tego regionu, wysyłają lekarzy
i przyjmują
tysiące studentów
i pracowników afrykańskich na uniwersytety
i szkolenia w Chinach.
Skarby afrykańskiej
ziemi
Chińczycy dostrzegli, że kontynent afrykański,
ze swymi licznymi bogactwami naturalnymi
stanowi doskonałe
miejsce
dla zaspokojenia
rosnącego zapotrzebowania na surowce
chińskiego sektora produkcyjnego. Obecnie Chiny są
drugim po USA konsumentem
ropy naftowej.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat zużycie
ropy w Chinach wzrosło czterokrotnie
i obecnie przekracza
siedem
mln baryłek dziennie.
Krajowe wydobycie tego surowca zaspokaja
połowę aktualnych potrzeb chińskiej gospodarki.
Tak więc afrykańskie złoża ropy stanowią nie
lada gratkę dla chińskiej gospodarki.
Ponadto,
import
ropy z Afryki
pozwala na zapewnienie dywersyfikacji
dostaw nośników energii i większe
uniezależnienie się od sytuacji na
Bliskim Wschodzie. Dlatego też, chińskie firmy inwestują
w eksploatację złóż ropy naftowej i
gazu ziemnego w różnych
rejonach Afryki.
Około 25
proc. importowanej przez Chiny ropy
pochodzi z Sudanu, który jest drugim
po Nigerii
producentem tego surowca
w Afryce
oraz z Zatoki Gwinejskiej. Pozyskuje
się
także nowe pola roponośne
w zachodniej Afryce, np. Mauretanii.
W państwach posiadających duże zasoby ropy,
jak: Sudan, Nigeria, Angola i
Czad, wpływy
tradycyjnych
państw
kolonialnych nieustannie
maleją na rzecz Chin. Dzieje się
tak dlatego, że chiński rząd przed podpisaniem
kontraktu
na eksplorację
lub
produkcję nie
przedstawia politycznych warunków
rządom afrykańskim.
Biznes bez barier
Największym zainteresowaniem
chińskiego biznesu cieszy się przemysł wydobywczy,
elektroenergetyczny,
budownictwo,
telekomunikacja,
hutnictwo i przeróbka drewna.
Budowane w ekspresowym tempie przez pracowitych
Chińczyków
budynki,
drogi, mosty, tamy
posiadają dobrą jakość a koszty
realizacji inwestycji są niższe niż dotychczas.
Chińczycy
inwestują w różnych miejscach, nawet takich, które na Zachodzie
są uważane za mało
dochodowe. W rezultacie, zamknięte
niegdyś kopalnie miedzi
w
Zambii
wznowiły wydobycie
tego metalu.
Ponownie uruchomiono dawno
opuszczone szyby naftowe w Gabonie. Kraj
ten znany z tradycyjnej
dominacji
biznesmenów znad
Sekwany,
stanowi dziś istotny cel chińskiego
biznesu. Chińczycy stawiają
tam budynki administracyjne,
szpitale,
szkoły i zakłady przemysłowe.
Imponujące wystroje budynków
rządowych z marmurów i cennych
drzew egzotycznych zawsze będą
przypominać gabońskim politykom
o chińskiej potędze
gospodarczej. Nic
dziwnego, że taka
sytuacja wzbudza zdenerwowanie
w Paryżu.
Działania chińskiego biznesu
otrzymują wsparcie w postaci
przemyślanej
polityki ze strony
własnego państwa, które
również angażuje
się w projekty gospodarcze
w Afryce. Około 500 inwestycji
drogowych jest kierowanych
przez
państwowe przedsiębiorstwo
China Road
and Bridge Corporation, co
zapewnia kontrakty dla kilkudziesięciu
chińskich firm z
tej branży.
Największym partnerem
gospodarczym Chin na kontynencie jest Afryka
Południowa. Obroty
handlowe z tym
krajem osiągnęły kwotę 7,27
mld dolarów w 2005 r., a
ich dynamika wzrostowa
przekracza
20% rocznie. Chiński eksport
do Południowej Afryki obejmuje
głównie
wyroby przemysłu
elektro-maszynowego, urządzenia
elektryczne i elektroniczne,
odzież i
tekstylia a także zboża
i przetwory.
Nie bez znaczenia jest wartość
kontraktów inżynierskich
realizowanych przez
chińskie przedsiębiorstwa
w tym kraju, które opiewają
na 530 mln dolarów.
Chińskie
firmy są niezwykle aktywne w Nigerii, gdzie
wznoszą wiele
fabryk, w tym w strefie
wolnego handlu
południowo-wschodnim
regionie kraju. China National
Offshore Oil Corporation
za 2,27 mld dolarów
stała
się
właścicielem 45%
akcji nigeryjskiego pola
naftowego. Zawarto również
umowę
kupna kontrolnego
pakietu
udziałów w rafinerii w
Kadun. Chińczycy otrzymali licencję
na eksploatację
ropy w czterech
regionach Nigerii.
Przewiduje się rozbudowę
infrastruktury tego kraju
za kwotę 4 mld
dolarów. W efekcie zostanie
zbudowana hydroelektrownia
w Mambilla,
system połączeń kolejowych
oraz sieć telefonii na
terenach wiejskich.
W maju chińscy specjaliści
umieścili na orbicie
pierwszego nigeryjskiego
satelitę telekomunikacyjnego
NIGCOMSAT-1.
W Etiopii
Chińczycy angażują kapitał w sektor telekomunikacyjny.
Gigantycznym
przedsięwzięciem
będzie realizacja
największej w Afryce
zapory wodnej, która
rozwiąże
wiele problemów
dotyczących zaopatrzenia
w wodę znacznej części
kontynentu.
W Sudanie
chińskie inwestycje w pola naftowe
oraz rurociąg
do Port
Sudan
kosztowały 8 mld
dolarów. W pracach wzięło
udział dziesięć tysięcy
chińskich specjalistów.
Dobrze
rozwija się współpraca z Republiką
Środkowoafrykańską,
gdzie
Chińczycy
inwestują w budownictwo
mieszkaniowe oraz
obiekty sportowe.
Wybudowano
tu także fabrykę
chińskich rowerów.
Kenia
nie stanowi dla pracowitych
Chińczyków wyłącznie
kraju
atrakcji turystycznych
w postaci safari.
Po ulicach Nairobi
jeździ coraz
więcej chińskich samochodów
dostawczych,
stanowiących
konkurencję dla uznanych marek
japońskich. Ten
kraj afrykański
eksportuje
do Chin produkty
codziennego użytku,
jak włókna,
skórę, kawę
a nawet ... herbatę.
Kwitnie
współpraca Pekinu z Egiptem,
szczególnie
w zakresie pokojowego
wykorzystania
energii
nuklearnej
oraz transferu nowoczesnych
technologii,
ochrony zdrowia
oraz wspierania
inwestycji.
Z
Maroka do Chin są wysyłane
tysiące
ton
fosfatów.
Kraj ten,
traktowany jako pomost
do Europy,
prowadzi
współpracę z Chinami
również w
dziedzinie turystyki,
kultury,
opieki medycznej
oraz badań
naukowych.
Na
specjalną uwagę zasługuje
casus
Angoli.
Po wznowieniu
zerwanych
ponad 30
lat temu
stosunków,
była
portugalska
kolonia,
stała
się drugim
co do wielkości
partnerem
handlowym
Chin w
Afryce. Obecnie eksport
ropy do
Chin stanowi
tu
około 1/4
całkowitego
wydobycia.
Otwarta
na
17 lat
linia kredytowa,
o wartości
2 mld
dolarów
i oprocentowaniu
1,7 proc.,
może wydawać
się nieopłacalna
dla banku
chińskiego.
Jednak
Chińczycy
zarobią
na tym znacznie
więcej
niż wyniosą utracone
odsetki.
Otrzymają
bowiem
lwią część lukratywnych
kontraktów
na
odbudowę
tego
państwa,
zniszczonego
30-letnią
wojną domową.
A jest
co odbudowywać:
linie kolejowe,
szkoły,
drogi, mosty,
szpitale,
budynki
administracyjne, telekomunikacja
itp.
W
zamian
za pomoc,
już
dziś
Chiny otrzymują
10 tys.
baryłek
ropy
dziennie.
Około
30 proc.
wartości
kredytu
będzie
zakontraktowane
przez
rodzime firmy.
Warto
wspomnieć
o budowanych
przez
firmy
chińskie
44
piętnastokondygnacyjnych apartamentowcach
w Cabinda
City,
stolicy
prowincji
Cabinda.
Chińczycy
wykorzystują
Afrykę
również
dla
unikania
barier
gospodarczych.
W
odpowiedzi
na
europejskie
i
amerykańskie ograniczenia
rozpoczęli
lokowanie
swej
produkcji
tekstylnej
na
Czarnym
Lądzie.
Jak widać chińscy przedsiębiorcy czują się w Afryce coraz
swobodniej. Szacuje się, że pracuje tam około 100 tysięcy specjalistów
z tego dalekiego kraju. W Luandzie powstało Chinatown, stanowiące
afrykański dom chińskich specjalistów, a w Maputo - hipermarket
zaopatrzony wyłącznie towarami sprowadzonymi z Chin. Nic więc
dziwnego, że powstają sklepy z chińskimi towarami i są wydawane
chińskie czasopisma. China Radio International (CRI) nadaje
z Nairobi program dla trzech milionów słuchaczy w języku chińskim,
angielskim i kiswahili.
Problematyczna aktywność
Poczynania gospodarcze chińskich
przedsiębiorstw głęboko przeobrażają Afrykę. Chińczycy nie
zapominają także o nader
specyficznych
i tradycyjnie kontrowersyjnych obszarach możliwej aktywności
gospodarczo-politycznej. Nie od dziś wiadomo, że Afryka
stanowi doskonały rynek zbytu sprzętu wojskowego. W latach
90., podczas
wojny w Erytrei, Chiny sprzedały tu uzbrojenie za ponad
mld dolarów. W dalszym ciągu są zaangażowane w handel uzbrojeniem
z wieloma krajami. Sprzedaż broni bez wątpienia umacnia
więzi
z politycznymi liderami tych krajów, lecz celem tych działań
jest także ochrona chińskich interesów w Afryce.
Aktywna
eksploracja zasobów ropy naftowej wymaga ich zabezpieczenia,
co prowadzi
także do tego, że Pekin wysyła do Afryki swych ekspertów
wojskowych, aby szkolili kontrpartnerów gospodarczych.
Obok wymiernych
korzyści ekonomicznych, na skutek takich posunięć, Chiny
zyskują także ważnych afrykańskich sojuszników dla
swych politycznych
celów na forum ONZ. Nie ignorują również postaci uważanych
za kontrowersyjne w kręgach zachodnich, jak prezydent
Zimbabwe, Robert Mugabe, z którym współpraca układa się dobrze.
Kraj
ten przeżywa ogromne problemy gospodarcze, z których
Chiny chcą go wyciągnąć (a dokładniej rzecz biorąc: coś zarobić
- przyp. Skarbiec.Biz). W czasach, gdy biali farmerzy
dominowali
w rolnictwie w Zimbabwe, tytoń sprzedawano na międzynarodowych
aukcjach. Dziś na takich aukcjach panuje błogi spokój,
ponieważ tytoń trafia bezpośrednio do Chin, jako spłata kredytów
z
chińskich banków, zaciąganych na inwestycje w bankrutujące
przedsiębiorstwa
państwowe. W kraju tym Chińczycy przejmują ziemię od
rządu tego kraju, skonfiskowaną niegdyś białym farmerom.
Taka
aktywność chińska w Afryce musi rodzić również pewne problemy.
Gdy w 2004 r. deficyt obrotów handlowych RPA
z Chinami, osiągnął
kwotę 400 mln dolarów, wezwano do bojkotu chińskich
produktów, których import był przyczyną wzrostu bezrobocia.
Ten
sam problem pojawił się także w innych krajach, np.
Senegalu, gdzie import
taniego chińskiego obuwia stanowił poważne zagrożenie
dla
miejscowej produkcji.
Należy dodać, że Chiny nie są
zbyt wrażliwe na żądania organizacji międzynarodowych dotyczących
poszanowania
praw człowieka,
ochrony środowiska a także walki z korupcją. Nie
powinno więc dziwić,
że tacy wygodni inwestorzy są mile widziani przez
polityków afrykańskich, natomiast Chińczycy doskonale czują
się
w takim środowisku.
Wnioski
Dla każdego uważnego obserwatora jest dziś oczywiste,
że chiński biznes w poważnym stopniu zagroził
europejskim interesom w
Afryce. Obecność firm z Dalekiego Wschodu na
tym kontynencie prowadzi do konfliktu interesów z byłymi
państwami
kolonialnymi, jak Francja czy Wielka Brytania.
Chińczycy
są świetnymi kontrahentami dla krajów afrykańskich, a ich
rosnące doświadczenie w rozmowach
z krajami
rozwijającymi się przynosi coraz lepsze efekty.
Przegrywają
na tym polu państwa zachodnie, które, nie mogąc się pogodzić
ze utratą lukratywnych
kolonii, nie umieją
rozmawiać z tymi krajami na zasadach partnerskich.
A tego nikt w Afryce
nie lubi.
Dokonując oceny chińskiej ekspansji
gospodarczej na kontynencie afrykańskim nie sposób nie
zauważyć, że
proces ten jest
głęboko przemyślany, konsekwentnie realizowany
i na ile to możliwe
- wspierany przez państwo.
Chiny budują
stosunki z Afryką poprzez dostarczanie jej zintegrowanego
pakietu pomocy, która
kreuje warunki udziału
w rynku afrykańskim
chińskim firmom na długie lata. Nieodparcie
nasuwa się wniosek, że Chiny postępują
właściwie według
opracowanej przez Zachód
strategii ekonomicznej wobec biednych
państw, polegającej na zgrabnym połączeniu biznesu
z pomocą.
W świetle faktów gospodarczych,
poza dyskusją pozostaje, że imponujący ponad
5-procentowy
wzrost gospodarczy
Afryki jest
w znacznej mierze efektem chińskich
inwestycji.
>>> POWRÓT
do zestawienia analiz ekonomicznych Skarbiec.Biz
Po godzinach: MKSVir |
Win
RAR |
Quick
Time |
Emule & eDonkey |
Stare
gry |
Torrenty |
Jak
wypełnić PIT-a? |
Mapa
Polski |
Tapety na pulpit |
Banki |
New Connect |
Skiny do Winampa |
Company formation in Poland |