Zbigniew Grzegorzewski

Magazyn Top Menedżerów
Coraz krótsze życie firmy
[02.01.2008] Cykl życia firm ciągle
ulega skróceniu, co ma ścisły związek z cyklem życia oferowanych
przez nie
produktów.
Postęp technologiczny, coraz łatwiejszy dostęp do informacji
oraz zwiększająca się konkurencja na rynku powodują, że to,
co teraz jest nowością, za rok czy dwa lata staje się przestarzałe.
Ciekawe i liczne są publikacje zawierające studia przypadków
o upadających firmach, z opisem ostatniego cyklu ich życia.
Niedawne badania dotyczące 500 największych firm z pierwszego
takiego rankingu magazynu biznesowego "Fortune",
opublikowanego w 1957 r., zawierają informacje, że tylko 74
z tejże listy znalazło się w takim rankingu w 1997 r. W tych
samych badaniach wskazano również, o czym Michel Robert pisze
w swej książce "Nowe myślenie strategiczne", że czas
życia współczesnej korporacji wynosi 15 - 25 lat, a w ciągu
nadchodzącej dekady skróci się 10 - 15 lat.
A jednak niektóre firmy istnieją od pokoleń. Japoński Hotel
Hoshi prowadzi działalność już 718 lat i przetrwał prawie przez
50 pokoleń rodziny Hoshi. Firma Barovier & Toso produkuje
szkło w Wenecji od 1295 r. Najdłużej istniejąca firma rodzinna
w Wielkiej Brytanii, John Brook & Sons, Ltd., działa od
roku 1541. W Ameryce Północnej firma the Hudson's Bay Company
rozpoczęła handel futrami w 1670 r. Czy i te firmy kiedyś znikną?
Każde z tych przedsiębiorstw przeszło w swojej długiej historii
okresy wzlotów i upadków, ale wszystkie one podlegały temu
samemu cyklowi życia. Z początku koncepcję cyklu życia firmy
opierano na socjologicznych obserwacjach różnych pokoleń przedsiębiorców.
Dopiero w latach 80. ubiegłego wieku pomysł ten został rozwinięty
przez wprowadzenie do modelu wzrostu firmy (koncepcji uczenia
się). Firma, rozwijając się, próbuje dostosować swoje działania
do warunków zapewniających jej maksymalny zysk. Uzyskuje coraz
większą wiedzę o swojej wydajności produkcji i o swoich kosztach.
Następnie dokonuje oceny poziomu efektywności i znów dostosowuje
ją do nowych warunków. W procesie permanentnego uczenia się
przedsiębiorstwo poprawia swoją efektywność. Tym samym prawdopodobieństwo
upadku firmy zmniejsza się wraz z jej wiekiem, bowiem firma
ucząc się, coraz lepiej dopasowuje efektywność działań do poziomu
maksymalizującego zysk. Najczęściej upadają ledwie powstałe
przedsiębiorstwa. Im firma starsza, tym precyzyjniej ocenia
efektywność swoich działań, dzięki temu zmniejsza szansę upadku.
Ciągły proces uczenia się i stała poprawa efektywności powodują
stopniowy spadek stopy wzrostu starszych firm wraz z ich wiekiem.
Typowa teoria cyklu życia zakłada, że organizacje rozwijają
się w trzech fazach - tak to opisuje Krzysztof Obłój w książce "Myśli
o nowoczesnym biznesie": "Najczęściej zaczynają
jako twory małe i rzutkie. Na czele stoi lider, który przy
minimalnym
poziomie formalizacji stara się zarządzać rosnącą liczbą pracowników.
Nie ma specjalizacji - wszyscy robią wszystko, a wkład każdego
pracownika w sukces jest widoczny nieomal gołym okiem. Firma
jest prosta, najczęściej bowiem ma jeden lub dwa produkty i
dostarcza je na ściśle określony rynek. Problemy zaczynają
się, gdy firma osiąga sukces i zaczyna gwałtownie rosnąć. Oznacza
to większą liczbę pracowników, większą liczbę odmian produktów
i odbiorców. Maszyneria finansowa, logistyczna i produkcyjna
rosnącej firmy staje się znacznie bardziej skomplikowana, co
wymaga nowych rozwiązań strukturalnych i proceduralnych. Kończy
się faza kreacji, tworzenia i zaczyna druga faza - dojrzałości
organizacyjnej. Znaczą ją procesy formalizacji i standaryzacji
funkcjonowania firmy związane z wprowadzaniem zasad specjalizacji
pracy, wykrystalizowaniem się struktury dzielącej jasno zadania,
władzę i odpowiedzialność, jasnych procedur naboru i oceny
pracowników, wdrożeniem standardów technologicznych i marketingowych.
Organizacja staje się dzięki temu efektywna i przewidywalna
w swoim funkcjonowaniu, ale płaci cenę zbiurokratyzowania i
braku elastyczności. Dlatego perfekcja formalnych rozwiązań
prowadzi najczęściej do trzeciej fazy - powolnego schyłku i
upadku przesadnie zbiurokratyzowanej organizacji. Im większa
firma, tym trudniej jej upaść, ale gdy już raz firma wejdzie
na równię pochyłą schyłku, to bardzo trudno jej upadek zatrzymać"
Z pozoru wszystko wydaje się oczywiste. Niemal
banał, a jednak... Naprawdę ciekawe w teorii cyklu życia organizacji
jest to, że właściwie wszystkie organizacje przechodzą takie
cykle i
prawie żadnej nie omijają wstrząsy i trauma związane z przechodzeniem
z jednej do drugiej fazy cyklu, mimo iż są one dobrze opisane
i wydaje się, że można się dobrze do nich przygotować. To jednak
jakże często się nie udaje. A jak te problemy związane z traumą
uzasadnia prof. Krzysztof Obłój? Czyni to w taki sposób: "Kryzysy
związane z przechodzeniem od fazy wzrostu do dojrzałości wywołują
najczęściej liderzy, którzy nie chcą zaakceptować, że firma
się zmieniła, a większą i skomplikowaną firmą zarządzać trzeba
inaczej. Twórcy firmy są z czasem jej największym problemem,
zachowują się bowiem jak rodzice, którzy nie chcą zaakceptować,
że dzieci są już dorosłe i należy zacząć je traktować po partnersku".
Wiele firm woli zginąć, niż się zmienić. Tę
diagnozę czy też przestrogę można odnaleźć w niejednej książce
o zarządzaniu
i strategiach. Zwłaszcza top menedżerom trudno zaakceptować,
że latami budowane rozwiązania strukturalne i proceduralne
są już przestarzałe. Dlatego prof. K. Obłój namawia, aby organizację "wziąć
delikatnie w ręce niczym drogocenną chińską wazę i... z całej
siły rzucić nią o ścianę. A potem lepić skorupy, dodając nowe
elementy i nie starając się bynajmniej odbudować wazy".
Jednak podobną teoretyczną rekomendację trudno zaakceptować
w praktyce i dlatego tak często proces rozwoju organizacji
znaczą kryzysy. Tylko dramatyczna gotowość do okresowych rewolucji
organizacyjnych pozwala najlepszym firmom trwać niemal wiecznie.
Trzy
fazy i słoń
Firmy przechodzą w czasie swojego trwania
naturalną ewolucję. Jedyna różnica między poszczególnymi przedsiębiorstwami
tkwi
w szybkości przechodzenia przez kolejne etapy procesu.
Czas
sukcesu w każdym cyklu jest najlepszym momentem na dokonanie
radykalnej zmiany.
Paradoks, że jest kilka teorii cyklu życia firmy, rozróżniających
od trzech po czasem nawet siedem jego faz, właściwie interpretacji
problemu nie komplikuje. Najistotniejsza jest przecież wspominana
już szczególna umiejętność dokonywania radykalnych zmian. Angie
Mohr w książce "Zarządzanie wzrostem firmy" proponuje
cykl życia firmy podzielić na trzy fazy: wzrost, dojrzałość
i spadek. Każda faza ma swoje charakterystyczne cechy.
Faza wzrostu zaczyna się wówczas, kiedy firma wchodzi na rynek.
Fazę tę cechują niska lub zerowa płynność finansowa, gwałtowny
rozwój i opóźnienia w produkcji. Firmy dopiero rozpoczynające
swoją działalność często uświadamiają sobie, że ich wydatki
są większe niż wpływy. Przedsiębiorstwo zaczyna biznes od zera,
musi stworzyć bazę klientów, a dopiero potem myśleć o przychodach,
a już pojawiają się stałe koszty, takie jak czynsz, wynagrodzenia.
Kłopoty z płynnością finansową na tym etapie można chwilowo
rozwiązać za pomocą własnych inwestycji bądź kredytu.
Firmy w fazie wzrostu odnotowują gwałtowny przyrost przychodów,
bo przecież zdobycie pierwszego klienta oznacza największy
marginalny przychód. Jeśli firma wypełniła jakąś niszę rynkową,
to jej klientami stają się dotychczasowi klienci innych firm
albo ci, którzy dopiero uświadomili sobie zapotrzebowanie na
dany produkt lub usługę. Baza klientów rośnie. Firma wkracza
na "szlak polowania na słonia" - jeden duży klient
czy dwóch dużych klientów może odmienić jej pozycje rynkową,
zapewniając najbardziej zyskowne kontrakty.
Związek ze stabilnym stadem słoni doprowadza do tego, że firma
przechodzi w fazę dojrzałości. Charakterystyczną cechą fazy
dojrzałości jest maksymalne wykorzystywanie zdolności wytwórczych
firmy. Inny powód, który wpływa na dochodzenie do maksimum
zdolności wytwórczych firmy, związany jest z umiejętnością
(bądź jej brakiem) przewidywania popytu na oferowany produkt
bądź usługę. Jeśli okazał się większy, niż wcześniej zakładano,
firma pracuje na maksymalnych obrotach, aby zrealizować zamówienia
na czas.
W fazie dojrzałości organizacja ma już określoną pozycję rynkową
i potrafi dokładnej prognozować swoje przychody i koszty. Fazę
tę cechują stabilny wzrost przychodów (prawdopodobnie 5-10%
rocznie) oraz wysoka płynność finansowa - twierdzi w swej książce
Angie Mohr - dojrzałe firmy zapewniają inwestorom stałe zyski
a dyrektorom stabilne wynagrodzenia.
Przedsiębiorstwa znajdują się w fazie dojrzałości tak długo,
aż nie zaczną odnotowywać spadku, który może wynikać z kurczenia
się rynku lub zmian zachodzących w otoczeniu zewnętrznym. Bywa
też tak, że interes przyciąga coraz więcej klientów, za czym
nie idzie odpowiednio wydolna struktura. Sukces firmy wpływa
na zwiększenie oczekiwań klientów, a przedsiębiorstwo nie jest
w stanie sprostać wymaganiom. Nowe wymagania klientów nie zostawiają
czasu na planowanie długoterminowe, na opracowanie strategii.
Właścicielom brakuje czasu na zaspokojenie krótkoterminowych
potrzeb klientów. Zawsze pojawią się nowe konkurencyjne firmy,
które szybko przejmą część klientów.
Słonie odchodzą, a firma staje się spadającą gwiazdą. "Ponad
90 procent firm - spadających gwiazd - które widziałem, osiąga
znaczny sukces dzięki prowadzeniu interesów z dużymi klientami" -
stwierdza Steve Kaplan w "Polowaniu na słonia. Jak pozyskać
i zatrzymać przy sobie dużych klientów". Czas euforii
przemija. Dlaczego niegdyś zdrowe firmy umierają? W ocenie
A. Mohr najczęściej dzieje się tak, dlatego że nie ma już zapotrzebowania
na dany produkt czy usługę. Zmieniają się upodobania konsumentów
lub rozwija się nowa technologia i popyt przenosi się na nowe,
substytucyjne produkty. Firmy, które myślą perspektywicznie,
mogą, przynajmniej na krótki czas, oddalić od siebie niebezpieczeństwo
spadku poprzez umiejętne dopasowywanie się do zachodzących
zmian i zaoferowanie nowych produktów lub usług.
Przedsiębiorstwa padają ofiarą własnego sukcesu. Każda firma
w którymś momencie zaczyna zwalniać tempo wzrostu. Przychody
zaczynają spadać i ponownie pojawiają się problemy z płynnością
finansową. To w tej fazie firma musi zacząć planować swoje
zniknięcie. Zaleta likwidacji: jest to proces łatwiejszy niż
sprzedaż całej firmy. Liczne jest grono chętnych, by kupić
poszczególne środki trwałe. Podejście to ma jednak dużą wadę:
gotówka uzyskana poprzez likwidację jest znacznie mniejsza.
Jeśli przedsiębiorstwo nie działa strategicznie ani tego nie
planuje, czasem nawet nie zdaje sobie sprawy, że znajduje się
w fazie spadkowej. Taka firma może tkwić na tym etapie przez
wiele lat (dopóki będzie mieć środki finansowe) i zastanawiać
się, dlaczego przychody maleją, a płynność finansowa jest coraz
bardziej zagrożona.
Dynamiczny wzrost transakcji fuzji i przejęć ma więc swe uzasadnienie
także w cyklu życia firmy, z jego ostatnim etapem. Firmy wystawiają
się na sprzedaż, ponieważ są świadome tego, że wciąż dysponują
solidnymi zasobami, które mogą okazać się atrakcyjne dla innych
organizacji, które postanawiają rozszerzyć swoje działania
i znaleźć nowe ścieżki inwestycyjne.
Siedem faz życia i właściciele firmy
Na siedem faz cykl życia firmy dzieli Instytut Doradztwa Strategicznego.
Etap wzrostu jest co najmniej dwufazowy w porównaniu do poprzedniego
ujęcia. Faza założycielska to koncentracja na pozyskaniu klientów
i sprzedaż, a strategia rzadko jest sformalizowana. Drugim
priorytetem jest zapewnienie gotówki na bieżące działanie firmy,
to czas balansowania pomiędzy zyskiem i stratą. Nie ma formalnej
struktury, wszyscy robią wszystko. Jeśli firma zatrudnia pracowników,
władza jest skupiona w rękach właścicieli.
Na etapie gwałtownego wzrostu firma w bardzo krótkim czasie
zdobywa wielu nowych klientów, szybko rośnie wartość przychodów,
nawet o kilkaset procent rocznie. Gwałtownie wzrasta zatrudnienie,
coraz częściej pojawiają się problemy związane z terminowością
i jakością realizowanych zleceń. Właścicielom coraz trudniej
jest łagodzić konflikty wewnątrz i na zewnątrz przedsiębiorstwa.
Ciężko przychodzi im identyfikowanie źródeł problemów. Pomimo
większych zysków narastać może problem w zapewnieniu gotówki
na realizację coraz większej liczby zleceń, w dalszym ciągu
brak formalnej struktury, zatrudnieni muszą łączyć różne umiejętności
i być uniwersalni, właściciele i pracownicy cierpią na chroniczny
brak czasu. Osoby, które nie wytrzymują tempa i nie potrafią
się dostosować, odchodzą lub są zwalniane, formuje się optymalny
zespół.
Firmy - sekwoje
Stabilny wzrost - firma przetrwała
najbardziej burzliwy okres wzrostu, wykazuje mniejszą, ale
nadal wysoką (dwucyfrową)
dynamikę obrotów. Wyższe zyski oraz lepsze zarządzanie
należnościami i zapasami powodują, że zmniejsza się problem
płynności bieżącej.
Właściciele lub osoby zarządzające z konieczności podzieliły
się władzą z pracownikami i w coraz większym stopniu delegują
na nich zadania i obowiązki. Działalność firmy opiera się
w większym stopniu na wprowadzonych niedawno zasadach i
procedurach, które ciągle się zmieniają. Tworzy się struktura
organizacyjna
z ogólnie określonymi obowiązkami poszczególnych osób lub
działów. Właściciele dalej jednak są mocno zaangażowani
w rozwój przedsiębiorstwa, pojawiają się pytania co do dalszych
kierunków rozwoju firmy, których efektem mogą być pierwsze
poważne konflikty pomiędzy właścicielami. Często utrzymanie
wysokiego tempa rozwoju związane jest z dużymi inwestycjami,
które przekraczają możliwości finansowe firmy. Pojawiają
się pierwsi konkurenci-naśladowcy (jeśli produkt albo usługa
jest nowa na rynku). Dotychczasowi gracze zaczynają dostosowywać
swoje produkty lub usługi. Pojawiają się pierwsi konkurenci-naśladowcy
na rynkach, na których firma dotychczas nie działała.
Sprzedaż się stabilizuje, gdy firma wkracza w fazę dojrzałości.
Dynamika przychodów jest jednocyfrowa. Zyski biją kolejne rekordy
dzięki lepszej organizacji pracy oraz wyższej marży wynikającej
z ugruntowanej już reputacji marki. Rośnie znaczenie kontroli
i procedur, struktura organizacyjna jest sformalizowana, precyzyjnie
określa rolę poszczególnych działów i osób w firmie. Zwiększa
się satysfakcja zatrudnionych w wyniku poprawy warunków pracy,
zmniejszenia presji ze strony właścicieli. Wyłaniają się naturalni
liderzy, którzy często na tym etapie przejmują władzę. Właściciele
mają więcej czasu na myślenie o dalszych kierunkach rozwoju
lub na realizowanie się w innych dziedzinach. Najczęściej na
tym etapie powstają i są realizowane koncepcje wejścia na inne
rynki, rozszerzenia zakresu działalności. Pozycja firm konkurencyjnych
zaczyna powoli rosnąć, choć dalej nie stanowi poważnie traktowanego
zagrożenia.
Życie przeszłością - przychody nie rosną lub wykazują niewielką
tendencję spadkową. Możliwości wzrostu organicznego są raczej
wyczerpane. Ich brak może być rekompensowany przez przejęcia,
zwłaszcza że firma ma coraz więcej gotówki, ale martwią problemy
z brakiem dynamiki sprzedaży. Działania i decyzje ograniczają
się do realizacji bieżących planów naprawczych, przygotowanych
na podstawie dotychczasowej wiedzy i umiejętności. Narasta
skłonność do organizowania pracy pozornej - jej efektem jest
rosnąca liczba prezentacji dla zarządu lub właścicieli, które
uzasadniają gorsze wyniki firmy. Jest to etap, gdy musi rosnąć
skłonność przeprowadzenia transakcji M&A. Jeśli firma wówczas
zaczyna o tym myśleć, to jednak przy takim podziale cyklu życia
- wydaje się o jeden cykl spóźniona. To raczej chwila, aby
wystąpić w roli przedsiębiorstwa, które da się przejąć.
Przy takim ujęciu cyklu życia firmy ciekawym pomysłem jest
wyodrębnienie fazy biurokracji. Produkt lub usługa zestarzała
się. Szybko traci udziały w rynku. Pogarszają się wyniki finansowe
przedsiębiorstwa. Spada obrót, pogarsza się relacja kosztów
do obrotów. Istotna interpretacja: dzieje się tak za sprawą
wysokich kosztów stałych, które wynikają z wcześniejszych decyzji
inwestycyjnych. Wraz z wzrastającą liczbą problemów rośnie
liczba planów naprawczych i projektów, w które coraz bardziej
zaangażowani są pracownicy firmy, konsekwencją takiego stanu
rzeczy jest chroniczny brak czasu. Pojawia się efekt błędnego
koła, nowe problemy rozwiązuje się starymi, wcześniej skutecznymi,
metodami. Zaczynają się pierwsze problemy z płynnością. Zmiany
wprowadzone dopiero na tym etapie są możliwe, ale będą znacznie
trudniejsze do realizacji i będą miały istotne konsekwencje
dla biznesu. Jeśli w tym ujęciu miałby się pojawić motyw "szlaku
polowania na słonia", odwołując się do metafor Steve'a
Kaplana, to najcenniejsi klienci są już zniechęceni, gdyż "twój
potencjalny klient prawdopodobnie nie lubi kontaktu z biurokracją
wewnętrzną bardziej niż ty, ponieważ musi z nią żyć każdego
dnia".
A finał to już faza upadku. Uwaga właścicieli lub osób zarządzających
skupiona jest prawie całkowicie na minimalizacji skutków upadłości
przedsiębiorstwa, która wydaje się nieunikniona, próby przeciwdziałania
na tym etapie są w zasadzie skazane na niepowodzenie, jest
za późno na zmiany. Właścicielom lub osobom zarządzającym,
których firmy znalazły się na tym etapie, zalecamy - sugeruje
Instytut Doradztwa Strategicznego - kontakt z dobrymi prawnikami,
intensywne poszukiwanie inwestora branżowego, zaproponowanie
wykupu udziałów/akcji obecnym menedżerom (MBO) lub zaproponowanie
wykupu udziałów/akcji menedżerom spoza organizacji (MBI). Możliwe
jest również skorzystanie z usług profesjonalnego tymczasowego
menedżera (tzw. interim manager). Czy nie jest to jednak optymistyczna
interpretacja? Przy trzyfazowym ujęciu cyklu życia firmy jest
to raczej czas jej likwidacji (jeśli nie bankructwa).
Cykl życia firmy jest trochę podobny do cyklu życia człowieka,
z tą różnicą, że człowieka nie można odmładzać w nieskończoność
- tą zgrabną metaforą posługuje się Instytut Doradztwa Strategicznego.
W przypadku firm jest to możliwe, czego dowodem są przedsiębiorstwa,
które przeżyły już swoich właścicieli i wiele pokoleń spadkobierców.
W obecnych czasach jest to coraz trudniejsze i wymaga coraz
większej wiedzy i umiejętności od właścicieli i osób zarządzających.
Dziś pewna jest tylko zmiana.
Polityka dywidendy jest ściśle powiązana z cyklem życia firmy,
z jej inwestycjami. Przez to interpretacja sytuacji korporacji
staje się ciekawsza. Dlatego warte rekomendacji jest właśnie
takie podejście, związane z zarządzaniem wartością firmy. Każda
korporacja poszukuje optymalnej dla siebie polityki dywidendy.
AT&T wypłaca dywidendę nieprzerwanie od 1881 r., Coca-Cola
od 1893 r., a General Electric od 1899 r.!
Takie podejście do cyklu życia, poprzez uwzględnienie polityki
i wykupu akcji własnych przez firmę, rekomenduje dr Andrzej
Szablewski, w książce "Wycena i zarządzanie wartością
firmy".
W klasycznej teorii cyklu życia firmy, przytaczanej przez
tego autora, rozróżnia się pięć etapów: początek, szybki rozwój,
stabilny wzrost, dojrzałość i schyłek. W początkowym okresie
firma nie generuje wolnej gotówki i nie wypłaca dywidendy.
W fazie szybkiego rozwoju potrzeby inwestycyjne są ciągle wysokie,
generowana wolna gotówka jest niewielka, firma nadal nie wypłaca
dywidendy. Na etapie stabilnego wzrostu zapotrzebowanie na
zewnętrzne finansowanie jest umiarkowane, ale niewielkie są
zdolności do wypłacania dywidendy. Dopiero w fazie dojrzałej
firma uzyskuje korzyści z inwestycji i może wypłacać rosnącą
dywidendę. Schyłek to okres, gdy zmniejsza się liczba i skala
potrzeb inwestycyjnych, natomiast wysoki poziom wolnej gotówki
umożliwia nie tylko wypłatę dywidendy na wysokim poziomie,
ale również pozwala przeznaczyć część wolnej gotówki na odkupienie
własnych akcji. "Analiza wypłaty dywidendy z punktu widzenia
cyklu życia spółki umożliwia zrozumienie decyzji menedżerów
dotyczących wysokości wypłaty dywidendy. Nieprzypadkowo firmy
o wysokim wzroście (teleinformatyczne, biotechnologiczne i
inne z grupy nowej gospodarki) na ogół nie płacą dywidendy,
rosnące zyski reinwestują i wzmacniają wysokie tempo wzrostu.
Badania empiryczne spółek notowanych na NYSE potwierdziły,
że firmy o najbardziej oczekiwanej dynamice wzrostu wypłacały
najniższe dywidendy.
Pozostaje jeszcze pytanie, jak zapewnić firmie długotrwałość
istnienia, i to z sukcesem. Przykładem firmy, która była świadoma
nieuniknionych zmian, jest Minnesota Mining & Manufacturing
Company. Nazwa firmy nie jest znana w Polsce, w przeciwieństwie
do 3 M, a przecież ich historia jest z sobą związana. 3 M powstała
w 1902 r. w Two Harbors w stanie Minnesota. Pięciu inwestorów
założyło firmę, aby wydobywać osady mineralne, które miały
być wykorzystywane w przemyśle szlifierskim. Pomysł nie wypalił:
okazało się, że złoża miały małą wartość. Firma zajęła się
produkcją papierów ściernych. Pierwsze lata były trudne, dopiero
potem organizacja znalazła kolejnych inwestorów i rozwinęła
nowe produkty. W 1925 r. jeden z pracowników laboratorium wynalazł
taśmę samoprzylepną i tak powstała nowa linia produktów. 3
M stworzyło taśmę Scotch, folie odbijające światło wykorzystywane
na autostradach i magnetyczną taśmę do zapisu dźwięku. Stworzyło
dziesiątki produktów, bez których trudno by nam było teraz
funkcjonować, łącznie z tymi, które pierwotnie miały być wykorzystywane
w czasie wojny. W latach 70. i 80. 3 M rozszerzyło asortyment
o produkty farmaceutyczne, urządzenia wykorzystywane w radiologii,
w pomiarze energii, a także biurowe (główny wynalazek biurowy
to żółte karteczki samoprzylepne Post-it).
3 M jest teraz wielonarodową korporacją, której roczne przychody
wynoszą 15 mld USD. Według raportów firmy, 30% sprzedaży stanowią
produkty stworzone w ciągu ostatnich czterech lat. Korporacja
zrozumiała, że jej mocną stroną było tworzenie nowych produktów
z przeznaczeniem na nowe rynki przy wykorzystaniu posiadanej
technologii. Gdyby pozostała przy swoim pierwotnym asortymencie,
nie przetrwałaby do dziś. 3 M wciąż nie weszło w fazę spadku,
a to dzięki temu, że zawsze potrafiło dostosować się do zmieniających
się warunków rynkowych. W 3 M przyjęto politykę zarządzania
cyklem życia firmy, czym koncern chwali się swym akcjonariuszom.
Polski kontekst: gdy we wrześniu 2003 r. Fitch obniżył rating
dla Orbisu SA ze względu na pogorszanie się wyników finansowych
i znaczne zmniejszenie nakładów inwestycyjnych, nie brakowało
powodów, by rozważać, czy ta giełdowa spółka nie przekracza
etapu dojrzałego wzrostu, by przejść w fazę schyłkową. Orbis
jednak zmienił wówczas swą strategię, zwiększa inwestycje związane
z jej realizacją (podwyższając plany w korekcie prognoz), a
Jean-Philippe Savoye, prezes zarządu i dyrektor generalny,
od czerwca 2004 r., ocenia, że spółka jest na etapie stabilnego
wzrostu.
>>> POWRÓT
do zestawienia analiz ekonomicznych Skarbiec.Biz
Po godzinach: MKSVir |
Win
RAR |
Quick
Time |
Emule & eDonkey |
Stare
gry |
Torrenty |
Jak
wypełnić PIT-a? |
Mapa
Polski |
Tapety na pulpit |
Banki |
New Connect |
Skiny do Winampa |
Company formation in Poland |