Arkadiusz Napiórkowski
Historia instrumentów pochodnych
[08.06.2007] Początek historii instrumentów
pochodnych sięga czasów starożytnej Grecji. Źródła historyczne
opisują
znanego filozofa i matematyka
Talesa, który w okresie letnim negocjował prawo do używania
maszyny do tłoczenia oliwy z oliwek w następnym roku. Rzeczywisty
popyt na takie urządzenia kształtował się dopiero w okresie
wiosennych zbiorów i zależał od ich wielkości.
Pierwszy rynek
opcji powstał w Holandii w XVII wieku, kiedy to kraj ów objęło
szaleństwo spekulacji cebulkami tulipanów.
Pod koniec XIX wieku rozpoczęto poszukiwać reguł rządzących
rynkiem instrumentów pochodnych, m. in. Russel Sagę (określany
przez niektórych ojcem chrzestnym rynku opcji)[1] opracował
pojęcie parytetu call-put, zwanego wówczas konwersją. Jednak
aż do końca lat sześćdziesiątych XX wieku rozwój rynku instrumentów
pochodnych odbywał się na tyle wolno, że samo posłużenie się
słowem rozwój" jest do pewnego stopnia nadużyciem. W
gruncie rzeczy handel instrumentami pochodnymi, których wartość
była wówczas dla wszystkich wielką niewiadomą, opierał się
wyłącznie na przesłankach spekulacyjnych. Skutkiem tego były
gwałtowne zmiany cen instrumentów pochodnych, wysokie spready
pomiędzy kursem bid a kursem offer, a przede wszystkim niska
płynność. Na tym tle wyróżniały się rynki towarowe, gdzie
większość transakcji zawierana była w celach zabezpieczających.
Momentem
przełomowym w rozwoju instrumentów pochodnych był na rok
1973. Wówczas to miały miejsce dwa fundamentalne wydarzenia,
które w istotny sposób wpłynęły na rozwój rynku instrumentów
pochodnych: opracowano model wyceny opcji standardowych
oraz
wprowadzono je do obrotu giełdowego.[2] W ciągu następnych
lat nastąpił gwałtowny rozwój rynku pierwszych instrumentów
pochodnych, takich jak kontrakty futures czy opcje standardowe.
Sukces
ten wynikał z kilku przyczyn. Co chyba najważniejsze, zostały
opracowane pierwsze modele wyznaczenia wartości
teoretycznej instrumentów pochodnych - momentem przełomowym
było przedstawienie
w 1973 r. przez Fischera Blacka i Myrona Scholesa modelu
wyceny europejskich opcji standardowych na akcje spółek
nie wypłacających
dywidendy. Do tego bowiem momentu tak naprawdę nikt nie
wiedział ile warte są opcje, co miało przeogromny wpływ
na niską płynność
rynku oraz wysoką zmienność cen. W ciągu następnych kilkunastu
lat rozszerzono model Blacka-Scholesa na inne instrumenty
bazowe: waluty (modele Garmana-Kohlhagena oraz Grabbe'go),
kontrakty futures (model Blacka), akcje spółek wypłacających
dywidendy (model Mertona). Równolegle podjęto prace nad
przybliżeniem modelu do rzeczywistości poprzez uchylenie
jego niektórych
założeń. Ich owocem były modele Thorpe'a (zniósł ograniczenia
dotyczące krótkiej sprzedaży), Coxa i Rossa (wprowadzili
nieciągłe zmiany cen instrumentu bazowego), Jarrowa i
Rudda (odeszli
od logarytmiczno-normalnych rozkładów cen) oraz Mertona
(wprowadził zmienną stopę procentową). Co równie istotne,
wszystkie wyżej
wymienione modele miały bezpośrednie przełożenie na praktykę
obrotu: instytucje finansowe mogły efektywniej i bardziej
świadomie zarządzać pozycją na rynku instrumentów pochodnych.
Z
drugiej strony zmiany w gospodarce światowej doprowadziły
do wzrostu ryzyka ponoszonego przez przedsiębiorstwa,
banki oraz inne instytucje finansowe. Upadek systemu
z Bretton
Woods w 1971 r. doprowadził do uwolnienia kursów walutowych,
a tym
samym znacznego wzrostu ryzyka walutowego. Również na
rynku depozytów i obligacji doszło do zwiększenia zmienności
stóp
procentowych, na co wpływ miały takie wydarzenia jak:
zmiana na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych
celów
pośrednich w amerykańskiej polityce pieniężnej oraz
powstanie rynku depozytów eurodolarowych. Pierwszy oraz drugi
szok
naftowy znacznie zwiększyły niepewność co do sytuacji
na rynkach towarowych.
Wszystkie ww. wydarzenia miały negatywny wpływ na rynki
kapitałowe, co przejawiało się m.in. we wzroście ryzyka
mierzonego zmiennością
kursów akcji.
Podmioty gospodarcze, chcąc zlikwidować
lub przynajmniej ograniczyć ponoszone ryzyko, zmuszone były
do zabezpieczania
posiadanych
pozycji na rynku instrumentów pochodnych. Jednocześnie
wzrost zmienności cen wielu aktywów stwarzał znacznie
większe możliwości
osiągania zysków spekulacyjnych. Obydwa te czynniki
przyczyniły się do uformowania się strony popytowej.
Aby
instrumenty pochodne mogły odnieść spektakularny sukces,
konieczne było spełnienie jeszcze jednego
warunku: stworzenie
rynku, na którym mogły spotykać się strona podażowa
i strona popytowa. Dopóki obrót odbywał się wyłącznie
na
rynku pozagiełdowym
OTC[3], jego wartość była niewielka. Przełom dokonał
się wraz z wprowadzeniem instrumentów pochodnych
do obrotu
giełdowego na początku lat siedemdziesiątych. Obrót
opcjami na akcje
rozpoczął się w roku ogłoszenia modelu Blacka-Scholesa
na giełdzie Chicago Board Option Exchange (CBOE)
utworzonej przez
Chicago Board of Trade (CBOT). Na początku lat osiemdziesiątych
wprowadzono opcje na kursy walutowe, indeksy giełdowe
oraz
kontrakty futures. Znacznie wcześniej, bo już w
1972 roku, rozpoczęto obrót kontraktami futures na kursy
walutowe
na International Monetary Market (IMM) - oddziale
Chicago Mercantile
Exchange (CME).
Ceną, którą inwestorzy musieli zapłacić
za korzystanie z opcji giełdowych, była ich standaryzacja.
Ograniczenie
swobody
wyboru
parametrów opcji zrekompensowane było wyższą płynnością
na rynku giełdowym, a tym samym niższymi kosztami
otwarcia i
zamknięcia pozycji na rynku.
Niejako na drugim
planie kształtowały się podstawy przyszłego rozwoju rynku
instrumentów egzotycznych.
Pierwszym z
nich było, podobnie jak w przypadku opcji standardowych,
opracowanie
modeli wyznaczania wartości teoretycznej niektórych
opcji egzotycznych. Już w 1973 roku Merton przedstawił
model
wyceny barierowych opcji kupna z barierą wyjścia
w dół, na którym
oparto wycenę także innych opcji barierowych.
Pod koniec lat siedemdziesiątych opracowano
modele wyceny
opcji
zamiany (model
Margrabe'a), opcji złożonych (model Geske'go)
oraz opcji wstecznych (model Goldmana, Sosina
i Gatto).
Lata osiemdziesiąte
przyniosły
m.in. modele Stulza (wycena opcji na maksimum
lub minimum dwu instrumentów bazowych) oraz
Ingersolla (pierwszy
model wyceny opcji azjatyckich). Również tym
razem decydujący okazał się fakt zaadoptowania przez
instytucje
finansowe
osiągnięć
teoretyków do wymogów rzeczywistości.
Drugi czynnik,
który miał wpływ na powstanie rynku opcji egzotycznych, to
chęć zaproponowania
klientom
nowych
produktów bankowych,
na których można było zrealizować wyższą marżę.
Dzięki wprowadzeniu do obrotu giełdowego opcji
standardowych i kontraktów futures
zainteresowanie inwestorów instrumentami pochodnymi
zaczęło szybko rosnąć, spready się zawężały,
co z
kolei ograniczało
zyski market-makerów, którymi były najczęściej
instytucje finansowe. Wprowadzenie do obrotu
nowych instrumentów,
w dodatku o znacznie mniejszej standaryzacji,
pozwalało na
osiąganie
ponadprzeciętnych zysków (oczywiście pod warunkiem
zaistnienia strony popytowej na tym rynku).
Nie bez znaczenia był
też fakt, że instytucje finansowe zaczęły
dysponować coraz bardziej
efektywnymi i szybkimi systemami informatycznymi
i telekomunikacyjnymi, pozwalającymi na bieżące
monitorowanie
pozycji oraz
analizowanie ogromnej ilości danych.
Formowanie
się strony popytowej na rynku instrumentów egzotycznych trwało
nieco dłużej. Wynikało
to z kilku przyczyn: dostępne
początkowo instrumenty pochodne (opcje standardowe
i kontrakty futures) wystarczały w zupełności
do hedgingu i spekulacji.
W bardziej złożonych przypadkach korzystano
ze strategii opcyjnych lub też innych kombinacji
kilku instrumentów
pochodnych. Jednocześnie
opcje egzotyczne postrzegane były przez
uczestników rynku jako bardzo skomplikowane, a znajomość
zasad
ich
działania
była niewielka.
Jednak z czasem wiedza inwestorów
powoli, acz systematycznie, wzrastała. Potencjalni
nabywcy
zaczęli dostrzegać
korzyści związane z wykorzystaniem opcji
egzotycznych, z których
dwie okazały się decydujące dla rozwoju
rynku: niższa cena i większa
elastyczność. Ceny instrumentów egzotycznych
były bowiem niższe od kosztów liniowych
kombinacji opcji standardowych
generujących
podobne pozycje na rynku instrumentu bazowego.
Ponadto nie w każdej sytuacji możliwe
było stworzenie pozycji,
która
odpowiadała potrzebom inwestorów przy
wykorzystaniu jedynie instrumentów
standardowych. Opcje egzotyczne oferowały
więc nabywcy dużo większą elastyczność
i pozwalały na lepsze
dopasowanie do
indywidualnych potrzeb. Wraz z ukształtowaniem
się stabilnego popytu na nowe produkty
rozpoczyna się
kolejny etap
rozwoju instrumentów pochodnych - szybki
rozwój rynku instrumentów
innych niż standardowe.
Miejscem obrotu
dla opcji egzotycznych, inaczej niż to miało miejsce w przypadku
instrumentów
standardowych, został rynek
pozagiełdowy OTC. Jak już wspomniałem,
próba standaryzacji podstawowych instrumentów
pochodnych podjęta przez
największe giełdy terminowe świata okazała
się na tyle skuteczna,
że obecnie większość obrotów tymi instrumentami
przypada
na
rynki regulowane. W przypadku opcji
egzotycznych sytuacja ta się
nie powtórzyła. Przyczyn tego stanu
rzeczy należy upatrywać w samym charakterze tych
instrumentów,
którym z definicji
znacznie trudniej narzucić ramy standaryzacji
za względu na ich większą złożoność.
Po drugie, obrót
opcjami
egzotycznymi na rynku OTC nie osiągnął
jeszcze
takich rozmiarów,
aby,
biorąc
pod uwagę różnorodność dostępnych instrumentów,
przenieść jego część na rynek giełdowy.
Dotychczas wprowadzono
do obrotu giełdowego najbardziej standardowe
z opcji egzotycznych,
np.
opcje barierowe czy też opcje wsteczne
(lookback options).
Okres szybkiego rozwoju
rynku opcji egzotycznych trwał od
końca lat osiemdziesiątych
do
drugiej połowy lat
dziewięćdziesiątych. W ciągu ostatnich
kilku lat jesteśmy świadkami nieznacznego
spowolnienia tempa wzrostu. Pierwsze
objawy tego procesu nastąpiły w połowie
lat dziewięćdziesiątych,
kiedy
to doszło
do bankructw
wielu uznanych instytucji finansowych
na
skutek operacji prowadzonych na rynku
instrumentów pochodnych.
Spośród
wielu przykładów
wymienię tylko te najbardziej spektakularne.
W 1992 roku japońskie przedsiębiorstwo
Showa Shell
Sekiyu
straciło ponad 1,5 mld
dolarów na kontraktach futures USD/JPY.
Rok
później niechlubny
rekord wielkości strat pobił niemiecki
Mettalgesellschaft AG z wynikiem 1,8
mld dolarów. W 1995 roku
upadłość ogłosił jeden z najstarszych
banków angielskich
Barings, którego
straty na rynku instrumentów pochodnych
przekroczyły 1 miliard dolarów.
W tym samym czasie w wyniku strat
przekraczających 1,7 mld dolarów zbankrutowało hrabstwo
Orange County[4].
W odpowiedzi na te
wydarzenia, wiele instytucji zaczęło
zdawać sobie sprawę
ze skutków
niewłaściwego posługiwania
się instrumentami
pochodnymi. Pierwsze reakcje były
bardzo nerwowe, gdyż niektóre przedsiębiorstwa
w ogóle zrezygnowały
z handlu
opcjami i
kontraktami futures, inne zaś znacznie
zmniejszyły swoje zaangażowanie
na rynku instrumentów pochodnych.
Nie
pozostało to bez wpływu na ponoszone
przez nie ryzyko
finansowe. Należy
jednak oczekiwać,
że w najbliższej przyszłości przedsiębiorstwa
bardziej łaskawym okiem spojrzą na rynki instrumentów
pochodnych,
w tym także
na opcje
egzotyczne.
Można szacować, że udział tych instrumentów
w całkowitym obrocie na rynku opcji
wzrośnie jeszcze
do kilkunastu,
dwudziestu kilku procent - obecnie,
w zależności od segmentu rynku,
wynosi
on 5-10%[5]. Na dzień dzisiejszy
największe znaczenie na rynku opcji
egzotycznych
mają opcje azjatyckie,
opcje barierowe,
opcje koszykowe, opcje binarne oraz
opcje tęczowe. W roli instrumentów
bazowych występują towary,
kursy walutowe,
akcje,
indeksy giełdowe, papiery dłużne oraz
stopy procentowe.
Fragment pracy Arkadiusza Napiórkowskiego "Charakterystyka,
wycena i zastosowanie wybranych opcji egzotycznych" (Warszawa,
2001 r.). Praca ukazała się w ramach serii wydawniczej "Materiały
i Studia" Narodowego Banku Polskiego, gdzie publikowane
są opracowania, będące efektem badań pracowników Departamentu
Analiz Makroekonomicznych i Strukturalnych oraz autorów z
innych departamentów Narodowego Banku Polskiego, jak również
uczelni oraz instytucji finansowych. Dotyczą one ważnych,
z punktu widzenia teorii i praktyki, problemów związanych
z bankowością i polityką pieniężną. Czasopismo ukazuje się
w języku polskim. Wybrane numery dostępne są również w języku
angielskim. Rozprowadzane jest bezpłatnie.
Przypisy:
[1] M. Ong: Exotic options: The market and their taxonomy,
w: I. Nelken: The handbook of exotic options: instruments,
analysis, and applications. McGraw-Hill Book Company, New
York 1996, str. 3.
[2] Pierwsze notowanie odbyło 26 kwietnia 1973 się na Chicago
Board Options Exchange, op. cit, str. 5.
[3] Ceny opcji były ogłaszane każdego dnia przez dealerów
opcyjnych w The Wall Street Journal", ibidem.
[4] Op. cit, str. 8.
[5] M. Kuźmierkiewicz: Ewolucja rynku opcji ku pozagiełdowym
opcjom egzotycznym i ich klasyfikacja.
Bank i Kredyt, 3/1999, str. 18
Skarbiec.Biz publikuje na
bieżąco najszerszy na rynku wybór informacji na temat dostępnych ofert
inwestycyjnych. Opracowane przez Skarbiec.Biz e-booki "Biblioteczka
inwestora" oraz "Encyklopedia prawa" są
największymi tego rodzaju przedsięwzięciami w polskojęzycznej
części Internetu.
Na "Skarbiec.Biz" składa się już ponad
3.100 stron internetowych. By pomóc Czytelnikom w odnalezieniu
się w takiej ilości materiału, opracowałem mapę
portalu.
Zachęcam również do korzystania
z wewnętrznej wyszukiwarki internetowej, która znajduje się w
prawnym, górnym rogu każdej strony serwisu.