Dopłaty dla bezrobotnych kredytobiorców to niewypał
 
 
Banki

Dopłaty dla bezrobotnych kredytobiorców to niewypał

[04.03.2010] W pierwszą rocznicę wprowadzenia pomysłu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej zestawiamy założenia ustawy z rzeczywistością. Wydano pieniądze na wdrożenie projektu, którym zainteresowało się jedynie kilkuset bezrobotnych. Gdzie popełniono błąd? Czy ustawa z pakietu antykryzysowego była w ogóle potrzebna?

Pomysł dopłat dla kredytobiorców dotkniętych skutkami kryzysu gospodarczego był częścią pakietu antykryzysowego, czyli złotego środka polityków na zawirowania na rynku finansowym. Ostatecznie ustawa weszła w życie w sierpniu 2009 roku. Szlachetny pomysł polityków jest jednak pełen niedociągnięć i kilka miesięcy po wprowadzeniu ustawy w życie, nie widać zapowiadanych efektów.

Według ostatnich doniesień Dziennika Gazety Prawnej na program w budżecie zarezerwowano 0,5 mld złotych. Tymczasem na pięć miesięcy po wprowadzeniu ustawy w życie, wydano na pomoc dla bezrobotnych jedynie 1,6 mln zł z Funduszu Pracy. Według danych Banku Gospodarstwa Krajowego pomoc z funduszu otrzymało zaledwie ponad 700 kredytobiorców. Czy kryzys był dla nas naprawdę tak łagodny i nikt nie chce pomocy w spłacie kredytu? A może ustawa po prostu nie spełnia oczekiwań najbardziej zainteresowanych - kredytobiorców, którzy utracili pracę?

Plany, obietnice

Wprowadzony przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej projekt był jednym z elementów składowych przeciwdziałania skutkom kryzysu finansowego w Polsce. Twórcy ustawy założyli, że kredytobiorca, obciążony kredytem hipotecznym po utracie pracy na pewno chętnie zwróci się o pomoc do Skarbu Państwa. Tam czeka na niego nieoprocentowana pożyczka, która odciąży przez rok domowy budżet. W dwanaście miesięcy kredytobiorca stanie na nogi i z wdzięcznością zacznie spłacać ustawowe pieniądze.

Zakwalifikować się do programu mogli klienci banków, którzy spłacali kredyt mieszkaniowy oraz stracili pracę po 1 lipca 2008 roku. Dotyczyło to również prowadzących samodzielnie działalność gospodarczą, którzy musieli z niej zrezygnować. Nie kwalifikują się jednak do programu osoby, które same rozwiązały umowę o pracę lub zostały zwolnione dyscyplinarnie. Ubiegający się o pomoc Skarbu Państwa musieli także posiadać status bezrobotnego oraz mieć przyznany zasiłek już w momencie składania wniosku o wsparcie. Pomyślano również o małżeństwach. Wystarczyło, że jedno z małżonków spełniało wymienione kryteria.

Smutna rzeczywistość

Wprowadzony pakiet z punktu widzenia samego bezrobotnego nie jest lekarstwem na jego problemy. Aby uzyskać pomoc z Funduszu Pracy trzeba spełnić szereg warunków. Wśród nich znajdziemy zakaz najmowania innego mieszkania. Dotyczy to posiadania innych nieruchomości i obowiązuje również małżonka. Przy tak skonstruowanych przepisach, programem zainteresowało się zaledwie kilkaset osób.

Obiecana pomoc to maksymalnie 14,4 tys. zł pożyczki z budżetu, czyli 1200 zł każdego miesiąca. Aby otrzymać wsparcie wystarczyło złożenie jednego wniosku i pozytywne rozpatrzenie sprawy przez starostę. Każda zmiana wyżej wymienionych warunków w trakcie pobierania dopłat oznaczała jednak koniec wpłat z BGK i kredytobiorca dostawał na spłatę zadłużenia zaledwie 30 dni.

Wystarczyło, że znajdzie w tym czasie nową pracę, sprzeda mieszkanie, wypowie umowę kredytu lub... spłaci kredyt w całości. Oznacza to, że przykładowo kredytobiorca, który po pół roku poszukiwań na rynku pracy znajdzie nareszcie upragniony etat, będzie musiał z pierwszej wypłaty pokryć zadłużenie. Lepiej doczekać do pełnego roku na bezrobociu, bo wcześniejsza spłata może przewyższyć zarobione pieniądze i tylko pogrążyć i tak już ciężką sytuację kredytobiorcy.

Ubezpieczajmy

Kiedy rok temu banki ograniczyły dostęp do kredytów hipotecznych, większą uwagę zwrócono także na ubezpieczenia. Niektóre banki oprócz wkładu własnego zaczęły domagać się od klientów obowiązkowego, dodatkowego zabezpieczenia. Polisy od utraty pracy lub standardowe ubezpieczenia na życie i dożycie, chociaż stanowią dodatkowy wydatek każdego miesiąca, sprawdzają się lepiej od rządowych dopłat. Jeśli faktycznie utracimy pracę, przysługuje nam wsparcie z ubezpieczenia, którego w przeciwieństwie do dopłat, nie musimy zwracać.

Średni koszt ubezpieczenia od bezrobocia waha się od 1 do 3 proc. sumy ubezpieczenia. Miesięczna opłata już od kilkudziesięciu złotych miesięcznie może zapewnić deskę ratunku w okresie zawirowań finansowych. Warunkiem jest oczywiście umiejętne skorzystanie z produktu. Bez dokładnego sprawdzenia warunków ubezpieczenia można się tylko rozczarować.

W przypadku ubezpieczeń od utraty pracy, towarzystwo nie wypłaci nam pieniędzy jeśli sami złożymy wypowiedzenie. Jest również warunek ubezpieczeń grupowych oraz okres minimalny umowy o pracę. Nie otrzymamy wypłaty środków, jeśli pracujemy krócej niż 6 lub 12 miesięcy oraz w przypadku, gdy zwolnią tylko nas, a nie kilka osób jednocześnie. Czasem sama rejestracja w urzędzie pracy również nie wystarczy, musimy mieć prawo do zasiłku dla bezrobotnych.

Zapobiegać zamiast leczyć

Zgodnie z tą zasadą można wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenia od utraty pracy i zabezpieczyć kredytobiorców przed kolejnymi problemami ze spłatą. Biorąc pod uwagę koszt wprowadzenia ustawy o dopłatach dla bezrobotnych, może okazać się, że nie jest ona proporcjonalna do odniesionych efektów. Kwestia szkoleń dla pracowników, niezbędnej dokumentacji i systemów wygenerowały kolejne koszty. Pieniądze z samych dopłat wrócą do Skarbu Państwa za kilka lat. Spłata rozpoczyna się po 2 latach od ostatniej dopłaty i trwa 8 lat. Oznacza to, że pieniądze przyznane kredytobiorcom w 2009 roku zostaną w całości zwrócone dopiero za 10 lat. Można było rozwiązać problem zupełnie inaczej.

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej swoją ustawą wolało łagodzić skutki kryzysu, co w praktyce i tak niekoniecznie spełniło założenia. Zamiast rozpisać przetarg na ubezpieczenia od utraty pracy dla wszystkich kredytobiorców i działać we współpracy z bankami i firmami ubezpieczeniowymi, politycy chcieli udzielać nieoprocentowanych pożyczek, obwarowanych przepisowymi wymaganiami. Ustawa przyniosła mierne efekty dla bezrobotnych, spełniła jednak swoją rolę jako argument w rękach polityków. Pakiet antykryzysowy wprowadzono. Szkoda tylko, że oprócz nazwy niewiele zdziałał on w łagodzeniu skutków kryzysu.

Tomasz Jaroszek

Bankier.pl



Po godzinach:
MKSVir | Win RAR | Quick Time | Stare gry | Jak wypełnić PIT-a? | Mapa Polski | Tapety na pulpit | Skiny do Winampa |



Publikacje
Biblioteczka inwestora
Podstawowe wiadomości o giełdzie i rynku kapitałowym.

Encyklopedia prawa
Największy na rynku zbiór informacji prawnych dla firm.


Formularze
Serwisy partnerskie
Copyright © 2011 Portal Skarbiec.Biz sp.z o.o. | KRS 0000381054 | REGON 142857785 | NIP: 1132830064 | Kapitał zakładowy: 437.100 zł