Rząd planuje budżet na 2011 rok
[12.07.2010] Po wygranej Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich, zgodnej ze zdecydowaną większością przedwyborczych sondaży, uwaga obserwatorów znów przesunęła się w kierunku polityki fiskalnej rządu.
Zmiany w układzie politycznym kreują oczekiwania przyspieszenia konsolidacji fiskalnej, wyrażone m.in. przez prezesa NBP M. Belkę (koalicja rządowa straciła główny argument przeciwko propozycjom reformy finansów publicznych w postaci weta prezydenta). Ze względu na przyszłoroczne wybory parlamentarne jesteśmy jednak sceptyczni co do możliwości istotnej reformy w ciągu najbliższego roku.
Spośród rozwiązań proponowanych przez rząd największe szanse na realizację ma reguła podatkowa, polegająca na ograniczeniu wzrostu sztywnej części wydatków publicznych o 1 pkt. proc. powyżej inflacji. Nie wymusza ona cięcia wydatków, lecz jedynie ogranicza ich wzrost (w tym kontekście trudno więc mówić o faktycznych oszczędnościach).
Biorąc pod uwagę obietnice przedwyborcze prezydenta-elekta, a także rosnące w naszej opinii ryzyko rozpadu koalicji rządowej (warto pamiętać, że PSL już dwukrotnie opuszczał koalicję w ostatnim roku kadencji parlamentu), można natomiast wykluczyć zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych rolników oraz zniesienie branżowych przywilejów emerytalnych. Mimo ograniczonych możliwości reformy wydatków publicznych, pozostajemy optymistyczni co do wyniku budżetu państwa w tym i następnym roku ze względu na cykliczny wzrost dochodów budżetowych.
Szacujemy, że deficyt państwa w 2010 r. ukształtuje się na poziomie ok. 40 mld zł wobec zaplanowanych 52 mld zł. Naszą prognozę opieramy na korzystnych trendach w dochodach podatkowych budżetu; ryzykiem dla wykonania deficytu na niższym poziomie są nieoczekiwane wydatki związane z powodzią, ich negatywny wpływ powinien być jednak skompensowany wpłatą zysku z NBP. W mijającym tygodniu poznaliśmy również założenia makroekonomiczne do budżetu na przyszły rok.
Rząd zakłada wzrost PKB w 2011 r. o 3,5% i średnioroczną inflację na poziomie 2,3%. Wielkości te sytuują się poniżej naszego bazowego scenariusza (4,5% dla wzrostu PKB i 2,8% dla inflacji), jak również poniżej centralnej ścieżki czerwcowej projekcji NBP (odpowiednio 4,6% dla wzrostu PKB i 2,7% dla inflacji); naszym zdaniem konserwatyzm w planowaniu budżetowym jest jednak jak najbardziej uzasadniony i daje bufor bezpieczeństwa w razie pogorszenia warunków makroekonomicznych.
Przewidujemy, że przy powyższych założeniach poziom deficytu planowany na 2011 r. sięgnie 35-40 mld zł; jeśli zrealizuje się nasz bazowy scenariusz makroekonomiczny, to wykonanie deficytu może być, podobnie jak w 2010 r., niższe od rządowego planu. W tym kontekście rządowe zapowiedzi obniżenia deficytu sektora finansów publicznych poniżej 3% PKB w 2012 r. i ponownego spełnienia kryterium konwergencji fiskalnej wydają się bardzo realistyczne. Trwałe spełnienie tego kryterium będzie jednak wymagało reform, których nie spodziewamy się szybciej niż po wyborach parlamentarnych w 2011 r.
ZŁOTY POZOSTAJE W KONSOLIDACJI

W mijającym tygodniu złoty umocnił się względem euro, z poziomu 4,15 za euro przed tygodniem w okolice 4,06-4,08 na dzisiejszej sesji, nie wychodząc jednak poza trwającą od maja konsolidację. Zwycięstwo Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich miało umiarkowane, choć pozytywne przełożenie dla złotego. Wsparciem dla polskiej waluty w ostatnich dniach są również stopniowo poprawiające się nastroje rynkowe i symptomy powrotu zaufania inwestorów do krajów strefy euro, wyrażające się m.in. kontynuacją umocnienia euro względem dolara.
Kurs EUR/USD od dwóch sesji testuje poziom 1,27; to najwyższy poziom kursu od dwóch miesięcy. Z punktu widzenia analizy technicznej można mówić już o korekcie średnioterminowego trendu spadkowego EUR/USD, choć jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, by potwierdzić zmianę trendu na tej parze. Spodziewamy się jednak, że do zmiany tego trendu dojdzie najpóźniej pod koniec 2010 r., co powinno być również impulsem do zakończenia konsolidacji kursu EUR/PLN i umocnienia złotego poniżej poziomu 4,00 (za euro).

źródło: Noble Bank