Robert Nogacki
Czy Superfund jest
taki super?
[11.10.2007] Oferta grupy kapitałowej
Superfund stanowi jedną z nielicznych okazji dla przeciętnego
polskiego inwestora, aby zainwestować w fundusze typu "managed
futures", czyli działające w przeważającej mierze na
rynku kontraktów terminowych (zainwestować pośrednio, jak
będziemy mieli okazję wyjaśnić poniżej).
Jak trafnie zauważają twórcy Superfund, przez
wiele lat fundusze managed futures były dostępne wyłącznie
dla inwestorów instytucjonalnych i najbogatszych inwestorów
indywidualnych. Dopiero w 1996 r. Superfund wprowadził na rynek
pierwszy na świecie fundusz tego rodzaju, który był dostępny
dla pomniejszych klientów detalicznych. Po ponad dekadzie rozwoju,
instytucje z grupy kapitałowej Superfund zarządzają ponad 1,2
mld EUR zgromadzonymi od ponad 50.000 inwestorów na całym świecie.
Choć na chwilę obecną trudno byłoby zarzucić
Superfund nierzetelność w zarządzaniu środkami klientów, tym
niemniej struktura procesu inwestycyjnego polskiej spółki zależnej
- Superfund TFI S.A. zawiera pewne zawiłości, które warto poddać
bliższej analizie. Zastrzeżenia te stają się szczególnie istotne
w kontekście rażących strat jakie ostatnio poniosły fundusze
Superfund. Przypomnijmy, że w miesiącu sierpniu spośród 369
badanych przez Analizy Online funduszy krajowych, osiemnaście
pierwszych pozycji pod względem rozmiarów spadków zajęły oferty
inwestycyjne Superfund TFI S.A., ze stratami miesięcznymi wahającymi
się od -32,8 proc. do -20,7 proc.
Analizę ryzyk związanych ze skomplikowaną
strukturą inwestycji Superfund TFI S.A. zacznijmy od ustalenia,
co dokładnie stanowi przedmiot inwestycji polskich funduszy
Superfund. Zgodnie z własnymi zapewnieniami "Superfund
realizuje transakcje na kontraktach terminowych (futures) na
wielu giełdach na całym świecie. Oprócz akcji, obligacji, indeksów
akcji i walut przedmiotem transakcji są również surowce takie
jak ropa naftowa, złoto, pszenica, kawa, wołowina, bawełna
itp. Biorąc pod uwagę wielość rynków, na których zawierane
są transakcje oraz ich niewielką wzajemną korelację, zawsze
pojawiają się możliwości osiągnięcia zysku. Cechą charakterystyczną
otwieranej pozycji jest jej niska korelacja w stosunku do pozostałych
już otwartych."
Wszystko to brzmi niezwykle interesująco,
tym niemniej należy podkreślić, iż fundusze zarejestrowanego
w Polsce Superfund TFI S.A. nie inwestują bezpośrednio na rynkach
kontraktów terminowych na akcje, obligacje, surowce czy towary,
ale za pieniądze klientów nabywają jednostki uczestnictwa w
luksemburskim funduszu Quadriga Superfund Société d'investissement
a capital variable (Sicav). Dopiero ten fundusz prowadzi
operacje na w/w rynkach kontraktów terminowych. Przykładowo,
zarejestrowany w Polsce subfundusz Superfund A SFIO realizuje
cel inwestycyjny poprzez inwestowanie do 100 proc. swoich aktywów
w luksemburski fundusz Quadriga A, przy czym może inwestować
nie więcej niż 20 proc.swoich aktywów także w fundusze w Quadriga
B i Quadriga C.
W istocie rzeczy zarejestrowany w Polsce Superfund
TFI S.A. pełni więc rolę pośrednika pomiędzy klientem w Polsce,
a Quadriga Superfund Sicav z siedzibą w Luksemburgu, który
prowadzi operacje na kontraktach terminowych. Zauważmy jednak,
że istnienie takiego pośrednika posiada istotne, negatywne
konsekwencje z punktu widzenia interesów inwestorów. Po pierwsze,
Superfund TFI S.A kreuje dodatkowe koszty dla inwestorów. Podmiot
ten pobiera wysokie opłaty z tytułu nabycia jednostek uczestnictwa
(4,50 proc. w przypadku Superfund SFIO), umorzenia ich w ciągu
12 miesięcy od wpłaty środków (2 proc. w przypadku Superfund
SFIO) oraz niemałą opłatę za zarządzanie (1,2 proc. rocznie
w przypadku Superfund SFIO), chociaż to zarządzanie polega
na mechanicznym nabywaniu jednostek uczestnictwa innego funduszu.
Niezależnie od tych opłat, inne opłaty pobiera
Quadriga Superfund Sicav, która prowadzi rzeczywisty proces
decyzyjny. Przykładowo Quadriga Superfund Futures C / EUR pobiera
opłatę dla doradcy inwestycyjnego (3 proc. rocznie aktywów
netto na rachunkach subfunduszu przydzielonego doradcy inwestycyjnemu)
i premię motywacyjną (35 proc. zysków na rachunkach od aktywów
przydzielonych doradcy inwestycyjnemu). Ponadto, pobierana
jest opłata dla administratora inwestycyjnego, która wynosi
2 proc. rocznie oraz opłata za zarządzanie, która wynosi 1
proc. rocznie. Oprócz tego Quadriga Superfund Sicav ponosi
szereg innych kosztów, związanych z bieżącą działalnością.
Quadriga Superfund Sicav podbiera te opłaty
od nabywającego jednostki uczestnictwa Superfund TFI S.A. -
ale z pieniędzy pochodzących od polskich inwestorów. Klienci
polskich funduszy Superfund płacą więc podwójne opłaty za zarządzanie,
chociaż z biznesowego punktu widzenia ich pieniędzmi zarządza
się tylko raz - w Quadriga Superfund Sicav.
Ryzyko pośrednika w postaci Superfund TFI
S.A. ma także swój aspekt prawny. Polski klient podpisuje bowiem
umowę wyłącznie z Superfund TFI S.A. i to jest jedyny podmiot,
który odpowiada przed klientem będącym rezydentem Polski za
rzetelną realizację umowy inwestycyjnej. Z drugiej strony,
środki klienta trafiają do Quadriga Superfund Sicav z siedzibą
w Luksemburgu, gdzie podejmowane są rzeczywiste decyzje inwestycyjne,
które skutkują zyskami albo stratami klienta. Na skutek istnienia
pośrednika rozmyciu może ulec odpowiedzialność za podejmowane
decyzje. Podkreślmy jednocześnie, że jest to odpowiedzialność
bardzo duża, z uwagi na to, że strategie niektórych funduszy
Superfund są obarczone bardzo wysokim ryzykiem. Przykładowo,
w prospekcie Quadriga Superfund Futures C / EUR można przeczytać,
iż:
"Superfundusz C / EUR ma bardzo ryzykowną
strategię inwestycyjną. Ten Subfundusz przeznaczony jest
jedynie dla inwestorów instytucjonalnych lub bardzo zamożnych
osób prywatnych, którzy mogą sobie pozwolić na utratę całej
swojej inwestycji. Subfundusz ten będzie się starał uzyskać
dla inwestujących w EUR wzrost kapitałowy zarówno krótko-
jak i długoterminowy. Ponieważ Superfundusz C / EUR ma bardzo
małą korelację z inwestycjami tradycyjnymi takimi jak akcje
i obligacje, stanowi on idealne uzupełnienie zrównoważonego
portfela ze względu na swoja zdolność do zmniejszania ryzyka
portfelowego, przy zwiększaniu prawdopodobieństwa większej
stopy zwrotu z tego portfela. Wszyscy potencjalni inwestorzy
Subfunduszu Superfundusz C / EUR powinni wziąć pod uwagę,
że chwilowe straty Wartości Aktywów Netto na poziomie 40-45
proc. Wartości Aktywów Netto mogą się zdarzać regularnie
ze względu na zastosowaną strategię działania na giełdzie
i daną koniunkturę. Nie można zagwarantować, że straty ograniczą
się do tej wielkości procentowej, zaś zainteresowani akcjonariusze
powinni się dokładnie zapoznać z rozdziałem "Rozważenie
ryzyk" przed zainwestowaniem w ten Subfundusz."
Podobne ryzyka, w postaci "podwójnych" opłat
za zarządzanie i rozmycia odpowiedzialności prawnej, występują
także w szeregu innych funduszy określanych mianem "funduszy
funduszy", czyli funduszy inwestujących w jednostki uczestnictwa
i/lub certyfikaty inwestycyjne emitowane przedsięwzięcia zbiorowego
inwestowania w zbywalne papiery wartościowe (przykładowo, gwiazda
ostatnich tygodni AIG
SFIO Parasol - Subfundusz Akcji Chińskich i Azjatyckich,
wbrew swej nazwie nie inwestuje wcale w akcje, ale w jednostki
uczestnictwa innych funduszy AIG według modelu: 50 proc. AIG
Greater China Equity Fund, 25 proc. AIG South East Asia Fund,
25 proc. AIG India Equity Fund). Tym niemniej, w przypadku
Superfund opłaty uznać należy za wysokie, nawet jak na tak
trudną działalność jak zarządzanie funduszem "managed
futures", tym bardziej że w ostatnich latach nie może
się on pochwalić dobrymi rezultatami działalności. Szczególnie
dotkliwe jest obcinanie zysku o 1/3 poprzez premię motywacyjną
- niewtajemniczonym wyjaśniam, że tego rodzaju fundusze cechują
gwałtowne spadki i wzrosty wyceny:

* * *
Przy pierwszej lekturze prospektu Superfund
Q-AG umknęło mi zagadnienie dodatkowej, ukrytej opłaty, jaką
może pobierać fundusz. Jest nią prowizja maklerska. Zgodnie
z prospektem:
"Subfundusze płacić będą maklerom
clearingowym podstawową prowizję maklerską za tzw. contract
round turn dla wszystkich transakcji (...) Maklerzy clearingowi
maja prawo płacić prowizję parkietową i dodatkowe opłaty administracyjne czy "odstępne" wykonawczym
maklerom parkietowym bezpośrednio z rachunku Subfunduszu (...) Subfundusze
płacić będą Maklerom Clearingowym bazową prowizję maklerską normalnie w wysokości
US$ 25,00 brutto za contract round turn dla wszystkich transakcji rozliczonych
na
giełdzie amerykańskiej. Prowizje maklerskie dla giełd nieamerykańskich mogą
być znacznie wyższe niż US$ 25,00."
"Makler clearingowy" jest więc nikim
innym jak pośrednikiem pomiędzy Superfund Q-AG a maklerem wykonującym
czynność maklerską, zwanym tu "wykonawczym
maklerem parkietowym". Stawiam diamenty przeciw orzechom, że maklerem
clearingowym jest podmiot powiązany Superfund Asset Management...
Jeśli prześledzimy
więc obieg pieniądza w Superfund - od inwestora
indywidualnego, do miejsca, gdzie podejmowana jest rzeczywista
decyzja inwestycyjna - stwierdzimy, że ten fundusz musiałby
posiadać patent na transmutację piasku w grudki złota,
aby inwestor indywidualny był w stanie wyjść na swoje.
Niewątpliwie, Superfund
jest jednak kurą znoszącą złote jajka. Dla swojego właściciela.