Kryzys na rynku kredytów hipotecznych?
[22.05.2008] Rynek kredytów hipotecznych
ponownie nas zaskoczył nieoczekiwanymi zmianami. Niezwykle kontrowersyjna
decyzja Fortis Banku o wycofaniu z portfela kredytów hipotecznych
denominowanych w CHF, to prawdziwa rewolucja.
Szczególnie zważywszy na fakt, że to właśnie
ten kredytodawca specjalizował się w udzielaniu wysoko kwotowych
kredytów we frankach. Skapitulował również Dominet Bank - członek
grupy Fortis. Czy to obawy przed kryzysem kredytów hipotecznych
i krachem na rynku nieruchomości, czy dbałość o interesy Klientów?
A może raczej nadrabianie strat grupy wywołanych niepowodzeniami
za oceanem i chwilową utratą płynności finansowej? Dyskusje
na ten temat nie milkną, szczególnie biorąc pod uwagę fakt,
że CHF to waluta, w którą w ciągu ostatnich kilku miesięcy mocno
wierzyli kredytobiorcy.
Nie śpi też konkurencja - silna złotówka toruje drogę pretendentom
chcącym zawalczyć o rynek. ING Bank Śląski SA, Bank Zachodni
WBK, niebawem zapewne PEKAO SA i BPH (którego część udziałów
przejmie GE Money Bank) do swojej oferty wprowadziły, bądź wprowadzą
tańsze kredyty w tej walucie. Jak więc oceniać motywy postępowania
rynkowych graczy?
Ponad 50% udzielanych kredytów hipotecznych w Polce to te denominowane
w walutach, wśród których króluje oczywiście frank szwajcarski.
Kredyty indeksowane stopami rynkowymi są obciążone dużym ryzykiem,
ale czy grozi nam powtórka amerykańskiej recesji? Zdaniem ekspertów
Gold Finance młodziutki, krajowy rynek kredytów hipotecznych
może wybronić się przed zagrożeniom, jakie niosą ze sobą zmiany
na rynku walutowym, a tym samym przed wzrostem ryzyka kredytów
udzielanych w walutach obcych. Niebezpieczeństwo istnieje -
bo istnieje możliwość wzrostu stóp procentowych banków zagranicznych
i osłabienia rodzimej waluty. Jednakże restrykcje, jakie narzuciła
już w 2006 roku Komisja Nadzoru Bankowego (rekomendacja S) i
kolejne związane z normami płynności banków, które zamierza
ogłosić, szczególnie w sytuacjach kryzysowych, mają zabezpieczyć
banki przed ryzykiem utraty płynności, jak również ich Klientów
przed utratą zdolności do spłaty zobowiązań.
Nasuwa się więc wniosek, że banki wycofujące się z kredytów
we frankach szwajcarskich czują zagrożenie w związku z nadchodzącymi
zmianami (rygor KNF), bądź nieświadomie (w dobie rekordowo drogich
kredytów złotówkowych) niwelują swoje szanse istnienia w hipotecznym
biznesie. Mogą również upatrywać zyskownego interesu w spadku
wartości polskiego pieniądza, tym bardziej, że chcą udoskonalić
swoją ofertę kredytów w PLN. Czy szukając konkluzji warto zerkać
w tym przypadku na drugi kraniec świata? Czy to początek kryzysu,
który wprowadzi niepokój na salony polskiej finansjery i do
domostw kredytobiorców? Do analogii wciąż daleko - wszystko
wskazuje na to, że w Polsce chyba nadal rządzi krajowa gospodarka.
Jednak sygnały docierające z rynku, a w szczególności decyzje
banków to zwiastuny, których nie można lekceważyć.
Sebastian Saliński
Analityk Gold Finance