[16.10.2008] Osoby starające się o kredyty hipoteczne są jednymi z pierwszych ofiar kryzysu, ponieważ część banków mocno ograniczyła dostęp do pożyczek. Wiele osób marzenia o mieszkaniu musi odłożyć na później. Bankowcy przyznają, że eldorado kredytowe już się skończyło. Bank Millennium, niegdyś hojnie udzielający pożyczek, jest tego dobrym przykładem - czytamy w "Dzienniku".
" - Najpierw w przypadku kredytów udzielanych we frankach podnieśliśmy marżę do 2 proc., potem przestaliśmy kredytować 100 proc. wartości nieruchomości i kazaliśmy klientom zdobyć 10-proc. wkład własny. Zdolność kredytową badamy tak samo, ale już nie na 45 lat, a na 35 lat - mówi jeden z przedstawicieli banku. Efekt łatwy do przewidzenia. Przeciętnie na osiem wniosków akceptujemy dwa, a jeszcze trzy tygodnie temu klepaliśmy nawet pięć - mówi [...] rozmówca.", czytamy w gazecie.
Podobne sygnały "Dziennik" otrzymał z BZ WBK. " - W moim oddziale pozytywnie rozpatrujemy co piąty wniosek. Musi też do niego zajrzeć więcej specjalistów - mówi cytowany przez gazetę pracownik banku. Postawę swojej i innych instytucji kwituje krótko: to odcięcie kredytów dla całych grup społecznych. - Oficjalnie wszyscy mówią, że rozpatrują kredyty indywidualnie, ale jeśli ustala się, że rata może wynosić 40, a nie 60 proc. miesięcznego dochodu, to dla wielu jest to koniec kredytu - komentuje [...] rozmówca.", czytamy dalej.
"Eksperci wskazują również, że złote czasy kredytu hipotecznego to już historia. W 2006 r. banki w Polsce udzieliły 44 mld zł kredytów hipotecznych, w 2007 r. - blisko 60 mld zł. Prognozy na ten rok mówiły o 68 mld zl. i nagle okazało się, że nic z tego.", podsumowuje gazeta.
Uzyskanie kredytu wkrótce może stać się jeszcze trudniejsze. Komisja Nadzoru Finansowego chce obniżyć dopuszczalny wskaźnik LTV przy udzielanych kredytach mieszkaniowych do poziomu poniżej 100 proc. Dziś około 30 - 50 proc. portfela kredytów hipotecznych stanowią właśnie pożyczki na 100 proc. wartości nieruchomości.
Więcej na ten temat we wczorajszym wydaniu "Dziennika".