
Jak fotografować zimą i nie zamarznąć?
[01.03.2010] Zima, o dziwo, w tym roku drogowców nie zaskoczyła. Sprawa może wyglądać nieco inaczej w przypadku miłośników fotografii - przeczytajcie jak zadbać o siebie i sprzęt. W pięciu punktach.

1. Zainwestuj w odpowiednie rękawiczki
Dobre, zapewniające optymalną kontrolę rękawiczki są jednymi z najważniejszych elementów garderoby każdego, kto zajmuje się fotografią w ujemnych temperaturach. Zimowe krajobrazy - nawet te szare, "pluchowate" i miejskie - przyciągają wielu pasjonatów. Skuteczne ocieplenie rąk przyda się każdemu - nieważne, czy operujecie lustrzanką, czy najprostszym kompaktem. Typowe rękawice narciarskie nie mają najmniejszego sensu; ledwo uchwycimy w nich korpus, a co dopiero mówić o przyciskaniu spustu migawki. Ściąganie ich za każdym razem też nie jest szczególnie szczęśliwym pomysłem.
Można wyposażyć się w typowe, najtańsze rękawiczki, jednak jeśli Wasz aparat obsługuje się za pomocą ekranu dotykowego, to pomysł ten jest równie beznadziejny, jak poprzednie. Kompromisowym i najbardziej optymalnym rozwiązaniem będą tutaj rękawiczki z "uchylanymi" końcówkami palców. Ostatnio modne, podobno. Zwykłe, wełniane można kupić w sklepach odzieżowych, a bardziej "zaawansowane", wykonane z neoprenu w sklepach... wędkarskich.

fot. Jaxon
2. Zasilanie
Przygotujcie się na to, że deklarowane przez producenta tysiąc zdjęć na jednym ładowaniu w temperaturze rzędu -10 stopni Celsjusza drastycznie spadnie - do stu, dwustu, czterystu. Nie ma na to reguły, więc warto mieć ze sobą jeden, najlepiej dwa komplety zapasowych akumulatorków. Jeśli nasz aparat energię pobiega z klasycznych paluszków, to korzystniejsze będzie zastosowanie ogniw litowych (w miejsce alkalicznych). Najtrafniejszym pomysłem, rzecz jasna, jest wyposażenie się w akumulatorki Ni-Mh (o pojemności rzędu 2000-2500 mAh i większej) lub ładowalne baterie. Każdą z nich można dodatkowo owinąć w osobny woreczek foliowy i schować w relatywnie ciepłe miejsce (kieszeń kurtki, bluzy, spodni).

fot. Sanyo
3. Zerknij na kompensację ekspozycji i balans bieli
Biały śnieg, względnie białe, zachmurzone niebo, białe drzewa. W takich warunkach światłomierz aparatu najczęściej wariuje i tym samym wszystko na obrazku wychodzi szare i niedoświetlone. W kompaktach najprostszą metodą jest włączenie trybu o nazwie "fotografowanie śniegu" lub pokrewnej. Jeśli Wasz aparat nie został wyposażony w taką funkcję, zawsze możecie podnieść kompensację ekspozycji - zazwyczaj wystarczy dodać +0,7 EV, +1 EV. Bardzo ważne jest też ustawienie balansu bieli, najlepiej na zasadzie prób i błędów. Zacznijcie od automatycznego - jeśli śnieg jest faktycznie biały (a nie np. żółtawy czy o odcieniu bladego różu) to spokojnie można na AWB poprzestać.

4. Uważaj na sprzęt i różnicę temperatur
Gdy po powrocie z kilkugodzinnego wojażu po zaśnieżonych, zlodowaconych okolicach wejdziecie do domu, nie włączajcie od razu aparatu. Odczekajcie godzinę (czasem i dłużej), dajcie urządzeniu trochę odtajać. Jeśli koniecznie musicie zrzucić zdjęcia na dysk - skorzystajcie z czytnika kart.

Efekt fotografowania z zaparowanym obiektywem / fot. Antoni Żółciak
Nie aplikujcie żadnego środka "przeciwmgielnego" na soczewkę obiektywu - narażacie wtedy na uszkodzenie powłoki ochronne Waszego szkła!
5. Unikaj używania funkcji wstępnego podniesienia lustra (mirror lock-up)
Lustro najczęściej podnosimy do czyszczenia matrycy lub do uzyskania ostrzejszych fotografii krajobrazowych po ustawieniu aparatu na statywie. To drugie zastosowanie ma jednak pewne ograniczenia - nie powinno się używać mirror lock-upu podczas fotografowania jasnych źródeł światła, takich jak wschody i zachody Słońca. W zimie to samo dotyczy śniegu i zbyt dużej ilości światła odbijanego przezeń - może niestety dojść w takim wypadku do uszkodzenia migawki.
To byłoby na tyle - pamiętajcie, że w zeszłym roku opublikowaliśmy szczegółowy poradnik dotyczący odpowiednich ustawień ekspozycji i balansu bieli. Życzymy jak najbielszych łowów!
Antoni Żółciak