Jan Fijor
Autor jest właścicielem Wydawnictwa
Fijorr Publishing
Prawdziwe pieniądze są w nieruchomościach
[30.11.2007] Prosperity
na krajowym rynku nieruchomości towarzyszą uporczywe pytania:
Jak długo
jeszcze mieszkania będą drożeć? Ileż może kosztować działka
w Wilanowie?
Kiedy to szaleństwo się skończy!?
Większość tzw. ekspertów
i dziennikarzy wyznacza już nawet granice wzrostu, uspokajając
publiczność, że koniec
boomu blisko i ceny staną, a nawet spadną. O, już spadają!
Nie wierzcie im. Polski rynek nieruchomości jest wciąż dziewiczy. To co na
nim obserwujemy
to dopiero początek hossy.
Stałe i zmienne
Każdy, kto
czytał moją książkę "Jak zostałem milionerem" wie,
że jestem fanatycznym zwolennikiem inwestowania w
nieruchomości i to dowolnego rodzaju. Co więcej,
nie mam najmniejszych wątpliwości i jestem to w stanie dowieść, że nieruchomości
są w Polsce obecnie najbardziej opłacalną formą lokaty. Ceny ziemi rolnej
dojdą bowiem u nas w ciągu najbliższych 5 - 7 lat do poziomu
średniego europejskiego,
który dziś wynosi od 40 - 60 tysięcy złotych za hektar. Oznacza to co najmniej
pięciokrotność obecnej ceny, czyli rentowność rzędu 25 - 30 procent rocznie.
Działki budowlane mogą osiągnąć w tym czasie nawet dynamikę rzędu 30 - 50
procent rocznie. Rosnąć będzie opłacalność budownictwa komercyjnego,
obrót lokalami
biurowymi i mieszkaniami czynszowymi, inwestycje w hotele,
parkingi i garaże, a także w
systemy finansowania nieruchomości. I chociaż Wall Street, NASDAQ, czy WIG
wyglądają bardzo atrakcyjnie, prawdziwe pieniądze są
w NIERUCHOMOŚCIACH!
Wartość nieruchomości wzrasta
dlatego, że przy rosnącym popycie (ludzi wciąż przybywa), podaż
(a ziemi
nie przybywa)
jest stała a nawet maleje. I to jest
fundamentalna prawda. Czynnikiem wzmacniającym tę tendencję jest obawa przed
inflacją, czyli skutkami państwowego monopolu na druk pieniądza. Nieruchomości
są bowiem tradycyjnym schronem przeciwko inflacji. W konsekwencji nawet wybitni
inwestorzy giełdowi a nawet przemysłowcy gros swoich dochodów osiągnęli na
handlu nieruchomościami. Tak było z Johnem P. Morganem, legendarnym magnatem
Wall Street
i bankierem, z nafciarzem, Johnem Rockefellerem, tak jest także w przypadku
spółki Mc Donald's, która prawie 40 procent swoich zysków netto osiąga dzięki
aprecjacji
nieruchomości, wchodzących w jej skład.
Wszystko przed nami
Polska
nie jest żadnym wyjątkiem. Powiem więcej, ze względu na anachroniczną
strukturę ludnościową, zawodową i zacofanie
gospodarcze, rynek nieruchomości
będzie u nas znacznie bardziej aktywny niż gdzie indziej. W Polsce na wsi
mieszka ok. 40 proc. mieszkańców, pięciokrotnie więcej niż w Portugalii czy
w Hiszpanii,
12 razy więcej niż w USA. Ci udzie wyjadą wkrótce do miast. Unijna polityka
rolna (CAP), a zwłaszcza system dopłat bezpośrednich do ziemi uprawnej pomyślany
jest
tak, aby biedniaków, czyli gospodarstwa poniżej 10 ha zniknęły z powierzchni.
Za 3 lata, kiedy skończy się I faza modernizacji polskiego rolnictwa, ze
wsi odejdzie co najmniej 30 procent ludności, w następnych 3 - 4 latach kolejne
30 procent. Ci ludzie gdzieś muszą mieszkać. Zakończy się także okres ochronny
na
sprzedaż ziemi cudzoziemcom. Nawet przy cenach wyższych o 100 procent od
obecnych,
polska ziemia będzie tańsza od holenderskiej czy irlandzkiej o połowę. Mamy
przy tym dobre warunki klimatyczne, nieskażoną glebę, stosunkowo dużo czystej
wody
i dużo chętnych do wykonywania pracy w rolnictwie i przetwórstwie rolnym.
Już nie a charakterze właścicieli, lecz pracowników najemnych.
Najlepiej
na obrzeżach dużych miast
Zmiany demograficzne na
wsi wymuszą rozwój miast. Co - paradoksalnie - jeszcze bardziej
wpłynie
na silną aprecjację ziemi rolnej.
To jej kosztem rozwijać
się będą miasta. Szczególnym miejscem jest tu Warszawa i okolice. Statystycznie
w
mieście stołecznym, czy to Paryżu, Tokio czy w Limie mieszka przeważnie ok.
10 procent populacji kraju. Dwukrotnie więcej niż w Warszawie. Warszawa ma
więc
przed sobą co najmniej wzrost stuprocentowy. Dziewięć lat temu kupiłem w
podstołecznych wsiach kilka kawałków gruntu. Gdy je kupowałem, od granicy
mojej działki do
granic stolicy było 30 km, dzisiaj już tylko 5 km. W ciągu tego czasu, po
podzieleniu gruntu na działki budowlane, wartość mojej ziemi wzrosła z dolara
(ok. 3,60
zł)
za metr kwadratowy do ok. 140 zł za metr kw. Koszty podziału plus opłata
"adiacenska", czyli podatek od zysku osiągniętego na podziale wyniosły ok.
10 zł za m. kw.
Zysk więc wyniósł około 4000. Bez podatku! Bez wysiłku. Ostatnie dziewięć
lat, to czas wyjątkowy, ale ceny rosną nadal. Od sierpnia do listopada aprecjacja
wynosi ok. 30 procent.
Polski rynek nie jest łatwy
W
warunkach demokracji i gospodarki quasi rynkowej, pod nieobecność
podatku katastralnego, przy brakach i niedoskonałościach
planów zagospodarowania
przestrzennego, przy
bałaganie własnościowym i innych zjawiskach ograniczających podaż ziemi,
Polska jest wdzięcznym, choć trudnym rynkiem. Atrakcyjność nieruchomości
zwiększyła
akcesja do Unii Europejskiej. Z jednej strony mamy w obrocie ziemią i nieruchomościami
absurdalne ustawodawstwo, które nie tylko podraża, ale i utrudnia podaż ziemi,
z drugiej wskutek trudności działek budowlanych brakuje. Z braku działek,
muszą być one drogie. I będą takie jeszcze przez co najmniej 10 lat, chyba
żeby nastąpiła
gwałtowna deregulacja obrotu gruntami, w co ja osobiście wątpię. Biurokrata,
który nie tylko lubi sobie porządzić, ale na dodatek, na tym rządzeniu zarabia,
nie zrezygnuje ani z przyjemności, ani z korzyści.
Dach nad głową
Wprawdzie
nie każdy musi mieszkać we własnym mieszkaniu. Dom czy mieszkanie można
równie dobrze
wynajmować, ale wynajem wiąże się z pewnym ryzykiem, którego w przypadku
posiadania nieruchomości na własność nie ma. Posiadając dom czy mieszkanie
jesteśmy u
siebie; mieszkamy tak długo jak długo chcemy, w warunkach w jakich chcemy,
możemy też
łatwo przewidzieć koszt takiego zamieszkania. Najważniejsze jest jednak
to, że posiadając tytuł własności do nieruchomości, korzystamy
z zysków, jakie
niesie
ze sobą aprecjacja jej wartości. Wzrost wartości mieszkania wynajmowanego
nie jest źródłem zysku lokatora. Przeciwnie, lokator mieszkania droższego
ponosi
z reguły koszty jego aprecjacji - za droższe mieszkanie płaci wyższy czynsz.
Właściciel nieruchomości zatrzymuje ten przyrost wartości dla siebie. I to
jest drugi powód, dla którego ludzie chętniej nieruchomości posiadają, niż
je wynajmują.
Co z tego, skoro reglamentacja ziemi doprowadziła do wzrostu cen przekraczającego
możliwości zwykłego zjadacza chleba. Koniecznością stało się więc wynajmowanie
mieszkania, stąd dobra przyszłość dla nieruchomości czynszowych. W Polsce
własne mieszkania posiada tylko ok. 40 proc. mieszkańców. Co prawda, wskutek
istniejących
uregulowań prawnych, chroniących niesfornych lokatorów przed eksmisją, rynek
czynszów jest wciąż przypadkowy, a proceder wynajmu, ryzykowny, pod naciskiem
Brukseli zaczyna się to zmieniać. Doradzam więc inwestowanie w tanie budynki
czynszowe, składające się z 5 - 10 kawalerek (pokój, wnęka kuchennej i wspólnej
łazienki, jednej na 2 - 3 takie mieszkanka).
Nieruchomości komercyjne
Równie
intratne są nieruchomościami "komercyjne"- sklepy,
hale fabryczne, parkingi, garaże, budynki biurowe, a nawet
szpitale.
Istnieje ogromny popyt
na sale bankietowe,
pensjonaty i powierzchnię magazynową do wynajęcia. W połowie 2005 roku do
grupy 500 największych spółek amerykańskich weszła firma "Public Storage"
(symbol
giełdowy PSA), która zajmuje się wynajmowaniem niewielkich magazynów, pawlaczy,
garaży
i innych pomieszczeń służących składowaniu, nie mieszczących się w mieszkaniu,
mebli, nieużywanego samochodu, narzędzi, kosiarek, maszyn, nart, rowerów,
odzieży etc.
Ktoś, kto zainwestował
w PSA 20 lat temu 1000 dolarów zarobił na tym 5000
procent. Polska staje się europejskim centrum gry w golfa. Mamy cztery
czy pięć pól, ocenia się, że już wkrótce potrzebne będzie ich
20 - 25. Podobnym
przebojem
mogą się okazać niewielkie centra handlowo - usługowe "w kształcie litery
U". Na obrzeżach parceli o wymiarach ok. 30 x 40 m buduje się pomieszczenia
(właśnie
w kształcie litery U) nadające się na sklepy czy placówki usługowego. Na
froncie, przed budynkiem tworzy się parking. Lokale są wynajmowane lub sprzedawane
na
własność. Mini-shoppingi to żyła złota. Skomasowanie w jednym miejscu kilku
czy kilkunastu placówek, w myśl zasady: one-stop-shop (zakupy w jednym miejscu)
zapewniają
każdemu z lokatorów większy obrót i lepszą ekspozycję, a nie są tak kosztowne
jak np. wielkie centra handlowe.
Równie optymistycznie wyglądają
perspektywy raczkująego dopiero w Polsce sektora wspierającego
obrót nieruchomościami:
agencji pośrednictwa kupna/sprzedaży, agencji pośrednictwa kredytowego,
firm zarządzających
kompleksami mieszkaniowymi, czy niezwykle obiecujący dział tzw. odwrotnych
hipotek (piszemy o tym w dalszej części Raportu). Z powyższych powodów
lokata pieniędzy
w przedsięwzięcia komercyjne jest dziś w Polsce mniej więcej tak rentowna,
jak lokata w WIG 20 i choć obrót nieruchomościami jest znacznie mniej płynni
niż
obrót akcjami, ten pierwszy obarczony jest znacznie mniejszym ryzykiem,
chroni także przed inflacją.
Gdyby mimo wszystko, z
jakichś powodów zabrakło nam okazji w kraju, można kupować
poza jego granicami.
Bez granic
Amerykańscy realtors
przestrzegają: nie inwestuj tam, gdzie cię nie ma. Gdzie nie
mieszkasz i nie masz kontroli. I to
jest generalnie słuszne.
Polak powinien
inwestować w Polsce, a Japończyk w Japonii. Globalizacja rynku i systematyczne
cywilizowanie prawa własności sprawiają jednak, że coraz więcej ludzi rozgląda
się za pied a terre poza granicami swego kraju. Należą do nich także Polacy.
Największym zainteresowaniem inwestorów z krajów, gdzie panuje globalne
oziębienie, cieszą się kraje, w których mamy do czynienia z globalnym ociepleniem.
W
Europie należą do nich: Hiszpania, Portugalia, także znacznie droższe Włochy,
nieco
tańsza Chorwacja i Słowenia, oraz całkiem dostępna Bułgaria i Rumunia.
O ile w Hiszpanii,
Portugalii i Bułgarii inwestorzy poszukują mieszkań (kondominia), a we
Włoszech, Słowenii i Chorwacji domów mieszkalnych i niewielkich gospodarstw
rolnych
(winnice i plantacje), o tyle w Rumunii i Polsce, gdzie panuje obecnie
najwyższa dynamika
(do 40 procent rocznie) wzrostu cen nieruchomości, dominuje zainteresowanie
ziemią i budownictwem komercyjnym.
Podobne nastawienie pojawiło
się ostatnio na Słowacji,
w Czechach oraz w Niemczech, na terenach wschodnich landów byłej NRD,
gdzie osiedla się np. coraz więcej Polaków. Mieszkania we Frankfurcie
nad Odrą,
w Goerlitz
czy Cottbus są o połowę tańsze niż w Zielonej Górze czy Gorzowie. Coraz
więcej inwestorów, zwłaszcza z Polski i z Niemiec sięga po nowe wyzwania
dalej na
wschód, czyli na Ukrainę. Perspektywa wejścia Kijowa do Unii Europejskiej
jest wprawdzie
dość odległa, daje jednak gwarancje wysokich zysków w przyszłości. Tym
bardziej, że proces kupowania nieruchomości (głównie ziemi ornej) jest
tam wciąż obarczony
ryzykiem niepewności politycznej.
Poza wymienionymi krajami
zainteresowanie inwestycjami w nieruchomości jest stosunkowo
małe. Wyjątek
stanowi Meksyk, Kostaryka, kilka wyspiarskich
krajów
karaibskich
(Dominikana, Puerto Rico, Aruba) a w ograniczonym stopniu Tunezja oraz
Botswana, Namibia i Lesotho w południowej Afryce. Mimo atrakcyjnych cen,
preferencyjnej
polityki i silnych gwarancji zainteresowanie inwestowaniem w ziemię w Australii
i w Malezji jest wciąż słabe. Chociaż dla kogoś, kto chciałby się zająć
rolnictwem tropikalnym (mango, awokado, palmy) mogą to być kraje interesujące.
Tradycyjnie
największym zainteresowaniem posiadaczy nieruchomości cieszą
się Stany Zjednoczone, a w nich Floryda, Nowy Meksyk i Kolorado. Dodatkowej
atrakcyjności
dodaje USA panujący tam kryzys na rynku nieruchomości, który wpłynął na
spadek ich ceny. Polacy na rynku amerykańskim są obecni od kilkunastu lat.
Nie jesteśmy
co prawda tak wpływi jak Rosjanie, mim oto na Florydzie (Tampa, Naples
czy Pompano Beach) i w Kolorado (okręg Aspen i Breckenridge) działa już
kilka
biur pośrednictwa
specjalizujący się w klienteli znad Wisły.
A jeśli będzie źle?
Obecny
kryzys na rynku nieruchomości Stanów Zjednoczonych i spadające
ceny zmuszają do postawienia pytania: czy systematyczna
aprecjacja wartości
nieruchomości jest
zjawiskiem nieuchronnym? Czy wszystkie nieruchomości zawsze rosną w cenie?
Mimo iż na rynku nieruchomości pojawiają się okresy gorsze i lepsze, w
skali 10 i
więcej lat odpowiedź na te pytania jest twierdząca. Dlaczego? Właśnie dlatego,
że rosnącemu popytowi na ziemię towarzyszy spadek jej podaży. A że człowiek
mieszkać gdzieś musi, rosnącemu popytowi na nieruchomości (pośrednio więc
i na ziemię)
towarzyszy wzrost ich cen. Tylko w bardzo wyjątkowych sytuacjach, i to
przeważnie celowo zawinionych przez państwo i prawo, nieruchomości podlegają
deprecjacji,
czyli ich wartość spada. Dzieje się tak np. wtedy, gdy państwo nie respektuje
prawa własności lub mocno je ogranicza; gdy panują niekorzystne warunki
demograficzne lub w przypadku złych regulacji, takich jak np. odgórnie
ustalane ceny nieruchomości
i czynszów. Do tej grupy przypadłości doszła ostatnio błędna polityka monetarna
polegająca na głębokiej liberalizacji kredytów. Tak stało się właśnie w
Stanach Zjednoczonych.
W latach 2003 - 2006 FED (bank centralny) produkował
tak ogromną ilość pieniędzy, że o kredyt ubiegać się mógł prawie każdy.
Doprowadziło
to do gwałtownego wzrostu cen, niewypłacalności wielu dłużników, a co gorsza
do
inflacji.
Mechanizm zawsze jest podobny. Spadki cen nieruchomości, jak choćby te,
które miały miejsce w świecie zachodnim pod koniec lat 70., na początku
lat 90.
ubiegłego wieku i obecnie były albo rezultatem działań wojennych (Wietnam),
albo skutkiem
błędnych decyzji politycznych (i w konsekwencji monetarnych). Okresy deprecjacji
poprzedzone są zwykle irracjonalną polityką łatwego kredytu (Japonia, Hongkong,
USA), która winduje ceny nieruchomości do granic absurdu. Wywołuje to proces
inflacyjny, dla którego jedynym skutecznym lekarstwem staje się podniesienie
stóp procentowych, a w jego efekcie, zahamowanie wzrostu gospodarczego.
Mechanizm który doprowadził do boomu, prodzi do jego głębokiego załamania.
W warunkach
normalnych, to jest w warunkach dyscypliny monetarnej i pod nieobecność
inflacji, aprecjacja wartości nieruchomości jest wręcz gwarantowana.
Czy w Polsce warunki
są normalne? W dużym stopniu tak, choć zagrożenie inflacją - z powodu
deficytu budżetowego, wysokich podatków i lekkiej ręki polityków
- istnieje. Pewnym
hamulcem jest polityka monetarna Europejskiego Banku Centralnego, który
może tendencje
te złagodzić lub opóźnić, tak abyśmy zdążyli pozbyć się tracącego na
wartości pieniądza, inwestując go w nieruchomości.
Jan Fijor
Autor jest właścicielem Wydawnictwa
Fijorr Publishing
>>> POWRÓT
do zestawienia informacji na temat inwestycji w nieruchomości
Czym jest Skarbiec.Biz?
Doradztwo
Skarbiec.Biz oferuje szeroki zakres usług związanych
ze wsparciem prawnym prowadzonej działalności gospodarczej.
Jego dokładny zakres dostosowany jest do indywidualnych potrzeb
klienta.
Portal Skarbiec.Biz
jest największym w Polsce portalem finansowym,
który zachowuje pełną niezależność od banków, firm inwestycyjnych
i instytucji kredytowych.
Skarbiec.Biz publikuje na
bieżąco najszerszy na rynku wybór informacji na temat dostępnych ofert
inwestycyjnych. Opracowane przez Skarbiec.Biz e-booki "Biblioteczka
inwestora" oraz "Encyklopedia prawa" są
największymi tego rodzaju przedsięwzięciami w polskojęzycznej
części Internetu.
Z publikacji Skarbiec.Biz co miesiąc
korzysta około sto pięćdziesiąt tysięcy osób, zaś
opiniotwórczy charakter serwisu potwierdzają liczne przedruki ze Skarbiec.Biz w innych wiodących serwisach biznesowych oraz prasie finansowej.
Na "Skarbiec.Biz" składa się już ponad
2.500 stron internetowych. By pomóc Czytelnikom w odnalezieniu
się w takiej ilości materiału, opracowałem mapę
portalu.
Zachęcam również do korzystania
z wewnętrznej wyszukiwarki internetowej, która znajduje się w
prawnym, górnym rogu każdej strony serwisu.
Skarbiec.Biz w p2p: eMule & Shareaza |
Torrenty |
FastTrack & Kazaa |
SoulSeek |
Po godzinach: MKSVir |
Win
RAR |
Quick
Time |
Stare
gry |
Jak
wypełnić PIT-a? |
Mapa
Polski |
Tapety na pulpit |
Skiny do Winampa |
Company formation in Poland |