Serwis HomoEconomicus.Pl
Rynek nieruchomości
mieszkalnych w Wielkiej Brytanii
Rynek nieruchomości w Polsce
przechodzi obecnie niebywałe wstrząsy popytowe skutkujące
dynamicznym wzrostem cen. Potencjalni nabywcy zadają pytanie
o kres tego wzrostu a wyczekujący sprzedawcy zastanawiają
się czy nie przyszła właśnie pora na wyskoczenie z pędzącego
pociągu i skonsumowanie zysku.
Wraz z rosnącymi cenami nieruchomości
zwiększa się amplituda publikowanych artykułów. W wielu doniesieniach
mediów podawane są przykłady cen nieruchomości z innych europejskich
rynków, jakkolwiek trudno trafić na materiały omawiające temat
w sposób przystępny i kompleksowy zarazem. Wydaje się, że obecne
ceny sięgnęły "sufitu" a sprzedający i kupujący mają
problem z kształtowaniem swoich oczekiwań co do przyszłych
zmian cen. Zobaczmy zatem jak na przestrzeni wielu lat zmieniały
się ceny nieruchomości w Zjednoczonym Królestwie - kraju gdzie
nie jeden z nas ma przyjaciół, którzy staną przed dylematem
inwestycji we własny dom.
Fundamenty
Ziemia jest dobrem
którego zasób jest z definicji skończony i łatwy do obliczenia.
Przy rosnącej populacji ludzi zwiększa się gęstość zaludnienia.
W związku z tym za przywilej mieszkania w zaciszu własnego
domu trzeba płacić coraz więcej. Można zaryzykować stwierdzenie,
że technologia budowy domów nastawiona na masowych odbiorców
staje się coraz tańsza. Nowe technologie wypierają stare, a
proces ten jest nieskończony. Nie wymyślono jednak jak
dotąd substytutu ziemi.
Z badań Inland
Revenue Valuation Office za lata 1994-2006, dotyczących cen
ziemi dla działek ze wstępnym pozwoleniem na zabudowę, jednoznacznie
wynika, że rynek ziemi notował rokrocznie rekordy cenowe.
Poniższy rysunek
przedstawia średnią cenę nominalną jednego hektara gruntu w
Londynie. Ceny podane są w funtach.

Największe wzrosty
cen zanotowano w latach 1998 (23%), 2000 (21,8%), 2001 (29,3%)
oraz 2002 (26,5%). Najniższy wzrost - 1,6% - wystąpił w 1996
roku. Wszystko to przy niskiej, kilku procentowej inflacji
rocznej, czyli realnie można było zarobić. Szybka kalkulacja
pozwala nam stwierdzić jednoznacznie - średnia cena 1
metra kwadratowego ziemi przekroczyła w Londynie 900
funtów.
Jak można się
domyślić Londyn stanowi górną półkę. Jakkolwiek inne regiony
Wielkiej Brytanii radziły sobie nie gorzej, a niektóre nawet
lepiej, jeżeli chodzi o tempo wzrostu cen. W badanym okresie,
ceny w Londynie wzrosły średnio o około 381%, podczas gdy w
Yorkshire i Humber o 435%! Najsłabiej wypadł północny-wschód
- "tylko 273%.
Kolejny rysunek
jest analogiczny, z tym, że przedstawia średnie ceny w Anglii
(wzrost w badanym okresie o 382%).
Ceny domów
Analiza poniższego
wykresu średniej ceny domów w Zjednoczonym Królestwie w latach
1949-2005 może być zaskakująca dla osoby nie zainteresowanej
bliżej tematem rynku nieruchomości. Czy ceny domów sięgnęły
nieba?
Bez wahania każdy
przyzna, że hossa na tym rynku trwa przynajmniej od 35 lat!
Faktycznie, wrażenie jest imponujące. Startując z ceny 1911
funtów w 1949 roku lądujemy w 2005 roku na cenie 190.760
funtów - prawie 100 razy wyższej! Zaraz, zaraz a co chociażby
z inflacją, co ze zmianą cech jakościowych domów (np. wielkością)?
Tutaj właśnie jest pies pogrzebany. Obserwowanie zmian nominalnych
jest zazwyczaj złudne. Ceny nominalne rosną prawie bez przerwy.
Czy zawsze można było na inwestycji w dom zarobić? Rozsądnie
postępujący inwestor zainteresowany jest zmianami realnymi,
czyli tym co zarabia po uwzględnieniu inflacji. Poniższy rysunek
przedstawia dodatkowo historyczne ceny domów skorygowane o
inflację zanotowaną do roku 2005, czyli podane wartości są
w cenach z 2005 roku (czerwona linia). Aby lepiej zrozumieć
o co chodzi, krótki przykład: w roku A cena domu wynosiła 100
zł. W roku B wyniosła 110 zł. Wiemy również że inflacja wyniosła
0% (brak inflacji). Zarobiliśmy więc realnie 10%. W tym przypadku
skorygowana cena w roku A wyniosła 100 zł. Jeżeli inflacja
wyniosłaby przykładowo 10% wówczas zarobilibyśmy realnie 0%
bo wszystko zjadła inflacja. W tym przypadku skorygowana cena
w roku A wyniosłaby 110 zł - co jasno obrazuje brak realnego
zysku (110 minus 110 = 0 zł).
Tak też powstała
cena skorygowana. Bezpośrednio z niej możemy odczytywać realne
zmiany wartości statystycznego ("średniego") domu
pomiędzy latami. Takiej analizie można poddać inwestycję w
statystyczny dom pomiędzy rokiem 1974
a 1993 (19 lat), kiedy to nominalna cena domu wzrosła z 10.990
do 62.333
funtów, ale wartość domu w cenach z 2005 roku spadła z 86.605
do 84.053
funtów. Jak widzimy inflacja była wyższa niż wzrost wartości
nominalnej. Trójkątne znaczniki na wykresie ceny nominalnej
znaczą okres 1970-1982 inflacji wyższej niż średnia dla lat
1949-2005. Na inwestycji zrealizowaliśmy stratę w około 2550
funtów w cenach z roku 2005, licząc w ujęciu rocznym minus
0,15% realnie. Oczywiście taka analiza jest uproszczona. Nie
wiemy jak duże były domy w 1974 i czy ich powierzchnia oraz
powierzchnia działki istotnie zmieniły się do roku 1993, chociaż
można w ciemno założyć, że tak. Statystyczny dom nie jest niestety
towarem tak homogenicznym i łatwo porównywalnym w czasie jak
chociażby hektar ziemi. Lepsza do analizowania byłaby informacja
o cenie 1
m² powierzchni. Trzeba to mieć na uwadze.
W powyższej analizie
nie bierzemy również pod uwagę tego, że dom możemy komuś wynajmować
lub sami w nim zamieszkać. Możemy pokusić się o dołożenie do
naszej analizy dodatkowego dochodu jaki można zrealizować na
inwestycji polegającej na zakupie domu pod wynajem. Aby taka
analiza była pełna musimy dla każdego roku ustalić wielkość
czynszu jaki moglibyśmy uzyskać od lokatorów, następnie pomniejszyć
go o koszt remontów, podatków itp. W następnym kroku zakładamy,
że to co nam pozostało korzystnie inwestujemy lub odkładamy
na procent w banku i tak inwestujemy aż do ostatniego roku
naszej analizy. W ostatnim roku sumujemy wartość wszystkich
inwestycji oraz wartość domu. Otrzymaną wartość końcową dzielimy
przez koszt zakupu domu. W ten sposób otrzymujemy nominalną
stopę zwrotu, którą korygujemy o inflację za dany okres. Otrzymany
wynik to realna stopa zwrotu z inwestycji.
Wróćmy jeszcze
na chwilę do ceny gruntów w Anglii. Od wiosny 1994 do lipca
2005 roku średnia cena hektara ziemi w Anglii wzrosła o około
354%. Porównując to od wzrostu cen nominalnych domów (wraz
z działką) w Anglii w tym samym czasie - 199% - mamy ostateczną
odpowiedź na pytanie skąd ten wzrost.
Dostępność
Istnieje kilka
miar pozwalających ująć kwestię dostępności domów. Taką miarą
może być np. stosunek ceny domu do dochodu nabywcy. Poniższy
rysunek ukazuje stosunek średniej ceny domu do średniego dochodu
nabywcy finansującego zakup kredytem w latach 1969-2005.
Przez kilkadziesiąt
lat stosunek ten oscylował wokół 3. Wzrost w 2003 roku powyżej
4,5 oznacza, że domy stały się przeszło 1,5 raza droższe w
odniesieniu do dochodu, a przez to mniej dostępne. Zachęcamy
czytelników do obliczenia wskaźnika cena/dochód dla własnego,
lokalnego rynku. Na pogorszenie się dostępności domów w ostatnich
latach wskazują również dane dotyczące wieku nabywców finansujących
zakup kredytem.
Przykładowo,
osoby w wieku 25 lat i poniżej stanowiły w 1990 19,6% kupujących
podczas gdy w 2004 roku już tylko 7,2%. Wniosek ogólny -
kupujący są coraz starsi bo później ich stać na luksus zakupu
nieruchomości. W ciemno można założyć, że dla Polski taki wskaźnik
jak z roku 2004 będzie długo nieosiągalny.
Interesujące
są również informacje o kredytobiorcach i ich dochodach. Jak
widać w poniższym zestawieniu dla lat 2003-2005, kredytobiorcy
z niskimi dochodami wypadają z gry a w ich miejsce wchodzą
bogatsi. Osoby zarabiające poniżej 10.000
funtów rocznie stanowiły jedynie 1,1% ogółu kredytobiorców.
Dochód przeciętnego Brytyjczyka zawierał się w przedziale 25.000-29.999
funtów (np. w 2005 roku, dla pracujących w pełnym wymiarze
godzin, dochód brutto wyniósł średnio 28.191
funtów a mediana 22.888
funtów).
Ponadto z danych
Regulated Mortgage Survey uzyskujemy jeszcze jedną istotną
informację o potencjale nabywców - udział własny w finansowaniu
zakupu. W ciągu ostatnich 3 lat średni udział własny wynosił
około 63% wartości nieruchomości, podczas gdy w latach 90-tych
około 71%.
Ostatnie dane
z Survey of Mortgage Leanders za rok 2002 pokazują preferencje
kredytobiorców co do długości finansowania. Kredyty o pierwotnej
długości trwania poniżej 10 lat stanowiły tylko 2% wszystkich
kredytów, natomiast większość - 60% - to kredyty 25 letnie.
Statystyka ta jest dość stała w czasie i podobna dla innych
lat.
Komfort
Komentując ceny
domów zwróciliśmy uwagę na zmieniające się cechy jakościowe
domów. W powszechnym odczuciu lepszy komfort mieszkania oznacza
lepszą lokalizację i większy metraż. Niestety nie dysponujemy
danymi odnoszącymi się do średniej powierzchni, ale mamy dane
o ilości pomieszczeń mieszkalnych. W tym kontekście pomieszczenia
mieszkalne oznaczają pokoje oraz kuchnię, ale nie obejmują
łazienek/toalet.
Uważny obserwator
na pewno zwrócił uwagę na dwa skrajne roczniki - 1994 i 2005.
Rok 1994 jest rokiem tanich domów, a 2005 jest rokiem historycznych
rekordów. W 1994 przeważały nieruchomości z siedmioma i więcej
pomieszczeniami. W 2005 roku sytuacja odwróciła się o 360 stopni
- przeważały nieruchomości o mniej niż 5 pomieszczeniach mieszkalnych.
Jak widać kredytobiorcy w 2005 roku byli relatywnie biedniejsi
niż ci z 1994, co głównie wynika z olbrzymiego realnego wzrostu
cen nieruchomości.
Podsumowanie
Odrobina wiedzy
o rynku nieruchomości w innym kraju, szczególnie kraju o ustabilizowanej
gospodarce rynkowej, może pomóc w formułowaniu oczekiwań co
do zachowania rodzimego rynku. W Wielkiej Brytanii od kilku
lat pojawiają się ostrzeżenia wieszczące rychły zmierzch spekulacji.
Jak na złość czarne scenariusze nie sprawdzają się. Jak widać,
niezrównoważony rynek, rynek na którym ceny dyktują sprzedający
może spektakularnie rosnąć przez wiele lat. Ciekawe na ile
Polacy przybywający na wyspy przyłożą się do utrwalenia tego
stanu rzeczy - przecież muszą gdzieś mieszkać?
Bez znaczenia
o jakim rynku rozmawiamy, spekulacja będzie trwała tak długo,
jak długo znajdą się chętni na kupowanie po coraz wyższych
cenach. W Polsce mamy obecnie bardzo niskie stopy procentowe,
co zachęca do zakupów na kredyt. Dodatkowo nastroje uczestników
rynku są podgrzewane przez zapowiedzi zmian w przepisach. Jednakże
są jakieś racjonalne granice wzrostu cen. Chociażby banki zaczęły
oferować kredyty 100-letnie.
Rok obecny i
przyszły będą pełne niepewności. Za oceanem, w Stanach Zjednoczonych,
pojawiły się negatywne sygnały sugerujące głębszą korektę.
Rynek nieruchomości nie jest tak globalny jak rynek walutowy,
ale na tym rynku też są inwestorzy działający globalnie.
Październik
2006, www.homoeconomicus.pl
| The Financial Times Limited
Czy
w 2007 r. dojdzie do załamania na brytyjskim rynku
nieruchomości?
Zastanawiając
się nad możliwością załamania koniunktury na brytyjskim
rynku nieruchomości, należy rozważyć dwie kwestie.
Po pierwsze, czy rynek ten jest już teraz przewartościowany.
Wyrafinowana analiza
Davida Milesa z banku inwestycyjnego Morgan Stanley wskazuje
na to, że czynniki spekulacyjne odgrywają dużą rolę w
obecnym poziomie cen. Tym samym, Miles sugeruje, że ceny
mieszkań i domów zaczną w końcu spadać.
Druga kwestia sprowadza
się do pytania, czy załamanie koniunktury na rynku nieruchomości
będzie miało miejsce w przyszłym roku. Każde załamanie
jest zazwyczaj odpowiedzią na jakiegoś rodzaju szok.
Tego typu oczywistym szokiem mogłaby być na przykład
gwałtowna podwyżka stóp procentowych, prawdopodobnie
w odpowiedzi na spory wzrost oczekiwanej stopy inflacji.
A to wydaje się być w nadchodzącym roku mało prawdopodobne.
Jeżeli tego typu
szok jest mało prawdopodobny, to istnieje szansa że dobra
koniunktura na rynku nieruchomości zakończy się raczej
po cichu niż z wielkim hukiem - czyli okresem stabilnych
cen, nim zaczną one ponownie spadać w długim okresie.
Tego typu scenariusza nie powinniśmy się również spodziewać
na przestrzeni najbliższego roku, biorąc pod uwagę obecną
sytuację na rynku. Martin Wolf
© The Financial
Times Limited 2006
|
Przed użyciem
strony "Rynek nieruchomości mieszkalnych w Wielkiej Brytanii" proszę
pamiętać o zapoznaniu się z "Warunkami
korzystania z portalu"
>>> POWRÓT
do zestawienia informacji na temat inwestycji w nieruchomości
Czym jest Skarbiec.Biz?
Doradztwo
Skarbiec.Biz oferuje szeroki zakres usług związanych
ze wsparciem prawnym prowadzonej działalności gospodarczej.
Jego dokładny zakres dostosowany jest do indywidualnych potrzeb
klienta.
Portal Skarbiec.Biz
jest największym w Polsce portalem finansowym,
który zachowuje pełną niezależność od banków, firm inwestycyjnych
i instytucji kredytowych.
Skarbiec.Biz publikuje na
bieżąco najszerszy na rynku wybór informacji na temat dostępnych ofert
inwestycyjnych. Opracowane przez Skarbiec.Biz e-booki "Biblioteczka
inwestora" oraz "Encyklopedia prawa" są
największymi tego rodzaju przedsięwzięciami w polskojęzycznej
części Internetu.
Z publikacji Skarbiec.Biz co miesiąc
korzysta około sto pięćdziesiąt tysięcy osób, zaś
opiniotwórczy charakter serwisu potwierdzają liczne przedruki ze Skarbiec.Biz w innych wiodących serwisach biznesowych oraz prasie finansowej.
Na "Skarbiec.Biz" składa się już ponad
2.500 stron internetowych. By pomóc Czytelnikom w odnalezieniu
się w takiej ilości materiału, opracowałem mapę
portalu.
Zachęcam również do korzystania
z wewnętrznej wyszukiwarki internetowej, która znajduje się w
prawnym, górnym rogu każdej strony serwisu.
Skarbiec.Biz w p2p: eMule & Shareaza |
Torrenty |
FastTrack & Kazaa |
SoulSeek |
Po godzinach: MKSVir |
Win
RAR |
Quick
Time |
Stare
gry |
Jak
wypełnić PIT-a? |
Mapa
Polski |
Tapety na pulpit |
Skiny do Winampa |
Company formation in Poland |