Po zmianie prawa ZUS zaczął masowo kwestionować zasadność wcześniejszych deklaracji ubezpieczonych stwierdzając, że wiele z umów o pracę nakładczą były fikcyjne. W związku z tym zobowiązał takich przedsiębiorców do uzupełnienia składek na ubezpieczenie społeczne wraz z odsetkami. Kwoty te sięgają nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Wśród przedsiębiorców zawrzało. Czują się oszukani przez ZUS - najpierw dano im wybór, teraz każe się za ten wybór słono płacić. Twierdzą ponadto, że urzędnicy Zakładu z góry założyli, że umowy były fikcyjne - krzywdząc tym założeniem przedsiębiorców. - ZUS już po raz trzeci według jednego schematu doprowadza określoną grupę przedsiębiorców do bankructwa. Najpierw były to matki na macierzyńskim, następnie przedsiębiorcy zawieszający działalność gospodarczą, a teraz przedsiębiorcy ze zbiegiem tytułów do ubezpieczeń z pracy nakładczej lub umowy zlecenia - mówi jeden z przedsiębiorców.
Dodaje, że w każdym z tych przypadków ZUS wydawał całymi latami i w całej Polsce interpretacje informujące, wyjaśniające i doradzające przedsiębiorcom zgodne z prawem postępowanie. Lecz kiedy tysiące przedsiębiorców zastosowało się do obowiązującego prawa i do linii orzecznictwa ZUS, ten po kilku latach, jak urosły już ogromne odsetki, nagle całkowicie zmienił interpretację tych samych przepisów i żąda zapłaty wstecz, doprowadzając wielu do bankructwa i całkowitej utraty zaufania do organów administracji państwowej.
ZUS poinformował czy nie poinformował?
Całe zamieszanie sprowadza się do ustalenia wynagrodzenia za pracę nakładczą. Zgodnie w wyrokami sądów, kwestionowane są wszystkie te umowy, w których wynagrodzenie było mniejsze niż połowa minimalnego wynagrodzenia za pracę. Jeżeli wynagrodzenie było niższe, wówczas umowa o pracę nakładczą nie stanowiła uprawnionego tytułu do ubezpieczenia. Oznacza to, że wynagrodzenie mniejsze niż 50 proc. minimalnego wynagrodzenia jest uważane za skrajnie niskie, a co za tym idzie jest podstawą do uznania umowy o pracę nakładczą za pozorną. Z kolei przedsiębiorcy twierdza, że urzędnicy nie informowali ich o żadnym przepisie mówiącym o limicie wynagrodzenia.
- Fikcją nazywa się zawieranie umów na małe kwoty, ale nikogo nie obchodzi fikcyjne ustalanie wysokości składek dla przedsiębiorców od średniej krajowej zamiast od osiąganych dochodów - grzmią przedsiębiorcy. ZUS uspokaja, że nie dochodzi on żadnych należności od osób, które prowadząc działalność gospodarczą i jednocześnie "faktycznie" świadczyły pracę nakładczą. Zdaniem zakładu kwestionowane są jedynie te umowy o pracę nakładczą, które były fikcyjne i służyły unikaniu opłacania składek z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej.
-
Niestety, sprawdzając tego typu umowy ZUS niejednokrotnie stwierdzał, ze umowa o pracę nakładczą była fikcyjna, co skutkowało ustaleniem nowego okresu podlegania ubezpieczeniom z tytułu prowadzenia firmy. To zaś oznaczało konieczność zapłacenia zaległych składek wraz z odsetkami. Stanowisko ZUS w tej materii potwierdzają wyroki sądów. Osoby, które znalazły się w takiej sytuacji, mają jednak możliwość układania się z Zakładem, do czego zachęcamy. Zawsze istnieje możliwość rozłożenia należności na dogodne do spłacenia raty - wyjaśnia Wojciech Andrusiewicz z Biura Prasowego ZUS.
Spór zaostrza się
W konflikt zaangażowały się także związki przedsiębiorców. Ich zdaniem przepisy były jasne i klarowne, a wybór prosty. Przedsiębiorcy zgodnie więc z prawem wybrali tytuł do ubezpieczenia i wybrali płacenie mniejszych składek ZUS, jeżeli mieli taką legalną możliwość. - ZUS przez cały czas przyjmował wnioski przedsiębiorców o wyborze tytułu do ubezpieczenia, od płatników co miesiąc składki, przesyłał też corocznie wydruki zewidencjonowanej składki na koncie emerytalnym i przez wiele lat, nie zgłaszał w stosunku do płatnika składek, tym bardziej do ubezpieczonego przedsiębiorcy, żadnych uwag ani konieczności dokonywania jakichkolwiek korekt dokumentów ubezpieczeniowych - mówią eksperci ze Związku Pracodawców Polskich.
Zadają także pytanie, dlaczego więc teraz, po kilku latach, ZUS wybiera ze swojego systemu informatycznego przedsiębiorców, którzy skorzystali z prawa wyboru tytułu do ubezpieczeń, następnie prowadzi najczęściej pozorowane postępowania wyjaśniające, by bez względu na zgromadzone dowody lub nawet ich brak, wydać decyzje o niepodleganiu ubezpieczeniom z innych tytułów, co jest równoznaczne z podleganiem ubezpieczeniom z tytułu działalności gospodarczej i zmierza do obciążenia drobnych przedsiębiorców składkami z działalności gospodarczej wraz z wysokimi odsetkami nawet do 10 lat wstecz.
Czy istnieje wyjście z sytuacji?
Sprawa jest o tyle tragiczna, że dotyczy prawie 500 tysięcy przedsiębiorców (wg szacunków ZUS). W dodatku każdą sytuację przedsiębiorcy należałoby zbadać indywidualnie. Przede wszystkim po to, aby nie naruszać zasad praworządności oraz zaufania obywateli do prawa i państwa wywoływanego kształtowaną przez te organy praktyką i orzecznictwem.
- Jeśli taka kontrola wykaże, np. pozorność umowy o pracę nakładczą, na co wskazywać może chociażby skrajnie niskie wynagrodzenie, wówczas w majestacie prawa wszystkie negatywne konsekwencje tej sytuacji poniesie ubezpieczony - wyjaśnia adwokat Jacek Stefański. Dodaje, że w przypadku, gdy ocena organów ubezpieczenia społecznego co do pozorności czynności prawnych ubezpieczonych jest wadliwa, zwłaszcza w świetle zasady zaufania obywateli do organów administracji, wówczas ubezpieczonym przysługują środki prawne.
Podsumowując, ZUS ma prawo do skontrolowania przedsiębiorców, a ci mają obowiązek się takiej kontroli poddać. Jeżeli jednak nie zgadzamy się z decyzją Zakładu, która jest wynikiem postępowania kontrolnego, możemy ją zaskarżyć do sądu powszechnego w dwóch instancjach, lub na końcu, jeśli istnieją przesłanki, przy pomocy profesjonalnych pełnomocników (adwokatów lub radców prawnych) można skierować skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.
"Pozorna umowa o pracę nakładczą, na podstawie której jej strony nie miały zamiaru i nie realizowały konstrukcyjnych cech (elementów) tego zobowiązania dotyczących rozmiaru wykonywanej pracy w ilości gwarantującej wynagrodzenie w wysokości co najmniej połowy minimalnego wynagrodzenia za pracę, nie stanowi uprawnionego tytułu podlegania obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym osób wykonujących pracę nakładczą (art. 6 ust. 1 pkt 2 w związku z art. 9 ust. 2 in fine ustawy z 1998 o systemie ubezpieczeń społecznych)."
Źródło: Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 3 września 2010 r. I UK 91/2010
"Ubezpieczony może zmienić tytuł ubezpieczenia z prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej na świadczenie pracy na podstawie umowy zlecenia, nawet jeżeli czyni to w celu obniżenia kosztów związanych z obowiązkowym ubezpieczeniem emerytalnym i rentowym. Okoliczność, czy ubezpieczony wykonywał w ramach umowy zlecenia prace zbieżne z przedmiotem prowadzonej działalności gospodarczej nie ma znaczenia prawnego dla zbiegu różnych tytułów ubezpieczenia emerytalnego i rentowego."
Źródło: Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 27 kwietnia 2009 r.
"Zawarcie umowy o pracę nakładczą wyłącznie w celu niepłacenia wyższych składek na ubezpieczenia społeczne z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej stanowi obejście prawa (art. 58 § 1 k.c.).
Źródło: Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 17 kwietnia 2009 r.
|
Zapadające rozstrzygnięcia są różne, w zależności od sprawy i dowodów dostarczonych przez strony zaangażowane w spór. Pojawia się jednak pytanie, czy takiej sytuacji można było uniknąć? Przecież już wcześniej w systemie ubezpieczeń społecznych zdarzały się przykłady wadliwie skonstruowanych przepisów, które później wielką czkawka odbijały się przedsiębiorcom.
Barbara Sielicka
źródło: Bankier.pl