Portal Skarbiec.Biz
| Wiadomości rynkowe

Mariusz Kowalczyk
Doradca Finansowy Money Expert SA
Jak długo będą rosły ceny mieszkań?
Szeroko
rozumiany rynek nieruchomości budzi ostatnio nadzwyczajne zainteresowanie
środków masowego przekazu, władz oraz instytucji
finansowych. Wiele osób zastanawia się, gdzie znajduje się
granica popytu i co może zahamować ten szalony trend wzrostowy.
Niekiedy
uznaje się, że wzrost cen mieszkań w dobrych lokalizacjach
nosi już znamiona histerii. Deweloperzy sprzedają w Warszawie
oraz w innych aglomeracjach 70-80% czy nawet 90% mieszkań
jeszcze przed rozpoczęciem budowy. Co więcej, firmy deweloperskie
nie
umożliwiają już negocjacji cen, a jeszcze kilka lat temu
było to możliwe. Warto jednak zauważyć, że boom na rynku nieruchomości
dotyczy nie tylko liczby oddawanych nowych mieszkań, ani
nawet
średniej ceny za metr kwadratowy w kraju - dotyka także rynku
kredytów hipotecznych.
Przyczyn obserwowanego w ostatnich dwóch/trzech latach gwałtownego
wzrostu popytu na nieruchomości można upatrywać w trzech grupach
czynników:
Demograficzno-społecznych
Bardzo istotne jest wejście
na rynek pracy oraz zakładanie rodzin przez pokolenie wyżu
demograficznego z początku lat
osiemdziesiątych. Młodzi ludzie zadłużają się bez większych
oporów. Często oznacza to życie z długiem aż do emerytury.
Transformacja
gospodarki polskiej uruchomiła też nowe tendencje migracyjne.
Ze względu na jej latynoidalną strukturę (centrum
+ peryferie), migracja koncentruje się na dwóch kanałach
- z prowincji do centrum (Warszawa + aglomeracje) lub, od czasu
wejścia do Unii Europejskiej - z Polski do Unii Europejskiej.
Napływ funduszy unijnych dla rolnictwa wytworzył także nową
grupę społeczną - bezpośrednich beneficjentów tych funduszy.
Zrozumiałą reakcją tych osób jest nabycie mieszkania w większej
aglomeracji (głównie Warszawie). Ich zdolność kredytowa gwałtownie
wzrosła i pozwala na przeprowadzkę ze wsi lub z miasteczka.
Makroekonomiczno-politycznych
Przystąpienie do Unii spowodowało
powstanie wielu nieznanych dotychczas w Polsce zjawisk. Najważniejsze
dla rynku nieruchomości
i rynku kredytów są przemiany na rynku finansowym. Po pierwsze,
w ostatnich latach następował szybki spadek stóp procentowych
kredytów złotowych. Spowodowało to, że kredyty stały się bardziej
dostępne niż jeszcze kilka lat temu, gdy ich oprocentowanie
oscylowało w granicach 20%. Pojawiły się także kredyty denominowane
w walutach obcych - początkowo dla zamożniejszych klientów,
potem dla ogółu kredytobiorców.
Systematycznie poprawiają
się oczekiwania co do przyszłych wynagrodzeń i zatrudnienia.
Utrzymujący
się wzrost gospodarczy,
a także spadek bezrobocia polepszają perspektywę na przyszłość
osób, które mają pracę. Spada jednocześnie zagrożenie bezrobociem.
Poprawa statusu materialnego łączy się oczywiście z przekonaniem
o jego dalszym wzroście w przyszłości.
Inwestycyjnych (oszczędnościowo-spekulacyjnych)
Przystąpienie Polski do
Unii Europejskiej w maju 2004 roku zapoczątkowało także wzrost
liczby prywatnych inwestorów krajowych
oraz zagranicznych, którzy nabywają mieszkania w głównych aglomeracjach
w celach spekulacyjnych. Wyższa niż w rodzimych krajach oczekiwana
stopa zwrotu z takiej inwestycji (wyższa niż nominalne stopy
procentowe od kredytów i depozytów) zachęciła inwestorów z
Irlandii, Hiszpanii, Izraela czy Wielkiej Brytanii do zakupów
nawet 20-50 mieszkań w jednym projekcie. Co więcej, różnica
między cenami nieruchomości w Polsce i w innych krajach Unii
Europejskiej w dłuższym okresie powinna się zmniejszyć. Zatem
obecnie, z punktu widzenia inwestycji kapitałowej, nakładają
się na siebie dwa elementy - relatywnie niska cena nieruchomości
(z trendem rosnącym długookresowo) oraz gwałtowny, krótkookresowy
wzrost cen - czyli dwa podręcznikowe bodźce do spekulacji.
W dalszej perspektywie - po przystąpieniu do strefy euro -
przypuszcza się, że do Polski poprzez rynek nieruchomości mogą
napłynąć nieopodatkowane dochody uzyskane w szarej strefie.
W efekcie może to doprowadzić do wzrostu cen (podobne zjawisko
miało miejsce w Hiszpanii). Obecnie jednymi z głównych inwestorów,
np. w Pradze i w Budapeszcie, są Rosjanie. Także obywatele
polscy dostrzegli ten fakt i, w miarę swoich możliwości, starają
się inwestować zgromadzone oszczędności na rynku nieruchomości
lub zaciągać kredyty na zakup kilku mieszkań.
Według szacunków
GUS i Ministerstwa Budownictwa nadal pozostaje niezaspokojony
popyt (który będzie się utrzymywał) na poziomie
947,6 tys., przy statystycznym deficycie 1567 tysięcy. Jednakże
tylko 700 tysięcy osób myśli o zakupie mieszkania - reszta
wynajmuje lub czeka na pomoc państwa. Brak radykalnego wzrostu
liczby oddawanych mieszkań oraz ograniczenia rynku, spowodowały,
że zwiększenie się popytu automatycznie przekłada się na
wzrost cen, tworząc samo nakręcającą się spiralę spekulacji
i strachu.
Za najpoważniejsze bariery
popytu można uznać:
- Niską i spadającą siłę
nabywczą mieszkańca metropolii w przeliczeniu na metry kwadratowe
mieszkania (obecnie
w Krakowie
jest to
ok. 0,4 m2., w Poznaniu - 0,6 m2, w Warszawie - 0,7 m2).
W ciągu ostatnich 6 lat za przeciętną pensję, nawet w
metropoliach, można było nabyć zawsze w granicach 0,9 metra
kwadratowego,
obecnie na skutek gwałtownego wzrostu cen nastąpił ostry
spadek do ok. 0,6 m2 za przeciętne wynagrodzenie.
- Niestabilne otoczenie legislacyjne polskiego rynku
nieruchomości. Poszczególne rządy koncentrowały się na
zdyskredytowaniu
poprzedników, likwidując ulgi przez nich nadane (np.
ulgę remontową, ulgę
odsetkową), co nie sprzyja ekonomicznemu rachunkowi w długim
okresie, a rynek nieruchomości to rynek wymagający długofalowego
planowania.
- Istnieje obawa przed efektami wprowadzenia 22-proc. stawki
VAT na budownictwo mieszkaniowe w 2008 r., jako że dotychczasowe
ustalenia obowiązują do końca 2007 r. Aby tego uniknąć,
rząd musi zdefiniować pojęcie budownictwa społecznego,
które pozwoliłoby
utrzymać preferencyjną stawkę VAT.
- Inną regulacją zniekształcającą rynek jest wprowadzenie
opodatkowania transakcji kupna-sprzedaży mieszkania. Do
niedawna, jeśli ktoś
sprzedał mieszkanie przed upływem 5 lat od jego nabycia,
musiał zapłacić 10-proc podatek od przychodu, chyba że
pieniądze ze
sprzedaży przeznaczył w ciągu 2 lat na inne cele mieszkaniowe.
Według nowych regulacji, które obowiązują od 1 stycznia
2007 roku, opodatkowany jest jedynie dochód ze sprzedaży,
a zatem
różnica między ceną sprzedaży a ceną zakupu z uwzględnieniem
kosztów uzyskania przychodu, ale za to według stawki 19%.
Nie ma przy tym znaczenia okres posiadania mieszkania.
- Nad rynkiem cały czas ciążą także bezpośrednie zagrożenia,
czyli jeszcze nie wprowadzone regulacje, które mogą się
pojawić w każdej chwili, np. podatek katastralny.
- W zasadzie jedynym pozytywnym posunięciem władz była
wprowadzona w marcu 2006 r. zmiana zasad naliczania opłat
za wpisy do
ksiąg wieczystych, która polega na zastąpieniu opłat proporcjonalnych
opłatami stałymi.
Styczeń 2007 roku przyniósł kolejne wzrosty cen mieszkań oferowanych
na rynku wtórnym w największych polskich aglomeracjach. Najwięcej,
bo aż o 6%, wzrosła średnia cena metra kwadratowego mieszkania
w Gdańsku. Metr kwadratowy mieszkania kosztuje tam 5 874 zł.
Niewiele mniej podrożały mieszkania w Krakowie, gdzie w ciągu
ostatniego miesiąca ceny poszły w górę o 5,7%, osiągając średnią
wartość 7 891 zł. Mniejsze wzrosty odnotowały inne duże miasta:
Łódź +0,95% do 3 912 zł
Poznań +2,70% 4 982 zł
Wrocław +2,50% do 6 751 zł
Warszawa +1,10% do 8 656 zł
Jak wynika z analiz przeprowadzonych
na ofertach sprzedaży mieszkań w Warszawie zgłoszonych do serwisu
OFERTY.NET, średnia
cena ofertowa 1m2 mieszkania na rynku wtórnym wyniosła w styczniu
8656 zł i była wyższa od grudniowej o zaledwie 1,1%. To już
kolejne po obserwowanym w listopadzie ubiegłego roku wyhamowanie
wzrostu cen zdające się zapowiadać definitywny koniec trwającego
do niedawna szaleństwa cenowego na rynku mieszkaniowym w Warszawie.
W ciągu pierwszego miesiąca
2007 roku najbardziej podrożały kawalerki - o 3,3%. Tymczasem
średnia cena dużych i relatywnie
drogich mieszkań 4-pokojowych spadła o 2,1%.
Niewielki wzrost
cen to efekt i tak bardzo już wysokich cen mieszkań w Warszawie
i malejącej liczby klientów gotowych
zapłacić za nie tak wysokie sumy. Spadający popyt powstrzymuje
dalszy
wzrost cen, a dodatkowo ułatwia negocjowanie obniżek przy
zawieraniu umów.
Jak widać, wzrost cen mieszkań
do granic osiąganych przez domy poza miastem powoduje wyhamowanie
tempa
wzrostu cen.
Ten trend
pomimo prognoz wzrostu na kolejne lata będzie się utrzymywał
do momentu, kiedy grunty i domy poza miastem uzyskają
taką cenę, że znowu cena dużych mieszkań w aglomeracjach będzie
atrakcyjna. Jak widać w wielu miejscach zbliżamy się
do
granic zdolności kredytowej lub granic wysokości kwoty,
do której
Polacy chcieliby się zadłużać. Przytoczone powyżej dane
dobitnie pokazują, że mamy do czynienia właśnie z tego
typu zjawiskiem.
Rynek pierwotny rozwija
się agresywnie, deweloperzy sprzedają nowe inwestycje jeszcze
na etapie realizacji,
ceny ciągle
rosną... Taki trend będzie się utrzymywał również w
2007 roku. Prognozuję
roczny wzrost cen o 10-15 proc. Oczywiście ich wysokość
będzie zależeć od regionu kraju, lokalizacji, wykończenia
i solidności
inwestora. Zakupem nieruchomości będą w dalszym ciągu
zainteresowani klienci zarówno krajowi, jak i zagraniczni
- przy czym
należy zwrócić uwagę na coraz większe zainteresowanie
naszym rynkiem
sąsiadów zza wschodniej granicy oraz inwestorów z krajów
azjatyckich. Na rynek wchodzą zamożni klienci traktujący
te zakupy jak inwestycje
z możliwością uzyskiwania przychodów z najmu. Gorączka
cenowa i nadmuchany balon deweloperski na rynku mieszkaniowym,
który pojawił się w 2006 roku, będą się stabilizować
już w drugiej
połowie 2007 roku, a po roku 2008, gdy wiele z zakładanych
inwestycji deweloperskich może się nie udać, rynek
odzyska równowagę.
Mariusz Kowalczyk
Doradca Finansowy Money Expert SA
>>>> WIĘCEJ
KOMENTARZY MONEY
EXPERT
Skarbiec.Biz publikuje na
bieżąco najszerszy na rynku wybór informacji na temat dostępnych ofert
inwestycyjnych. Opracowane przez Skarbiec.Biz e-booki "Biblioteczka
inwestora" oraz "Encyklopedia prawa" są
największymi tego rodzaju przedsięwzięciami w polskojęzycznej
części Internetu.
Na "Skarbiec.Biz" składa się już ponad
2.500 stron internetowych. By pomóc Czytelnikom w odnalezieniu
się w takiej ilości materiału, opracowałem mapę
portalu.
Zachęcam również do korzystania
z wewnętrznej wyszukiwarki internetowej, która znajduje się w
prawnym, górnym rogu każdej strony serwisu.