Portal Skarbiec.Biz
| Wiadomości rynkowe
 |
Marek Rogalski
Główny
analityk walutowy
Kamil Gaworecki
Makler papierów wartościowych
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS Brokers S.A. |
Zastrzeżenia Skarbiec.Biz:
Portal Skarbiec.Biz zamieszcza m.in. przedruki publikacji
przygotowanych przez
instytucje finansowe, firmy doradcze, czasopisma, portale albo autorów indywidualnych.
Fakt, iż dokonujemy takich przedruków nie może być
uważany za równoznaczny z rekomendowaniem ich usług. Nie
prowadzimy analiz w zakresie jakości oraz rzetelności działania
innych przedsiębiorców i nie udzielamy komukolwiek jakichkolwiek
rekomendacji z zakresie korzystania z usług autorów przedrukowanych przez nas
publikacji. Poglądy i opinie wyrażone w przedrukach prezentują zapatrywania
autorów i mogą nie być zbieżne z poglądami i opiniami Portalu Skarbiec.Biz.
W marcu dolar był słabszy, a
złoty mocniejszy
Miesięczny raport walutowy DM TMS Brokers S.A.
I. WALUTY:
Rynek międzynarodowy:
W marcu dolar nadal tracił na wartości na rynkach światowych.
Zbiorczy US Dollar Index badający relacje "zielonego" względem
sześciu głównych par, spadł do 30 marca b.r. do 82,93 pkt.
z 83,57 pkt. w końcu lutego. Można się spodziewać, że tendencja
ta będzie kontynuowana także w kwietniu.
W przypadku EUR/USD zapoczątkowane jeszcze w pierwszej dekadzie
grudnia z okolic 1,3365 spadki zakończyły się 12 stycznia b.r.
na poziomie 1,2868, z którego rozpoczęła się kolejna fala wzrostowa,
która doprowadziła do ustanowienia nowego lokalnego maksimum
na poziomie 1,3409 podczas sesji 22 marca b.r. Od tego czasu
notowania weszły w konsolidację ograniczaną od dołu przez poziom
1,3250.
Słabość amerykańskiej waluty w ostatnich tygodniach to w dużej
mierze wynik powrotu obaw, co do przyszłości amerykańskiej
gospodarki. Może się okazać, że grudniowo-styczniowy powiew
optymizmu był krótkotrwały, a przedstawiane wcześniej argumenty
pesymistów zaczynają się stopniowo materializować. Wszystko
oczywiście kręci się wokół przyszłych działań amerykańskiego
FED. Przypomnijmy, że o ile jeszcze na jesieni ub.r. inwestorzy
obawiając się mocniejszego spowolnienia amerykańskiej gospodarki
spodziewali się, że do pierwszej obniżki stóp procentowych
dojdzie jeszcze w I kwartale 2007 r., a w całym roku będzie
ich kilka, to w styczniu zaczęto mówić, o co najwyżej o jednym
cięciu w końcu roku. Nie zmienia to jednak faktu, że prognozy,
co do zachowania się dolara w perspektywie kolejnych miesięcy,
nadal są dosyć rozbieżne. Datowana na 7 marca ankieta Reutera
pokazuje, iż w perspektywie 12 miesięcy szacunki, co do kształtowania
się kursu EUR/USD wahają się od 1,21 do 1,44. Prześledźmy jednak
poszczególne fakty.
Podczas zakończonego 21 marca posiedzenia
Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) główna stopa procentowa pozostała
na poziomie
5,25 proc. Z komunikatu towarzyszącego tej decyzji usunięto
jednak stałe sformułowanie mogące sugerować możliwość ewentualnej
podwyżki stóp procentowych, jeżeli tego będzie wymagała sytuacja.
Zastąpił je zwrot, że przyszłe decyzje będą zależały od prognoz
inflacji i wzrostu gospodarczego. Tym samym przesłanie okazało
się bardziej "gołębie", a inwestorzy odebrali je jako sygnał,
że FED zaczyna przygotowywać się do obniżki stóp procentowych.
Na rynku natychmiast wzrosły oczekiwania, iż mogłoby do niej
dojść przed spodziewanym dotychczas terminem - późną jesienią.
Tyle, że członkowie FOMC przyznali, że nadal obawiają się o
wciąż zbyt wysoką ich zdaniem inflację, dodając, że ostatnie
dane makroekonomiczne były "mieszane". Stwierdzono, że korekta
na rynku nieruchomości jeszcze się nie zakończyła, chociaż
podtrzymano stwierdzenie, że gospodarka amerykańska w perspektywie
najbliższych kwartałów będzie się rozwijać w "umiarkowanym" tempie. Co to wszystko oznacza? Niewątpliwie FED zaczyna sobie
zdawać sprawę z tego, że znajduje się w pewnym potrzasku -
z jednej strony inflacja nie spada tak szybko jak tego wcześniej
oczekiwano, a z drugiej z gospodarki napływają mieszane sygnały
mogące w negatywnym scenariuszu sugerować recesję. Dlatego
też dane makroekonomiczne z najbliższych miesięcy będą obserwowane
ze szczególną uwagą. Chociażby też, dlatego, aby znaleźć w
nich potwierdzenie, bądź zaprzeczenie pesymistycznego scenariusza
nakreślonego w ostatnich tygodniach przez byłego szefa FED,
Alana Greenspana. Przypomnijmy, że nie wykluczył on możliwości
wystąpienia recesji jeszcze w tym roku (z 30 proc. prawdopodobieństwem),
dodając, iż są sygnały, że kilkuletni cykl wzrostu zbliża się
do końca. Później przestrzegł jeszcze przed ryzykiem rozprzestrzenienia
się kryzysu w sektorze pożyczek hipotecznych na pozostałe obszary
gospodarki. W tym kontekście interesująca była wypowiedź obecnego
szefa Rezerwy Federalnej, Bena Bernanke. Prezentując okresowy
raport na temat stanu gospodarki w Kongresie przyznał, że wzrosła
niepewność. Natychmiast dodał jednak, że nadal podtrzymuje
perspektywy jej umiarkowanego wzrostu.
Kluczem może okazać się sytuacja na rynku nieruchomości, która
ponownie znalazła się w centrum uwagi inwestorów w ostatnich
tygodniach. W pierwszych dniach marca pojawiły się informacje
o możliwościach sporych kłopotów firm udzielających pożyczek
hipotecznych dla bardziej ryzykownych klientów, tzw. sektora
"subprime". Wyraźnie rosnące w ostatnich latach ceny domów
doprowadziły do sytuacji, w której pożyczek na ich zakup zaczęto
udzielać nawet osobom, które jeszcze kilka lat temu odeszłyby
z kwitkiem. Zabezpieczeniem miały być nadal rosnące ceny, a
wielu pośredników szło na dodatkowe udogodnienia godząc się
na przykład na spłacanie tylko odsetek przez określony czas.
Kiedy na jesieni ub.r. ceny zaczęły spadać, a rosnące stopy
procentowe w USA znacznie podrożyły comiesięczne raty, wielu
klientów wymówiło umowy stawiając firmy pożyczkowe na skraju
bankructwa. A to z kolei mogłoby zaszkodzić całemu sektorowi
finansowemu. Na razie rynek uspokoiły zapewnienia dużych banków,
iż sytuacja ze złymi kredytami znajduje się pod kontrolą, a
także nieoczekiwany, bo 3,9 proc. m/m wzrost sprzedaży domów
na rynku wtórnym w lutym. Niemniej jednak dla rynku pierwotnego
zanotowano 3,9 proc. m/m spadek, a indeks nastrojów wśród pośredników
nieruchomości NAHB zniżkował w marcu do 36 pkt.. Z kolei dane
o liczbie rozpoczętych budów i wydanych pozwoleń w lutym były
mieszane. W pierwszym przypadku zanotowaliśmy wzrost do 1.525
mln, a w drugim spadek do 1.532 mln. Przypomnijmy jednak, że
w styczniu obie te wartości zanotowały spadki, w tym liczba
nowych budów zmniejszyła się o ponad 14 proc. m/m. Tym samym
ewentualne wrażenie stabilizacji może być złudne, w przypadku,
kiedy sytuacja w sferze pożyczkowej nadal by się pogarszała.
Warto pamiętać o tym, iż czasem będzie ona mieć ono coraz większy
wpływ na poziom konsumpcji, czyli jednego z głównych motorów
wzrostu PKB.
Kolejnym segmentem amerykańskiej gospodarki, który może w
najbliższych miesiącach zaznaczyć swoją słabość jest sektor
wytwórczy, chociaż odpowiada on za mniej niż 20 proc. ogółu
PKB. Dosyć ciekawa sytuacja dotyczy odczytów indeksu Chicago
PMI, który w lutym spadł do 47,9 pkt. (poniżej recesyjnej bariery
50 pkt.), aby w marcu gwałtownie odbić się do 61,7 pkt. Wskazania
te nie zostały potwierdzone przez publikowane wcześniej indeksy
New York Mfg i Philladelphia FED, które spadły w marcu odpowiednio
do 1,85 pkt. i 0,2 pkt. To sprawiło, że "globalny" odczyt,
czyli wskaźnik ISM po wzroście w lutym do 52,3 pkt., w kolejnym
miesiącu zniżkował do 50,9 pkt. Wyraźnie wzrósł natomiast subindeks
cen płaconych (do 65,5 pkt.), co pokazuje, że producenci ponoszą
większe koszta za sprawą wzrostu cen energii (ropy naftowej)
w ostatnich tygodniach. Pytaniem jest, czy i kiedy przeniesie
się to na inflację PPI i dalej na konsumenta (CPI). Tak czy
inaczej warto będzie śledzić sytuację na tym rynku w perspektywie
kolejnych miesięcy.
Mieszane wskazania dawały także odczyty PKB za IV kwartał.
O ile pierwszy był dosyć optymistyczny i wyniósł 3,5 proc.,
o tyle druga rewizja była największą od 9 lat i sprowadziła
wynik do 2,2 proc. Z kolei trzeci, finalny odczyt z 29 marca
b.r. wbrew prognozom pokazał wzrost PKB o 2,5 proc. Jeszcze
niższy był indeks PCE Core, który wyniósł 1,8 proc. przy 1,9
proc. w drugim i 2,1 proc w trzecim odczycie. Teoretycznie,
może to sugerować stopniowe wygasanie presji inflacyjnej, chociaż
sygnały dotyczące odczytów CPI i PPI na razie tego wyraźnie
nie potwierdzają. Nieco inaczej wygląda sfera realna gospodarki.
W styczniu dynamika sprzedaży detalicznej spadła do zera, a
produkcji przemysłowej była ujemna. W lutym sprzedaż wzrosła
tylko o 0,1 proc. m/m, a bez uwzględnienia samochodów spadła
o 0,1 proc. m/m. Z kolei produkcja przemysłowa nieoczekiwanie
zwyżkowała aż o 1 proc. m/m, a wykorzystanie mocy wzrosło do
82 proc. Pytanie jednak na ile ta poprawa będzie trwała. Pesymistyczne
były także informacje o deficycie handlowym Stanów Zjednoczonych,
który wzrósł w styczniu do 61,45 mld USD z 59,12 mld USD po
rewizji w listopadzie.
Pogorszeniu uległy także nastroje wśród konsumentów, chociaż
ten fakt nie powinien dziwić biorąc pod uwagę rosnącą niepewność
na rynku nieruchomości. I tak indeks zaufania Conference Board
po wzroście do 111,2 pkt. w lutym, w marcu spadł do 107,2 pkt.
Zniżkował także indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan - w
końcu marca jego wartość wyniosła 88,4 pkt. Dosyć ciekawa sytuacja
panowała natomiast w sektorze usług, które są odpowiedzialne
za 2/3 wzrostu amerykańskiej gospodarki. O ile w styczniu wartość
indeksu ISM wzrosła do 59 pkt. z 56,7 pkt. w grudniu, o tyle
w lutym cała zwyżka została wymazana i indeks spadł do 54,3
pkt. Jednak, jeżeli prześledzimy historię, to takie spadki
już miały miejsce i później odczyty powracały do wzrostów.
To czy tak się stanie pokażą kolejne dane (poznamy je 4 kwietnia
b.r. po południu), chociaż obecnie będą im towarzyszyć większe
emocje. Kluczowa będzie także sytuacja na amerykańskim rynku
pracy, która na razie pozostaje względnie dobra. Opublikowane
8 marca informacje o liczbie nowych etatów w sektorach pozarolniczych
pokazały wprawdzie ich wzrost o 97 tys. wobec oczekiwanych
100 tys., ale podobnie jak ostatnio wcześniejsze dane zostały
zrewidowane do góry (do 146 tys. ze 111 tys.). Niemniej jednak
kolejne dane (6 kwietnia b.r.) będą śledzone dosyć uważnie.
Jeżeli odczyt ponownie wyniesie około 100 tys. nowych miejsc
pracy, a poprzednie dane nie zostaną zrewidowane w górę, to
będzie sugerować powolne pogarszanie się sytuacji na tym rynku.
Kluczowe w najbliższych miesiącach będą także dane o inflacji,
które jednak ostatnio były dosyć mieszane. Wprawdzie najwyższe
odczyty zanotowano na jesieni ub.r. i od tego momentu presja
na wzrost cen pomału wygasa, to jednak proces ten odbywa się
zbyt wolno. Dodatkowo w styczniu inflacja CPI w ujęciu bazowym
nieoczekiwanie wzrosła (o 0,3 proc. m/m i 2,7 proc. r/r) wprawiając
niektórych analityków w konsternację. Natomiast w lutym wzrost
ten był zgodny z oczekiwaniami wynosząc 0,2 proc. m/m, ale
wskaźnik w ujęciu rocznym utrzymał się na poziomie 2,7 proc.
r/r. Na wysokim poziomie utrzymywał się także wskaźnik cen
produkcyjnych (PPI) w ujęciu bazowym (1,8 proc. r/r). Warto
będzie, zatem uważnie obserwować kolejne odczyty, gdyż może
się okazać, że te wzrosty mają charakter krótkotrwały. Na razie
jednak inflacja nie znajduje się na komfortowym poziomie, co
zaznaczają też członkowie FED.
Pewien niepokój wzbudziła natomiast zaskakująca publikacja
danych o napływie kapitałów netto (TIC) do USA, gdyż grudniowy
odczyt był najniższy od stycznia 2002 r. Wyniósł jedynie 15,6
mld USD wobec 84,9 mld USD po rewizji w listopadzie. Poprawa
nastąpiła w styczniu, kiedy to napływ wyniósł 97,4 mld USD.
Jednak dane grudniowe zrewidowano jeszcze bardziej w dół -
do 14,3 mld USD. Takie spore zmiany mogą jednak budzić pewien
niepokój, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę ostatni odczyt
danych o deficycie obrotów bieżących za IV kwartał. Wprawdzie
był on nieco mniejszy i wyniósł 195,7 mld USD, to jednak miesięcznie
daje to 65,23 mld USD, czyli mniej niż wynika z uśrednienia
danych TIC za grudzień i styczeń (55,85 mld USD).
A co w strefie euro? Podczas posiedzenia 8 marca b.r. Europejski
Bank Centralny, zgodnie z oczekiwaniami podniósł główną stopę
procentową o 25 p.b. do poziomu 3,75 proc. W przeciwieństwie
do słów wygłoszonych miesiąc wcześniej (8 lutego), Jean-Claude
trichet nie był aż tak "jastrzębi". Nie padło już sformułowanie
o konieczności zachowania "wzmożonej czujności" przez bank
centralny, podobnie jak słowa, że stopy procentowe pozostają
na niskim poziomie. Zamiast tego stwierdzono, że ECB będzie
uważnie monitorował wszelkie obszary aktywności gospodarki
mogące stanowić zagrożenie dla stabilności cen, a poziom stóp
procentowych pozostaje umiarkowany. Powtórzono jednocześnie,
że wzrost gospodarczy ma silne podstawy, co przełożyło się
na wzrost prognoz dynamiki PKB w tym roku, ale przy jednoczesnym
obniżeniu wskazań dla inflacji. Zdaniem ECB w najbliższych
miesiącach powinna ona pozostać stabilna, po czym można spodziewać
się jej wzrostu w końcu bieżącego roku i w 2008 r. Tutaj członkowie
Europejskiego Banku Centralnego upatrują potencjalnego ryzyka,
które skłaniać ich będzie do zacieśniania polityki monetarnej.
Tym samym na rynku nadal utrzymują się oczekiwania, że do kolejnej
podwyżki o 25 p.b. dojdzie w czerwcu b.r. Im bliżej będzie
tego okresu, rynek zacznie się zastanawiać, co dalej. To czy
stopy w strefie euro wzrosną powyżej poziomu 4,00 proc. w tym
roku zadecydują publikacje danych makroekonomicznych, a także
globalna sytuacja na rynkach. Członkowie ECB będą musieli ocenić,
czy aby kolejne podwyżki nie okażą się być zbyt ryzykowne,
jeżeli sytuacja w światowej gospodarce zacznie się pogarszać.
Tymczasem inflacja na razie pozostaje stabilna - w styczniu
i lutym wskaźnik HICP dla krajów "trzynastki" utrzymywał się
na poziomie 1,8 proc. r/r, aby w marcu wzrosnąć do 1,9 proc.
r/r. Te wartości nadal były poniżej poziomu referencyjnego
banku centralnego (2,0 proc. r/r), co ma miejsce już od września
ub.r.. Warto jednak zwrócić uwagę na spory wzrost podaży pieniądza
M3 - w lutym aż o 10 proc. r/r - co w dłuższym terminie będzie
czynnikiem pro-inflacyjnym. Na wysokim poziomie utrzymały się
natomiast wskaźniki nastrojów gospodarczych - w lutym indeks
wzrósł do 109,7 pkt, a w marcu do 111,2 pkt. To pokazuje, że
wpływ podwyżki stawek VAT w Niemczech mający miejsce na początku
bieżącego roku był mniejszy niż sądzono. Zresztą w marcu wskaźnik
IFO obrazujący nastroje wśród tamtejszych przedsiębiorców poszedł
nieoczekiwanie do góry (107,7 pkt.) przełamując tendencję spadkową
z ostatnich dwóch miesięcy. Bardzo dobre okazały się natomiast
dane o wzroście gospodarczym w strefie euro w IV kwartale ub.r.,
zwłaszcza, że wyraźniejsze ożywienie zanotowano nawet w krajach,
które dotychczas nie mogły się tym zbytnio pochwalić - np.
Włochy. I tak jak podał Eurostat, wzrost w krajach "trzynastki" wyniósł w IV kwartale ub.r. 3,3 proc. r/r i 0,9 proc. kw/kw.
Rynek krajowy:
W lutym i marcu złoty zdołał w sporej części odrobić poniesione
w styczniu b.r. straty. O ile będące pewną syntetyczną miarą
siły naszej waluty odchylenie od parytetu, w dniu 31 stycznia
wynosiło 17,52 proc. po mocnej stronie, o tyle w końcu lutego
18,43 proc., a 30 marca 19,71 proc. Kurs EUR/PLN spadł do 3,8695
zł, a USD/PLN do 2,9058 zł (dane wg. fixingów NBP). Widoczne
było pewne uodpornienie się naszej waluty na niepokojące informacje
napływające z rynków zagranicznych w ostatnich tygodniach,
co dobrze świadczy o jej sile w dłuższym okresie.
Niewątpliwie wsparciem dla złotego okazały się bardzo dobre
dane makroekonomiczne z kraju, które rozbudziły oczekiwania,
co do tempa wzrostu gospodarczego w kolejnych kwartałach 2007
r. Opublikowane jeszcze 29 stycznia b.r. dane Głównego Urzędu
Statystycznego za 2006 r., pokazały najlepszy wynik od 1997
r. Wzrost wyniósł 5,8 proc. r/r, a jego motorem stały się inwestycje,
których dynamika wyniosła 16,7 proc. r/r, a także popyt krajowy
rosnący o 5,8 proc. r/r. Z kolei opublikowane 2 marca dane
za IV kwartał pokazały tempo wzrostu PKB na poziomie 6,4 proc.
r/r przy 19,3 proc. r/r wzroście inwestycji i 7,7 proc. r/r
popytu krajowego. Po publikacji rewelacyjnych danych o dynamice
produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w styczniu i
lutym b.r. coraz częściej mówi się, że wzrost gospodarczy w
tym kwartale wyniesie blisko 7 proc. r/r, a w całym 2007 r.
może przekroczyć 6 proc. r/r. Ostatni odczyt danych o sprzedaży
detalicznej wyniósł 17,5 proc. r/r, a produkcji przemysłowej
12,9 proc. r/r. Zdaniem resortu finansów szybszy wzrost gospodarczy
może stworzyć przestrzeń do spadku deficytu sektora finansów
publicznych w relacji do PKB poniżej założonych wcześniej 3,4
proc. Zapowiedziano także przyspieszenie prac nad zmianami
w finansach publicznych - stosowne ustawy mają trafić do parlamentu
w najbliższych tygodniach. Możliwa będzie obniżka składek rentownych
już od początku lipca, co ma być elementem reformy tzw. klina
podatkowego. Jak przyznała Zyta Gilowska może to kosztować
tegoroczny budżet 3 mld zł, ale już w kolejnym roku wpływy
z PIT i składki NFZ mogą być wyższe o 2,8 mld zł. Poinformowano
także, iż poziom wykorzystania środków z funduszy strukturalnych
z Unii Europejskiej ma wzrosnąć w tym roku do 80 proc., co
gwarantuje ich dalszy napływ w przyszłości.
Z kolei wsparciem dla regionu stało się w lutym osłabienie
amerykańskiego dolara (tutaj zwyczajowo korelacja jest odwrotna).
Z kolei forint zyskał za sprawą wyboru byłego szefa węgierskiego
oddziału firmy konsultingowej Deloitte na stanowisko nowego
szefa Węgierskiego Banku Centralnego. Andras Simor jest uznawany
przez rynki za niezależnego pragmatyka.
Istotną kwestią była także polityka pieniężna prowadzona przez
banki centralne w naszym regionie. O ile w lutym stopy procentowe
nie uległy zmianie, o tyle w marcu na ich obniżkę o 25 p.b.
do poziomu 4,50 proc. zdecydował się Słowacki Bank Centralny.
Z kolei nasza Rada Polityki Pieniężnej najprawdopodobniej już
w kwietniu zdecyduje się analogiczny ruch, ale jednak w górę
do 4,25 proc. Utrzymująca się wysoka dynamika popytu konsumpcyjnego
i płac w ostatnim czasie, a także prognoza marcowej inflacji
na poziomie 2,4 proc. r/r opublikowana przez resort finansów,
sprawiają, że Rada nie podejmując decyzji o zaostrzeniu polityki
pieniężnej, mogłaby narazić na szwank swoją wiarygodność i
być zmuszona w kolejnych miesiącach do bardziej gwałtownych
ruchów. W komunikacie po ostatnim posiedzeniu z 28 marca b.r.
przyznano, że utrzymanie inflacji wokół celu w średnim terminie
będzie wiązało się z koniecznością zacieśnienia polityki monetarnej
w najbliższym czasie, co było istotną zmianą względem wcześniejszych
"przekazów". Stanie się tak niezależnie od tego, iż zdaniem
RPP kwietniowa projekcja inflacyjna może pokazać niższy przebieg
od tej publikowanej w styczniu. To wynik wyższego od potencjalnego
poziomu wzrostu PKB, a także wspomnianej wcześniej rosnącej
konsumpcji i płac.
Inflacja CPI wzrosła w marcu o 1,9 proc. r/r, po 1,6 proc.
r/r wzroście w lutym, a w marcu może ona przyspieszyć do 2,4
proc. r/r. Z kolei średnia płaca zwyżkowała o 6,4 proc. r/r
względem 7,8 proc. r/r w styczniu, ale i tak jej dynamika pozostawała
na poziomie wyższym od kilkumiesięcznej średniej. Szybko przyrastało
także tempo wskaźnika cen produkcji sprzedanej przemysłu (PPI),
które w lutym wyniosło 3,6 proc. r/r wobec 3,1 proc. r/r w
styczniu, co może pokazywać, iż w obliczu rosnącej konsumpcji
producenci zaczną przerzucać koszta na konsumentów.
PROGNOZA WALUTOWA NA KONIEC KWIETNIA 2007 R.:
Ostatnie tygodnie pokazały, że złoty, a także waluty naszego
regionu są odporne na to, co dzieje się na zagranicznych rynkach.
Przypomnijmy, że na przełomie lutego i marca b.r. przez rynki
wschodzące przeszła fala wyprzedaży aktywów, mająca związek
z zamykaniem spekulacyjnych pozycji opartych o tzw. strategie
carry-trade. Polegała ona na tanim zapożyczaniu się (głównie
w japońskich jenach) i inwestowaniu tych środków na innych
rynkach dających większy procent. W sytuacji, kiedy w drugiej
połowie lutego w Japonii wzrosły stopy procentowe (do 0,5 proc.),
a kolejne podwyżki stały się bardziej prawdopodobne, rentowność
takiego przedsięwzięcia zaczęła się zmniejszać. Dodatkowo rynki
obiegły niepokojące informacje na temat perspektyw amerykańskiej
gospodarki, na co dodatkowo nałożyło się tąpnięcie na giełdzie
w Chinach. To wszystko doprowadziło do wzrostu awersji do ryzyka
i niemal panicznego zamykania spekulacyjnych pozycji na rynkach
wschodzących. Po pierwszej fali wyprzedaży emocje zaczęły jednak
opadać, a inwestorzy zaczęli baczniej przyglądać się poszczególnym
krajom, a te cieszące się dobrą opinią odnośnie perspektyw
gospodarki ponownie znalazły się w centrum zainteresowania.
To pokazuje, że inwestorzy nadal wyszukują atrakcyjne rynków,
na których jeszcze będzie można "zarobić" mimo nieco pogarszającego
się klimatu inwestycyjnego na świecie. Tym samym dopóki z Polski
i krajów ościennych będą napływać pozytywne informacje, można
będzie spodziewać się stabilizacji tych walut, bądź ich niewielkiej
aprecjacji w perspektywie najbliższych tygodni. Niemniej jednak
uwaga inwestorów cały czas będzie się koncentrować na informacjach
napływających ze Stanów Zjednoczonych. Konkluzja, jaką można
postawić z ostatniego posiedzenia FED jest taka, iż bank centralny
zaczyna czuć się mniej komfortowo, niż jeszcze kilka miesięcy
temu. Inflacja nie spada tak szybko jak to zakładano, a procesy
zachodzące w sferze gospodarki nie są jednoznaczne. Nadal jednak
pokutuje optymistyczne założenie, co do umiarkowanego tempa
wzrostu amerykańskiej gospodarki w kolejnych kwartałach. Niemniej
jednak inwestorzy będą uważnie śledzić poszczególne publikacje
danych makroekonomicznych z USA starając się ocenić rzeczywiste
prawdopodobieństwo wystąpienia negatywnego scenariusza, przed
którym przestrzegał w ostatnich tygodniach były szef FED, Alan
Greenspan. Tyle, że im gorsze one będą, tym większe będą oczekiwania,
co do cięć stóp procentowych w kolejnych miesiącach i tym słabszy
będzie dolar, zwłaszcza do euro. Sytuacja ta ulegnie zmianie
dopiero w sytuacji, kiedy z Europejskiego Banku Centralnego
zaczną napływać sygnały mogące przybliżać nas do zakończenia
cyklu podwyżek stóp procentowych. Na razie wyraźnie ich nie
widać.
Prognozy walutowe DM TMS Brokers S.A.
Para walutowa Poziom na koniec kwietnia 2007 r.
EUR/USD 1,3450
USD/PLN 2,8600
EUR/PLN 3,8450
CHF/PLN 2,3600
II. STOPY PROCENTOWE
W lutym średni poziom stóp procentowych 11 głównych banków
centralnych świata wzrósł do 4,09 proc., a w marcu do 4,20
proc. W lutym do 3,25 proc. podniósł je szwedzki Riksbank,
a do 0,50 proc. Bank Japonii. Z kolei w marcu na podwyżkę zdecydował
się Europejski Bank Centralny (do 3,75 proc.), Szwajcarski
Bank Centralny (do 2,25 proc.), Bank Nowej Zelandii (do 7,50
proc.), a także banki centralne Danii i Norwegii (oba do poziomu
4,00 proc.). W każdym przypadku decyzje uzasadniano obawami
związanymi z rosnącym ryzykiem inflacyjnym, chociaż wydaje
się, że stopniowo zbliżamy się do globalnego zakończenia cyklu
podwyżek. Ma to związek z oczekiwaniami na ich obniżkę w Stanach
Zjednoczonych, do czego dojdzie najpóźniej w IV kwartale b.r.
W naszym regionie stopy procentowe spadły o
25 p.b. na Słowacji. Tamtejszy bank centralny obniżył je w
marcu do poziomu 4,50
proc. Z kolei w średnim terminie mogą one wzrosnąć jedynie
w Polsce, gdyż pozostałe banki centralne wysyłają raczej przeciwne
sygnały. Stopy procentowe na Węgrzech wynoszą obecnie 8 proc.,
w Czechach 2,50 proc., a w Polsce 4,00 proc.
Raport sporządził:
Marek Rogalski
Główny analityk walutowy
Departament Doradztwa i Analiz
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
Al. Jerozolimskie 123 A
02-017 Warszawa
www.tms.pl
4 kwietnia 2007 r.
Zastrzeżenia TMS Brokers:
Prezentowany raport jest wynikiem analiz prowadzonych przez Dom Maklerski TMS
Brokers S.A. i, choć sporządzony został na podstawie wiarygodnych źródeł
informacji, TMS Brokers nie gwarantuje kompletności, dokładności i poprawności
danych w nich zawartych. Dystrybucja raportu ogranicza się do klientów, z
którymi TMS Brokers podpisał odpowiednie umowy świadczenia usług, jak również
użytkowników serwisów informacyjnych, w tym serwisów internetowych udostępnianych
przez TMS Brokers. TMS Brokers nie ponosi odpowiedzialności za działania
podjęte na podstawie rekomendacji, prognoz, przewidywań i jakichkolwiek informacji
zawartych w prezentowanym raporcie. Szczegółowe informacje dotyczące TMS
Brokers, zasad sporządzania i rozpowszechniania rekomendacji, źródeł informacji,
określenia odbiorców rekomendacji, terminologii fachowej, konfliktów interesów,
jak również częstotliwości wydawania i ważności rekomendacji, wskazane zostały
na stronach internetowych www.tmsbrokers.pl
Skarbiec.Biz publikuje na
bieżąco najszerszy na rynku wybór informacji na temat dostępnych ofert
inwestycyjnych. Opracowane przez Skarbiec.Biz e-booki "Biblioteczka
inwestora" oraz "Encyklopedia prawa" są
największymi tego rodzaju przedsięwzięciami w polskojęzycznej
części Internetu.
Na "Skarbiec.Biz" składa się już ponad
2.500 stron internetowych. By pomóc Czytelnikom w odnalezieniu
się w takiej ilości materiału, opracowałem mapę
portalu.
Zachęcam również do korzystania
z wewnętrznej wyszukiwarki internetowej, która znajduje się w
prawnym, górnym rogu każdej strony serwisu.