Portal Skarbiec.Biz
| Wiadomości rynkowe
 |
Marek Rogalski
Główny analityk walutowy
Departament Doradztwa i Analiz DM TMS Brokers S.A. |
Tygodniowy komentarz walutowy, 16.03.2007
Rynek krajowy:
W
minionym tygodniu złoty pozostał stabilny, jeżeli spojrzymy
na tzw. odchylenie od parytetu bazujące na notowaniach
EUR/PLN i USD/PLN. Na zakończenie notowań 9 marca b.r. wynosiło
ono
19,40 proc. po mocnej stronie, a tydzień później 19,31
proc. Złoty jednak osłabił się tylko do euro (o 0,7 proc.)
- kurs
EUR/PLN wzrósł do 3,8880 zł, a umocnił względem dolara
(o 0,8 proc.) spadając do 2,9220 zł. Taka sytuacja była wynikiem
sporych
przesunięć na globalnym rynku EUR/USD, który na przestrzeni
tygodnia wzrósł z 1,3115 do 1,3315. To z kolei było wynikiem
obaw dotyczących stanu amerykańskiej gospodarki i oczekiwań
rynku na kolejną podwyżkę stóp procentowych w strefie euro.
Można
było jednak odnieść wrażenie, że inwestorzy operujący w naszym
regionie byli dosyć odporni na niepokojące informacje
napływające zza Oceanu. Niewykluczone, że był to wynik
zachowania się japońskiego jena, który w ostatnich dniach
wszedł w konsolidację
po wcześniejszych dynamicznych wzrostach będących pochodną
zamykania pozycji opartych o tzw. carry-trade. Pewnym
błędem byłoby jednak twierdzenie, że proces zamykania pozycji
opartych o tzw. strategie carry-trade zbliża się do końca.
Tak jak
pisaliśmy w poprzednich raportach może on mieć długotrwały
charakter,
gdyż klimat do bardziej ryzykownych inwestycji stopniowo
się pogarsza. Widać to chociażby po zachowaniu się zagranicznych
giełd, których korelacja z walutami ostatnio wzrosła,
a
które w ostatnich dniach były dosyć nerwowe. Dodatkowo
cały czas
istnieje ryzyko, że scenariusz dla amerykańskiej gospodarki
nie będzie optymistyczny, jak to o tym zapewniał Ben
Bernanke, a zmaterializują się słowa byłego szefa FED, Alana
Greenspana.
To oczywiście miałoby swoje skutki i tylko przyspieszyłoby
proces redukowania pozycji na rynkach wschodzących.
Wróćmy
jednak do informacji z kraju. Na uwagę zasługują publikacje
danych o inflacji CPI i średniej płacy za
luty, a także istotne
wypowiedzi na temat możliwości przyszłego kształtowania
się ścieżki inflacyjnej. Wskaźnik cen tak jak oczekiwano
wzrósł
do 1,9 proc. r/r, chociaż dane za styczeń nieznacznie
zrewidowano w dół do 1,6 proc. r/r z 1,7 proc. r/r.
Z kolei dynamika
średniej płacy wyniosła 6,4 proc. r/r, nieco niżej
od prognozowanych przez rynek 6,5 proc. r/r i 7,8 proc.
r/r odnotowanych
w styczniu.
Pojawiły się jednak głosy (z samego ministerstwa finansów),
że w marcu wskaźnik może przekroczyć poziom 2 proc.
r/r, a w grudniu naruszyć cel inflacyjny banku centralnego
na poziomie
2,5 proc. r/r. To jednak będzie zależeć od zachowania
się cen w miesiącach letnich. Ryzyko ich przyspieszenia
pokazał
także
niezależny raport firmy BIEC, bazujący na przyszłym
wskaźniku inflacji (WPI). Za główny czynnik ryzyka uważa się
szybko
rosnący popyt krajowy i możliwość szybszego domknięcia
tzw. luki popytowej,
a także wysoką dynamikę wzrostu płac w ostatnich miesiącach.
Tym samym nie dziwią pojawiające się ostatnio "jastrzębie" sformułowania członków Rady Polityki Pieniężnej. Zdaniem
Andrzeja Wojtyny rynek nie do końca właściwie zinterpretował
komunikat
po ostatnim posiedzeniu, a perspektywa podwyżek stóp
procentowych jeszcze w tym półroczu jest coraz bardziej
prawdopodobna.
Dodał przy tym, iż raczej nie będzie to posunięcie
jednorazowe. Pytanie
jednak, czy uda się przekonać do takich posunięć obóz
"gołębi", których w minionym tygodniu poparł obecny
szef NBP, Sławomir
Skrzypek. Warto jednak zauważyć, że perspektywa podwyżek
stóp procentowych będzie ujemnie wpływać na nastroje
na rynku długu
(ceny obligacji będą spadać, przy wzroście ich rentowności)
i tym samym rzutować na złotego. Do prawdziwych problemów
dojdzie jednak dopiero wtedy, kiedy nastroje na rynkach
globalnych jeszcze bardziej się pogorszą, a inwestorzy
dojdą do wniosku,
że nie pokryją sobie strat na obligacjach perspektywą
umocnienia się złotego.
W przyszłym tygodniu uwaga inwestorów
skupi się na danych GUS o produkcji przemysłowej
i cenach PPI za
luty (w
poniedziałek), przetargu 5-letnich obligacji PS0412
(w środę) i informacjach
o dynamice sprzedaży detalicznej i stopie bezrobocia
(w piątek). Rynek spodziewa się jednak nieznacznego
pogorszenia w relacji
do stycznia, tym samym informacje te nie będą stanowić
silnego wsparcia dla naszej waluty. Kluczowe nadal
pozostanie zachowanie
się rynków światowych (giełd, a także eurodolara
i japońskiego jena).
Rynek międzynarodowy:
Mijający tydzień nie
okazał się najlepszy dla amerykańskiego dolara. Obrazujący
jego zachowanie względem "sześciu" głównych światowych walut, US Dollar Index, spadł
z 84,24 pkt. w
piątek 9 marca b.r., do 83,15 pkt. tydzień później.
Najbardziej interesujący nas kurs EUR/USD zwyżkował
do 1,3315.
Słaby dolar to głównie wynik rosnącego
ryzyka negatywnego scenariusza dla amerykańskiej gospodarki,
przed
którym przestrzegał w ostatnich
tygodni temu były szef FED, Alan Greenspan. Jednym
z jego akceleratorów mogłyby się stać problemy
instytucji hipoteczno-pożyczkowych,
wśród których stopień złych kredytów wzrósł do
niepokojących rozmiarów, stawiając nawet największe
z nich na skraju
bankructwa. Sprawa może położyć się cieniem na
całym sektorze finansowym,
jeżeli zaangażowane w nią kluczowe banki będą
zmuszone do egzekucji
spornych kwot, prowadząc tym samym do pogorszenia
się nastrojów wśród konsumentów. Na razie jednak
duże banki,
jak Bear
Stearns, czy Lehman Brothers zapewniały, że problem
złych
kredytów
pozostaje pod kontrolą. Niemniej jednak, jak
pokazał odczyt danych o
sprzedaży detalicznej za luty, która po zerowym
odczycie w styczniu, wzrosła tylko o 0,1 proc.
m/m, a bez
uwzględnienia samochodów spadła o 0,1 proc. m/m,
poziom konsumpcji
wśród Amerykanów niepokojąco maleje. A to w perspektywie
kolejnych
miesięcy może przełożyć się na pozostałe sektory
gospodarki. Słabe okazały się także odczyty danych
obrazujących
szacunki aktywność sektora wytwórczego w Nowym
Jorku i Filadelfii
w
marcu, chociaż nie potwierdził tego odczyt dynamiki
produkcji przemysłowej za luty. Wzrosła ona do
1 proc. m/m, a wykorzystanie
mocy produkcyjnych do 82,0 proc., co pokazuje,
że napływające informacje są dosyć mieszane.
Gorszy od prognozowanych
90 pkt. był jednak wstępny odczyt indeksu nastrojów
konsumenckich za
marzec (88,8pkt.). Niestety FED ma jednak trochę
związane ręce, gdyż presja inflacyjna na razie
nie
słabnie szybko
- czwartkowy
odczyt wskaźnika PPI nieco przewyższył prognozy
(bazowy w
lutym na poziomie 0,4 proc. m/m), a kluczowe
dane o inflacji konsumenckiej
(CPI) były zgodne z prognozami. Po odjęciu zmian
cen żywności i energii (core) wzrost wyniósł
0,2 proc.
m/m i 2,7 proc.
r/r. Tym samym na obecną chwilę nie zakładalibyśmy
obniżki stóp
procentowych w USA wcześniej niż późną jesienią.
Jeżeli jednak sytuacja w najbliższych miesiącach
będzie iść
w kierunku
słabnącej gospodarki i nadal utrzymującej się
relatywnie wysoko inflacji,
to ewentualne cięcia stóp mogą być wyraźniejsze.
Z
kolei silne zachowanie się europejskiej waluty
to wynik utrzymujących się "jastrzębich" komentarzy
ze
strony
przedstawicieli Europejskiego
Banku Centralnego. Wprawdzie podczas konferencji
po zakończonym posiedzeniu 8 marca, szef ECB
starał się
bardziej ważyć
swoje słowa (znikło sformułowanie o niskich
stopach i konieczności zachowania "wzmożonej czujności"),
to na
rynku nadal panowało
przekonanie, co do podwyżki w czerwcu do poziomu
4,00 proc., które zostało wzmocnione w ubiegłym
tygodniu. Niezależnie
od tego inflacja HICP za luty utrzymała się
na poziomie 1,8
proc.
r/r (od września ub.r utrzymuje się poniżej
referencyjnego poziomu 2 proc. r/r). Z kolei produkcja przemysłowa
w styczniu nieoczekiwanie spadła w styczniu
o
0,2 proc.
m/m, a w ujęciu
rocznym zmalała do 3,7 proc. r/r. Wiele będzie
jednak zależeć od publikowanych danych w nadchodzących
tygodniach,
chociaż
nie wydaje się, aby zmieniły one zapatrywania
przedstawicieli ECB, którzy jak zaznaczali
obawiają się przyspieszenia
inflacji w dopiero w końcu roku (tym samym
obecne podwyżki byłyby
prewencyjne).
Kalendarz danych na nadchodzący
tydzień nie prezentuje się wprawdzie zbyt
okazale, co nie
oznacza jednak,
że nie będzie
on ciekawy. Kluczowym wydarzeniem będzie
dwudniowe posiedzenie FED, kończące się w środę. Inwestorzy
będą uważnie analizować
słowa zawarte w komunikacie, które pozwolą
na ocenę perspektyw amerykańskiej gospodarki,
w
tym także
pod kątem ewentualnych
cięć stóp procentowych. W kontekście ostatniego
zamieszania wokół instytucji pożyczkowych
w
USA dosyć istotne
mogą okazać informacje z rynku nieruchomości
(w poniedziałek indeks nastrojów
NAHB, we wtorek liczba wydanych pozwoleń
i rozpoczętych budów, a w piątek sprzedaż domów
na rynku wtórnym).
Marek Rogalski
Główny analityk walutowy
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS Brokers S.A.
>>>> WIĘCEJ
KOMENTARZY TMS BROKERS
Skarbiec.Biz publikuje na
bieżąco najszerszy na rynku wybór informacji na temat dostępnych ofert
inwestycyjnych. Opracowane przez Skarbiec.Biz e-booki "Biblioteczka
inwestora" oraz "Encyklopedia prawa" są
największymi tego rodzaju przedsięwzięciami w polskojęzycznej
części Internetu.
Na "Skarbiec.Biz" składa się już ponad
2.500 stron internetowych. By pomóc Czytelnikom w odnalezieniu
się w takiej ilości materiału, opracowałem mapę
portalu.
Zachęcam również do korzystania
z wewnętrznej wyszukiwarki internetowej, która znajduje się w
prawnym, górnym rogu każdej strony serwisu.