 |
Raport
miesięczny -
16.07.2007 |
Zastrzeżenia Skarbiec.Biz:
Portal Skarbiec.Biz zamieszcza m.in. przedruki publikacji
przygotowanych przez
instytucje finansowe, firmy doradcze, czasopisma, portale albo autorów indywidualnych.
Fakt, iż dokonujemy takich przedruków nie może być
uważany za równoznaczny z rekomendowaniem ich usług. Nie
prowadzimy analiz w zakresie jakości oraz rzetelności działania
innych przedsiębiorców i nie udzielamy komukolwiek jakichkolwiek
rekomendacji z zakresie korzystania z usług autorów przedrukowanych przez nas
publikacji. Poglądy i opinie wyrażone w przedrukach prezentują zapatrywania
autorów i mogą nie być zbieżne z poglądami i opiniami Portalu Skarbiec.Biz.
I. WALUTY
1.Rynek międzynarodowy
Zmiana nastawienia inwestorów do amerykańskiej waluty była
odzwierciedlona przez zachowanie indeksu US Dolar Index. Początek
miesiąca przyniósł wzrost indeksu z poziomu 81,6pkt., który
sięgnęł pułapu 83,2pkt. Czerwcowa zwyżka była kontynuacją ruch
wzrostowego rozpoczętego pod koniec kwietnia. Jednak z technicznego
punktu widzenia bardziej prawdopodobna jest kontynuacja zniżki
i umocnienie negatywnego nastroju do amerykańskiej waluty.
Zakres ruchu korekcyjnego sięgnął 81,4pkt., a początek kolejnego
miesiąca sugeruje, że w dalszym ciągu przeważać będą byki.
Początek czerwca przyniósł poprawę aury wokół
amerykańskiej waluty. Było to wynikiem eskalacji oczekiwań
inwestorów na
podwyżkę kosztu pieniądza przez FED. Zaowocowała ona wyprzedażą
amerykańskich obligacji, których rentowność zwyżkowała na przestrzeni
kilku sesji do poziomu 5,30proc. z wcześniejszego pułapu 4,90proc.
Zmiana nastawienia rynku odnośnie perspektyw polityki monetarnej
FED przełożyła się na odwrócenie negatywnego sentymentu do
dolara i zniżkę głównej pary walutowej z poziomu 1.3550 do
ubiegłomiesięcznego minimum na poziomie 1.3250. Sytuacja taka
nie trwała jednak długo. Wraz z mniej "jastrzębimi" komentarzami
członków amerykańskich władz monetarnych zmianie uległy oczekiwania
rynku. Obecnie większa grupa inwestorów spodziewa się, że koszt
pieniądza pozostanie na niezmienionym poziomie 5,25proc. Z
drugiej strony wzrost gospodarczy ze strefy euro przekonuje
inwestorów, że ECB będzie zmuszone podnosić koszt pieniądza
co najmniej dwukrotnie o 25pkt bazowych. Taki splot czynników
zniechęcił inwestorów do zakupów USD. W efekcie druga połowa
miesiąca przebiegała w rytm zwyżki kursu EUR/USD w okolice
1.3650 Nastroje na rynku wskazywały, że dalsza zwyżka w notowaniach
głównej pary wydawała się być niemal przesądzona.
Argumentami, które przemawiają za umocnieniem
euro są korzystne uwarunkowania fundamentalne. Dlatego nie
dziwi fakt, że odczyty
danych makroekonomicznych ze strefy euro były w ubiegłym miesiącu
bliskie oczekiwaniom i nie stanowiły podstaw do kontynuacji
korekcyjnego osłabienia euro z początku czerwca. Z drugiej
strony perspektywy podniesienia stóp procentowych w amerykańskiej
gospodarce oddala rozczarowująca dynamika PKB w pierwszym kwartale,
która sięgnęła 0,7proc. W niekorzystnym świetle stawia amerykańską
gospodarkę także zastój na rynku nieruchomości. Z tej perspektywy
jedynym możliwym posunięciem FED wydawałaby się być obniżka
kosztu pieniądza. Póki co taki przebieg wypadków wydaje się
być jednak mało prawdopodobny, gdyż przedstawiciele FED utrzymują,
że głównym zagrożeniem pozostaje inflacja, a tempo wzrostu
gospodarczego utrzyma się w USA na umiarkowanym poziomie. Z
komunikatu towarzyszącego tej decyzji usunięto stałe sformułowanie
mogące sugerować możliwość ewentualnej podwyżki stóp procentowych,
jeżeli tego będzie wymagała sytuacja. Zastąpił je zwrot, że
przyszłe decyzje będą zależały od prognoz inflacji i wzrostu
gospodarczego. Tym samym przesłanie okazało się bardziej "gołębie",
co stało się kolejnym czynnikiem determinującym wyprzedaż USD.
Dodatkowo stwierdzono, że korekta na rynku nieruchomości jeszcze
się nie zakończyła, chociaż podtrzymano stwierdzenie, że gospodarka
amerykańska w perspektywie najbliższych kwartałów będzie się
rozwijać w "umiarkowanym" tempie.
Słabość amerykańskiej waluty w ostatnich tygodniach to także
w dużej mierze wynik powrotu obaw, co do przyszłości amerykańskiej
gospodarki. Okazało się, że powiew optymizmu na początku tego
roku był krótkotrwały, a przedstawiane wcześniej argumenty
pesymistów zaczynają się stopniowo materializować. Wszystko
oczywiście kręci się wokół przyszłych działań amerykańskiego
FED. Wprawdzie pierwsze informacje ekonomiczne z USA w maju
były korzystne - pozytywny wydźwięk miał odczyt indeksu ISM
dla przemysłu za maj oraz figura dotycząca sprzedaży maju.
Aurę wokół dolara ponownie pogorszyły dane inflacyjne( wskaźnik
PCE core był niższy od oczekiwań i sięgnął 0,1proc.) oraz rozczarowujący
odczyt zamówień w przemyśle. W naszym odczuciu nie ulega wątpliwości,
że FED zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że znajduje się
w niekonfortowej sytuacji. Z jednej strony nie słabnie zagrożenie
inflacyjne tak jak wcześniej tego oczekiwano. Z drugiej strony
z gospodarki napływają mieszane sygnały mogące w negatywnym
scenariuszu sugerować recesję.
W centrum uwagi inwestorów ponownie znalazła
się sytuacja na rynku nieruchomości. Na rynku pojawiły się
informacje o
możliwościach sporych kłopotów firm udzielających pożyczek
hipotecznych dla bardziej ryzykownych klientów. Ceny nieruchomości
w USA zaczęły spadać na jesieni ubiegłego roku. Co więcej Agencja
S&P zasygnalizowała możliwość obniżenia ratingu dla obligacji
hipotecznych o wartości 12 mld USD, zaś supermarkety z wyposażeniem
wnętrz, Home Depot i Sears zapowiedziały słabsze wyniki kwartalne.
Duża część pozostałych spółek z Wall Street także może zanotować
gorszą dynamikę zysków. Nie jest to dobry sygnał dla największej
gospodarki świata. Dodatkowo wzrost stóp procentowych w USA
oznaczał dla milionów Amerykanów wzrost obciążenia związanego
ze spłatą rat kredytów hipotecznych. Taka sytuacja zmusiła
wielu klientów do wypowiedzenia umów, a to z kolei postawiło
wielu pośredników w "podbramkowej" sytuacji. Nie ulega wątpliwości,
że obserwowany zastój na amerykańskim rynku nieruchomości stawia
firmy pożyczkowe na skraju bankructwa, a tym samym przekłada
się na niekorzystny obraz całego sektora finansowego. W efekcie
inwestorów rozczarował odczyt indeksu obrazującego sytuacje
na rynku nieruchomości - indeks NAHB był w czercu o 2pkt niższy
niż miesiąc wcześniej i wyniósł zaledwie 28pkt. Negatywny wydźwięk
miał dane dotyczące liczby rozpoczętych budów w maju, która
sięgnęła 1,47mln wobec 1,528 mln miesiąc wcześniej.
Także inflacja CPI zwolniła, co nie powinno dziwić, biorąc
pod uwagę trudności w sektorze nieruchomości i spadek optymizmu
konsumentów w analizowanym okresie. Dynamika cen znajduje się
jednak wciąż ponad celem FED.
Sytuację amerykańskich władz monetarnych komplikują
ostatnie odczyty danych makro. Dynamika PKB w I kw. okazała
się, bowiem
niższa od pesymistycznych prognoz analityków ( 0,8%) i wyniosła
zaledwie 0,7%. Wskaźnik inflacyjny PCE Core utrzymuje się natomiast
na poziomie 2,4%, deflator PKB przybrał wysoką wartość 4,2%.
Taki splot danych o charakterze fundamentalnym może wskazywać
na stagflację. Nieco inaczej wygląda sfera realna gospodarki.
Pozytywnie należy ocenić sprzedaż detaliczną
w maju m/m, inwestorzy oczekiwali figury na poziomie 0,6proc.,
gdy tymczasem rzeczywisty
odczyt ukształtował się na poziomie 1,4proc.m/m. Pytanie
jednak na ile ta poprawa będzie trwała. Pozytywny wydźwięk
miały informacje
o deficycie handlowym Stanów Zjednoczonych, który spadł w
kwietniu do 59,5mld USD z 63,89 mld USD miesiąc wcześniej.
Co więcej
dynamika samej produkcji pozytywnie zaskoczyła analityków
- 0,7-procentowy wzrost produkcji m/m (oczekiwano 0,3%) i zwiększenie
o 0,1% mocy produkcyjnych jeszcze niedawno byłyby nieosiągalne.
Wygląda na to, że sytuacja nie rysuje się tak niekorzystnie
jak w pierwszym kwartale., zaś sezon wiosenno-letni sprzyja
odradzaniu się tego przemysłu i sektora nieruchomości. Garść
pozytywnych danych nie powstrzymała jednak dalszego spadku
wartości dolara. Utrzymują się natomiast pozytywne nastroje
na Wall Street czego efektem są kolejne rekordowe notowania
głównych indeksów amerykańskiej giełdy.
Zgodnie z tym co sygnalizowaliśmy wcześniej wraz z korzystnymi
informacjami na temat indeksu ISM dla usług oraz presją inflacyjną
ewentualne wątpliwości członków FED-u przed powstrzymaniem
się od cięć stóp znikły. Coraz bardziej prawdopodobne w naszym
odczuciu pozostaje pozostawienie kosztu pieniądza w amerykańskiej
gospodarce na niezmienionym poziomie 5,25proc. Kluczowe w najbliższych
miesiącach będą także dane o inflacji, które jednak ostatnio
wskazywały na utrzymywanie się presji inflacyjnej.
W kwietniu zgodnie z wcześniejszymi prognozami
wzrósł natomiast napływ kapitałów netto (TIC) i wyniósł 84,1mld
USD i tym samym
przewyższył miesięczną średnią deficytu na rachunku obrotów
bieżących za I kw.
W strefie euro publikowane dane makroekonomiczne
były w znacznej mierze zgodne z oczekiwaniami inwestorów.
Wspólna waluta zyskiwała,
gdyż ponownie pogorszył się obraz gospodarki amerykańskiej,
natomiast warunki w Europie w dalszym ciągu wydają się w
miarę stabilne.
Silne euro znalazło swoje przełożenie na bilans
obrotów bieżących. Figura ta znacząco odbiegła od oczekiwań
inwestorów na poziomie
3,5mld EUR, podczas gdy w rzeczywistości zanotowano deficyt
rzędu 4 mld EUR. Dane takie mogą okazać się ważnym sygnałem
dla przedstawicieli ECB, którzy dotychczas podzielali pogląd,
że aprecjacja euro nie będzie przyczynkiem do spowolnienia
gospodarek strefy euro.
Tymczasem inflacja na razie pozostaje
stabilna - w czerwcu wskaźnik HICP dla krajów "trzynastki" utrzymywał się na poziomie 1,9 proc. r/r, czyli identycznym
jak miesiąc wcześniej. Te
wartości nadal były po raz kolejny poniżej poziomu referencyjnego
banku centralnego wynoszącego 2,0 proc. r/r. Warto jednak zwrócić
uwagę na spory wzrost podaży pieniądza M3 - w maju, aż o 10,7
proc. r/r - co w dłuższym terminie będzie czynnikiem pro-inflacyjnym.
Na wysokim poziomie utrzymały się natomiast wskaźniki nastrojów
gospodarczych - w czerwcu indeks wyniósł 111,7 pkt, wobec odczytu
miesiąc wcześniej na poziomie 111,9pkt. Bliskie oczekiwań okazały
się natomiast dane o wzroście gospodarczym w strefie euro w
I kwartale tego roku., który sięgnął 3proc.
W naszym odczuciu sytuacja ekonomiczna strefy euro pozostaje
korzystna. Na posiedzeniu 21 czerwca ECB zdecydowało się podnieść
stopy procentowe o 25pkt. bazowych do poziomu 4proc. Na swojej
konferencji J.C. Trichet nie użył słów "wzmożona czujność".
Ponownie stwierdził on natomiast, że "polityka monetarna jest
akomodacyjna", jednak umiarkowane perspektywy inflacyjne wykluczają
raczej podniesienie stóp w krótkim terminie. Nie ma powodu
jednak, by się dziwić. Ostatnie publikacje ze strefy euro,
w tym z samych Niemiec (np. sprzedaż detaliczna, czy 0,8% spadek
produkcji przemysłowej m/m) pokazują, że gospodarki państw
"trzynastki" spowolniły. Wygląda na to, że mocniejsze euro,
wyższy VAT w RFN i podniesienie stóp procentowych nie pozostały
bez wpływu na ekonomię. Wcześniej J.C. Trichet stwierdził,
że należy zadbać także wzrost gospodarczy, zaś umowy płacowe
mogą ograniczyć inflację, choć niskie bezrobocie może przełożyć
się może na presję płacową pod koniec roku.
Ustabilizowane warunki w strefie znajdują odzwierciedlenie
we wskaźnikach nastrojów - niemal zerowym zmianom dla biznesu,
przemysłu i usług towarzyszy letnia poprawa klimatu w biznesie.
Także
indeks zaufania w biznesie Ifo utrzymał w czerwcu poprzedni,
wysoki poziom, dając kolejny dowód stabilizacji gospodarczej
na przyzwoitym poziomie w krajach "trzynastki". Dobry
odczyt zanotował również czerwcowy wskaźnik nastrojów konsumenckich
Gfk (8,4 pkt, poprzednio 7,3 pkt.).
2. Rynek krajowy
Czerwiec przyniósł aprecjację złotego. Kurs USD/PLN zniżkował
z poziomu 2,84 do 2,77, natomiast euro potaniało o 5 groszy
po poziomu 3,76. Wsparciem dla krajowej waluty okazały się
być korzystne uwarunkowania makroekonomiczne oraz układ sił
na rynku globalnym. Za umocnieniem złotego przemawiał utrzymujący
się negatywny sentyment do amerykańskiej waluty. Pewne obawy
inwestorów budziły sygnały z japońskiej gospodarki. Rynek liczy
się z możliwością podwyżki kosztu pieniądza w kraju "Kwitnącej
wiśni". Taki ruch Banku Japonii przełożyłby się na aprecjację
jena i znacząco osłabił opłacalność operacji opartych o strategię
"carry trade". Prozłotowych impulsów nie zabrakło również na
krajowym podwórku. Najistotniejszym czynnikiem była w tym względzie
decyzja RPP odnośnie podniesienia kosztu pieniądza o 25pkt.
bazowych do poziomu 4,5proc. Rynek oczekiwał takiego ruchu
najwcześniej lipcu. W reakcji na posunięcia Rady spadły ceny
obligacji oraz zniżkowały główne indeksy na warszawskim parkiecie.
Wszystko wskazuje na to, że wzrost dynamiki płac wyższy od
wzrostu produkcji, zaważył na decyzji Rady. Nasze władze monetarne
oceniały, że w średnim okresie prawdopodobieństwo inflacji
przekraczającej cel jest wysokie, a w nadchodzących kwartałach
utrzyma się wysokie tempo wzrostu PKB. W najbliższym czasie
Rada będzie z uwagą śledziła dynamikę i strukturę popytu krajowego,
a także procesy zachodzące na rynku pracy. Taki przebieg wydarzeń
w połączeniu z "jastrzębimi" wypowiedziami członków Rady dały
impuls do umocnienia złotego. Inwestujących w aktywa krajów
emerging markets nie nastrajało optymistycznie wyraźne pogorszenie
koniunktury na giełdzie w Szanghaju, gdzie główne indeksy straciły
blisko 10proc.
Co więcej, rynek rozczarowały opublikowane dane dotyczące
sprzedaży detalicznej za maj, która wzrosła 14.8proc.r/r.
Ostatnie
słabsze figury dotyczące produkcji przemysłowej oraz sprzedaży
detalicznej sugerują wyhamowanie dynamiki wzrostu gospodarczego.
Taki scenariusz potwierdzają słowa wiceprezesa GUS Józefa
Oleńskiego, który stwierdził, że dane za kwiecień i maj wskazują,
iż wzrost
PKB w II kw. tego roku będzie znacznie niższy niż w I kw.,
kiedy sięgnął 7.4proc. i był najwyższy od 10 lat. Zgodnie
z oczekiwaniami rynku poprawiła się natomiast sytuacja na rynku
pracy, co zaowocowało zniżką stopy bezrobocia w maju o 0.7proc.
do poziomu 13.0proc.
Zawiodły nieco wyniki produkcji przemysłowej za maj, wzrosła
ona o 8,1proc. i okazała się być niższa od konsensusu rynkowego
na poziomie12,4proc. Przypuszczalnie słabszy odczyt to efekt
rozpoczętego w maju sezonu urlopowego. Rynek oczekuje, że w
lipcu sytuacja nie ulegnie poprawie i dynamika produkcji przemysłowej
nadal będzie kształtowała się granicach 8proc.
Inflacja CPI, podobnie jak PPI zniżkowały do poziomu 2,3%
r/r, co jest zgodne z prognozami RPP. Także wskaźnik bazowy
spadł z poziomu 1,7% do 1,5% r/r (o 0,1% bardziej niż oceniali
analitycy).
Niższy od prognoz (8,6%) i wyniku z marca okazał
się kwietniowy wzrost średniej płacy (8,4% r/r). Poprzedni
odczyt przebił wzrost podaży pieniądza M3 (1,2%, w marcu 0,4%)
- rezultat i tak niezbyt wysoki w odniesieniu do tempa rozwoju
gospodarczego.
3. Prognoza walutowa DM TMS Brokers S.A.
Obserwowane na przestrzeni umocnienie złotego
jest wynikiem korzystnych uwarunkowań fundamentalnych. Dobre
perspektywy
wzrostu gospodarczego potwierdzają dane o PKB. O ile w 2006
roku sięgnął on 6,1%, to w I kwartale tego roku wyniósł on
aż 7,4% i był najwyższy od 10 lat. Według szacunków resortu
finansów wysokie tempo wzrostu naszej gospodarki utrzyma się
także w II kwartale i sięgnie 6,0-6,5%. Prognozy te uzasadniają
dane dotyczące sprzedaży detalicznej za maj, która wzrosła
14.8proc.r/r. Zgodnie z oczekiwaniami inwestorów poprawiła
się natomiast sytuacja na rynku pracy, co zaowocowało zniżką
stopy bezrobocia w maju o 0.7proc. do poziomu 13.0proc. Inwestorów
nie zaskoczył odczyt czerwcowej inflacji CPI. Konsensus rynkowy
wynosił 2,7% r/r, tymczasem główny wskaźnik wyniósł 2,6% r/r.
Niższa od prognoz figura nie zmieniła jednak oczekiwań krajowych
inwestorów odnośnie perspektyw polityki monetarnej. Złotego
wsparły "jastrzębie" wypowiedzi członków RPP, które
sugerują dalsze zaostrzanie polityki monetarnej przez Radę.
Jeden z przedstawicieli Rady J.Czekaj stwierdził, że zarówno
w tym jak i przyszłym roku możemy spodziewać się podwyżek stóp
procentowych, a inflacja przekroczy 2.5% r/r. Wzrost dynamiki
płac wyższy od wzrostu produkcji skłonił na czerwcowym posiedzeniu
RPP do podwyżki stóp procentowych. Nasze władze monetarne oceniały,
że w średnim okresie prawdopodobieństwo inflacji przekraczającej
cel jest wysokie, a w nadchodzących kwartałach utrzyma się
wysokie tempo wzrostu PKB. W najbliższych miesiącach głównym
wyznacznikiem perspektyw polityki monetarnej będzie struktura
popytu krajowego, procesy zachodzące na rynku pracy, a także
analiza wydajności pacy w naszej gospodarce.
Pozytywnej aury
wokół krajowej waluty nie zdołały popsuć lipcowe napięcia
polityczne związane z możliwością przedterminowych
wyborów. Osłabienie krajowej waluty było jedynie przejściowe,
co potwierdza nasze przekonanie, że zarówno w średnioterminowej
jak i w długoterminowej perspektywie dalsza aprecjacja złotego
wydaje się być niezagrożona.
Za silnym z złotym przemawia sytuacja
na rynkach globalnych, gdzie obserwujemy rekordowo słabego
jena, co stymuluje opłacalność
operacji "carry trade", polegającą na pożyczaniu
środków w walutach nisko oprocentowanych i inwestowaniu ich
na rynkach
dających wyższą stopę zwrotu. Był to jeden z podstawowych czynników
prowadzących do wzrostu notowań PLN. Nie bez znaczenia pozostawał
utrzymujący się na niskich poziomach kurs dolara amerykańskiego,
w szczególności w stosunku do wspólnej waluty. Korzystnie dla
inwestujących w PLN przedstawia się sytuacja na parze EUR/USD.
Niższe od oczekiwań odczyty danych inflacyjnych przekreślają
możliwość podwyżek stóp procentowych przez FED. Z kolei w strefie
euro należy oczekiwać co najmniej jednej podwyżki kosztu pieniądza,
za czym przemawia podniesienie prognoz inflacji przez ECB.
Rynek wycenia możliwość wzrostu stóp procentowych w strefie
euro do poziomu 4,5%.
Naszym zdaniem lipiec będzie przebiegał
w rytm umocnienia krajowej waluty. Przemawiają za tym wyraźne
głosy członków RPP sugerujące
dalsze zaostrzanie polityki monetarnej oraz korzystne uwarunkowania
na rynku globalnym. Dlatego na koniec lipca oczekujemy, że
kurs EUR/PLN wyniesie 3,7450, natomiast kurs USD/PLN znajdzie
się na poziomie 2,7250.
II. STOPY PROCENTOWE
Ostatnie dane makroekonomiczne sugerują, że nie należy oczekiwać
zmiany nastawienia FED odnośnie kosztu pieniądza. Przedstawiciele
amerykańskich władz monetarnych podkreślają, że tempo wzrostu
gospodarczego utrzymuje się na umiarkowanym poziomie, a głównym
zagrożeniem pozostaje inflacja. Znajduje to swoje odzwierciedlenie
w komunikacie FED z którego wywnioskować można, że obecny poziom
stóp jest odpowiedni. Dlatego wykluczyć można jakiekolwiek
zmiany w tym aspekcie na najbliższym posiedzeniu.
Zgodnie z oczekiwaniami analityków 6 czerwca 2007 ECB podwyższył
stopy procentowe o 25 pkt. bazowych. Na konferencji J.C. Tricheta
nie padło sformułowanie "wzmożona czujność". Co sygnalizowało
brak podwyżki stóp procentowych na lipcowym posiedzeniu. Do
końca roku jeszcze jedno podniesienie kosztu pieniądza najbliższych
krajach "trzynastki" może jednak nastąpić.
Bank Anglii po podwyżce stóp do poziomu 5,5proc. w maju, na
czerwcowych obradach utrzymał ten poziom. Zgodnie z naszymi
wcześniejszymi sugestiami lipcowe posiedzenie BoE przyniosło
kolejna podwyżkę stóp procentowych do poziomu 5,75proc. Według
szefa BoE, M. Kinga istnieje jednak istotne dalsze ryzyko zacieśnienia
polityki monetarnej. Takiego ruchu nie należy jednak oczekiwać
na sierpniowym posiedzeniu angielskich władz monetarnych.
W najbliższym kwartale BoJ będzie musiał przeciwdziałać rosnącej
presji inflacyjnej. Coraz lepsze dane makro sugerują podniesienie
stóp procentowych w Japonii. najbliższych naszym odczuciu podwyżki
stóp procentowych w Kraju Kwitnącej Wiśni są tylko kwestią
czasu. Jednakże nie należy jej oczekiwać wcześniej niż po letnich
wyborach parlamentarnych.
Terminy najbliższych posiedzeń banków centralnych:
FED 7.08.07
BOJ 22-23.08.07
ECB 2.8.07
BOE 1-2.08.07
BOC 6.09.07
SNB 13.08.07
RBA 7.08.07**
RBNZ 26.07.07
RIKSBK 6.09.07*
NORGES BANK 15.08.07
DNMRK Posiedzenia odbywają się nieregularnie
*decyzja 6.09 ** decyzja 8.09
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS Brokers S.A.
Al.Jerozolimskie 123 A
02-017 Warszawa
www.tms.pl
13 lipca 2007 r.
>>>> WIĘCEJ
KOMENTARZY TMS BROKERS