 |
Raport
tygodniowy -
20.07.2007 |
Zastrzeżenia Skarbiec.Biz:
Portal Skarbiec.Biz zamieszcza m.in. przedruki publikacji
przygotowanych przez
instytucje finansowe, firmy doradcze, czasopisma, portale albo autorów indywidualnych.
Fakt, iż dokonujemy takich przedruków nie może być
uważany za równoznaczny z rekomendowaniem ich usług. Nie
prowadzimy analiz w zakresie jakości oraz rzetelności działania
innych przedsiębiorców i nie udzielamy komukolwiek jakichkolwiek
rekomendacji z zakresie korzystania z usług autorów przedrukowanych przez nas
publikacji. Poglądy i opinie wyrażone w przedrukach prezentują zapatrywania
autorów i mogą nie być zbieżne z poglądami i opiniami Portalu Skarbiec.Biz.
Wakacyjna
atmosfera na rynku walutowym
Podobnie jak na arenie międzynarodowej, także na rodzimym
rynku nie odnotowaliśmy znaczących zmian poziomów cenowych.
Kurs euro oscylował między 3,7375 a 3,7625 PLN, dolar wahał
się w 3-groszowym przedziale 2,70-2,7310 PLN, kończąc tydzień
na nieco słabszym poziomie, szczególnie w odniesieniu do euro.
Stabilny
eurodolar oraz jen przekładały się na stabilizację złotego.
Dynamiczne umocnienie naszej waluty zostało, jednak
powstrzymane. Niepewna sytuacja polityczna i pojawiające
się coraz to nowe scenariusze rozwiązania kryzysu w koalicji
drażnią
inwestorów, graczy zza granicy zniechęcają do inwestycji
tak dynamicznych jak w okresie politycznej ciszy. Gorszy sentyment
do rynków wschodzących, do którego przyczyniły się m.in.:
zeszłotygodniowy
raport Morgan Stanley, sugerujący redukowanie ekspozycji
na rynku polskim i czeskim oraz obawy o kondycję amerykańskiego
rynku nieruchomości i wzrost awersji do ryzyka także działały
hamująco na umocnienie rodzimej waluty.
Publikacje danych
z polskiej gospodarki były mieszane i nie wskazały jednoznacznie
kierunku złotemu. Wprawdzie wykonanie
budżetu na poziomie 12,3% po 6 miesiącach może cieszyć,
jednak zapowiedzi utrzymania 30 mld kotwicy odbierają złudzenia,
że rząd wykorzysta sytuacje do redukcji luki, tym bardziej,
że
może okazać się, że rok 2007 jest rokiem wyborczym. Dla
RPP
wyzwaniem będzie z pewnością poradzenie sobie z galopującymi
płacami (w czerwcu o 9,3% r/r), których dynamiczny wzrost
skutkuje rosnącym zagrożeniem inflacyjnym. Co bardziej
niepokojące, szybszemu tempu zwyżki wynagrodzeń towarzyszy
malejąca dynamika
produkcji przemysłowej. Wzrost o zaledwie 5,6% r/r był
wyraźnie niższy od prognoz i od przyrostu płac (9,3% r/r),
a przypomnijmy,
że jeszcze kilkanaście tygodni temu wskaźniki te kształtowały
się odpowiednio na poziomach 16% i 8% w skali rocznej.
Podniesienie stóp w sytuacji, gdy istotne wyniki makro odnotowują
takie
spowolnienie także nie jest rozwiązaniem optymalnym, szczególnie
jeśli kolejne publikacje potwierdzą większy spadek tempa
rozwoju.
W nadchodzących dniach poznamy dane o inflacji
bazowej netto oraz o sprzedaży detalicznej. Będą one przygrywką
do środowej
decyzji Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych.
Część analityków spodziewa się podniesienia kosztu pieniądza,
większość prezentuje opinię, że RPP wstrzyma się jeszcze
do kolejnego spotkania, zaś minister finansów, wicepremier
Zyta
Gilowska stwierdziła, że wzrost oprocentowania bazowego
byłby dla niej w obecnej sytuacji niezrozumiały. Należy
wziąć pod
uwagę także czynnik polityczny - w sytuacji, gdy możliwe
są przedterminowe wybory, rząd może wywierać naciski
na decydentów polityki monetarnej, by ci pozostawili stopy
na dotychczasowym
poziomie, Rada zaś, antycypując większe wydatki rządowe
i wysyp
kosztownych ustaw w okresie kampanii, może mieć dodatkowy
bodziec do prezentowania jastrzębiej postawy.
W ślad
za zwyżkującym w dalszym ciągu eurodolarem umacniać się powinien
polski złoty. Skala tej aprecjacji powinna
przypominać tę z mijającego tygodnia. Dolar potanieć
może do 2,7050 PLN,
zaś euro do 3,7400 PLN. Zagrożeniem dla naszej waluty
będą kwestie polityczne i nerwowa atmosfera na rynkach
wschodzących.
Wpływ na kondycję złotego mieć może konieczność podniesienia
stóp procentowych przez Ludowy Bank Chin w celu zwolnienia
rozpędzonej gospodarki, rozwijającej się już w tempie
niemal 12% r/r.
W ciągu całego tygodnia zmienność kursu eurodolara
była bardzo niska, szczególnie w porównaniu z poprzednim okresem,
w którym
obserwowaliśmy dynamiczny wzrost. Wszystko to działo się, mimo
sporej ilości danych pierwszej wielkości. Ostatnie pół miesiąca
udowodniło znów, że nie potrzeba wielu publikacji, aby poruszyć
kursami walutowymi, zaś często z pozoru istotne informacje
są przez inwestorów ignorowane, gdyż rynek wcześniej je zdyskontował,
zaś część jego uczestników postanowiło zrobić sobie wakacyjną
przerwę.
W ciągu ostatnich sesji uwaga inwestorów była
zwrócona na rynek amerykański, gdzie do wiadomości publicznej
podano
wysokość
inflacji, zarówno na poziomie producentów jak i konsumentów.
W ogólnym ujęciu dane nie odbiegały od prognoz w sposób wystarczający
do wywołania większych ruchów na rynku i nie zmieniły znacząco
nastrojów inwestorów. Publikacje zbiegły się w czasie z "półrocznym" wystąpieniem
w senacie szefa FED. B. Bernanke, który nie zaskoczył analityków,
mówiąc, że ryzyko inflacyjne wciąż istnieje,
zaś
problemy w sektorze nieruchomości i w obszarze kredytów hipotecznych
zaciążą na kondycji gospodarki. Odczyt indeksu nastrojów
na rynku nieruchomości NAHB na poziomie najniższym w historii
(24 pkt.), znacznie słabszym od prognoz (27 pkt.), kolejne
nienajlepsze dane o nt. nowych budów (1,467 mln) i wydanych
pozwoleń (1,406 mln) potwierdzają trudną sytuację gospodarczą
w tej istotnej sferze ekonomii. Wyższego wzrostu gospodarczego
USA mogą, wg Bernanke, spodziewać się w przyszłym roku. Podobne
sformułowania znalazły się w czerwcowych zapiskach z posiedzenia
FED. Członkowie Komitetu Otwartego Rynku wyrazili opinię,
że
ryzyka na rynku nieruchomości trochę się zrównoważyły. Część
decydentów z FED obawia się natomiast, że inflacja bazowa
nie ustabilizuje się na bieżącym poziomie 2,2% i na horyzoncie
majaczy widmo jej wzrostu. Są to korzystne przewidywania
dla
dolara i, jeśli się potwierdzą, mogą pomóc dolarowi w nadrabianiu
dystansu.
Pozostałe publikacje z USA, w tym z rynku
pracy (spadająca liczba nowych bezrobotnych), sektora przemysłowego
(świetny
wynik indeksu NY FED Mfg - 26,46 pkt., wzrost wykorzystania
mocy produkcyjnych do 81,7%, lepsza od oczekiwań dynamika
produkcji + 0,5%) oraz przepływów kapitałowych (netto 126,1
mld USD w
maju, prognozowano 70 mld USD) świadczą lepiej o kondycji
gospodarczej Stanów, lecz nie były na tyle ważnymi figurami,
aby sprowokować
większą korektę.
Kilka informacji z gospodarek państw "trzynastki" także
nie wywołało gwałtownej reakcji inwestorów. Rozczarowanie ze
strony słabego poziomu indeksu ZEW z RFN (10,4 pkt.,
oczekiwano 19
pkt.) lekko tylko osłabiło kurs EUR/USD, zaś ostateczny
odczyt inflacji HICP dla strefy euro (1,9% r/r, 0,1%
powyżej prognoz)
i majowa nadwyżka handlowa zostały zignorowane.
W przyszłym
tygodniu najistotniejszą publikacją makro
będą wstępne dane dot.kondycji największej gospodarki
świata
w II kwartale. Wskaźniki inflacyjne - PCE Core oraz
delator powinny
zniżkować. Poprawić się za to może tempo wzrostu gospodarczego,
choć jego przyspieszenie o 2,5% w porównaniu z dynamiką
w
pierwszych 3 miesiącach, do prognozowanych 3,2% r/r
jest raczej mało prawdopodobne.
Już sam spadek sprzedaży detalicznej o 0,9% w czerwcu
oraz czy wzrost zapasów sugerują, że wynik może okazać
się mniej
optymistyczny. Sam eksport netto, mimo słabego dolara
nie napędzi gospodarki, podobnie jak inwestycje cierpiące
z
powodu zapaści
w deweloperce. Tradycyjnie ważne dla inwestorów będą
dane z rynku nieruchomości - sprzedaż nowym domów i
budynków na rynku
wtórnym. Trudno tu oczekiwać jednak przełomu. W Europie
istotna będzie publikacja danych nt. majowych zamówień
w przemyśle
oraz poziom indeksu Gfk. Mocne euro może dać o sobie
znać
w słabszych odczytach.
Technicznie w dalszym ciągu
możliwe są wzrosty głównej pary walutowej, która znajduje
się przy dolnej linii
krótkoterminowego trendu wzrostowego. Jeśli wsparcie
to nie zostanie wyraźnie
przebite, możemy liczyć się z dalszą aprecjacją w
okolice 1,3850-1,3860 USD. Przy poziomach tych prawdopodobieństwo
wejścia w fazę
korekty wyraźnie wzrośnie.
Sporządził:
Kamil Gaworecki
Makler Papierów Wartościowych
DM TMS Brokers S.A.
>>>> WIĘCEJ
KOMENTARZY TMS BROKERS
Skarbiec.Biz publikuje na
bieżąco najszerszy na rynku wybór informacji na temat dostępnych ofert
inwestycyjnych. Opracowane przez Skarbiec.Biz e-booki "Biblioteczka
inwestora" oraz "Encyklopedia prawa" są
największymi tego rodzaju przedsięwzięciami w polskojęzycznej
części Internetu.
Na "Skarbiec.Biz" składa się już ponad
2.500 stron internetowych. By pomóc Czytelnikom w odnalezieniu
się w takiej ilości materiału, opracowałem mapę
portalu.
Zachęcam również do korzystania
z wewnętrznej wyszukiwarki internetowej, która znajduje się w
prawnym, górnym rogu każdej strony serwisu.