 |
Raport
tygodniowy -
25.08.2007 |
Zastrzeżenia Skarbiec.Biz:
Portal Skarbiec.Biz zamieszcza m.in. przedruki publikacji
przygotowanych przez
instytucje finansowe, firmy doradcze, czasopisma, portale albo autorów indywidualnych.
Fakt, iż dokonujemy takich przedruków nie może być
uważany za równoznaczny z rekomendowaniem ich usług. Nie
prowadzimy analiz w zakresie jakości oraz rzetelności działania
innych przedsiębiorców i nie udzielamy komukolwiek jakichkolwiek
rekomendacji z zakresie korzystania z usług autorów przedrukowanych przez nas
publikacji. Poglądy i opinie wyrażone w przedrukach prezentują zapatrywania
autorów i mogą nie być zbieżne z poglądami i opiniami Portalu Skarbiec.Biz.
Apetyt na ryzyko znowu
rośnie
Ostatnie pięć dni przyniosło na polski rynek uspokojenie nerwowych
nastrojów, które panowały tydzień wcześniej. Z zagranicy
nie dotarło wiele negatywnych informacji, dzięki czemu inwestorzy
znów przekonali się do rynków wschodzących. Na arenie krajowej
trwała zażarta walka polityczna, która wydaje się mieć obecnie
o wiele mniejszy wpływ na sektor finansowy, niż miało to
miejsce jeszcze kilka miesięcy temu. Inwestorzy myślą już
o tym, co przyniosą przedterminowe wybory parlamentarne planowane
na jesieni i nie przejmują się obecnym brakiem stabilizacji.
W minionym tygodniu kilku członków Rady Polityki
Pieniężnej przedstawiło swój pogląd na temat ewentualnej podwyżki
stóp
procentowych. Według Jana Czekaja zagrożenia dla inflacji
się zwiększają. Dostrzega on pierwsze symptomy osłabiania się
tempa
wzrostu gospodarczego, przy wysokiej dynamice wynagrodzeń.
Dodaje jednak, iż RPP uzależnia swą decyzję od rozwoju sytuacji
gospodarczej w Polsce i na świecie, co wskazywałoby na wstrzymanie
się od podwyżki do wrześniowego spotkania. Inne zdanie na
ten temat ma kolejny członek Rady Halina Wasilewska-Trenkner.
Uważa
ona, że podniesienie stóp procentowych potrzebne jest jak
najszybciej, czyli można by go dokonać nawet jeszcze w sierpniu.
Decyzję
o podwyższeniu kosztu pieniądza w najbliższym czasie wydaje
się negować inny członek RPP Stanisław Owsiak, twierdząc,
że zbyt rygorystyczne prowadzenie polityki monetarnej może
doprowadzić
do zdławienia wzrostu w Polsce.
Do najważniejszych informacji
makroekonomicznych opublikowanych w minionym tygodniu w naszym
kraju należały dane o inflacji
bazowej w lipcu, liczonej przez NBP. Wyniosła ona 1,5%(r/r),
wobec oczekiwań 1,6% i poziomu z czerwca 1,8% (r/r). Jest
to kolejny argument dla Rady Polityki Pieniężnej za tym,
by wstrzymała
się z decyzją o podniesieniu stóp procentowych do wrześniowego
posiedzenia. Inne dane, m in. o sprzedaży detalicznej w
lipcu, której wzrost był nieco wyższy od prognoz i wyniósł
17,1%
(r/r) oraz równie dobre dane o produkcji przemysłowej w
lipcu, dobrze
świadczą o polskiej gospodarce, lecz pozostają raczej neutralne
wobec przyszłego posunięcia Rady.
Po czarnym czwartku, 16
sierpnia, kiedy to indeksy polskiej giełdy traciły po kilka
procent, w minionym tygodniu na
warszawski parkiet powrócił umiarkowany optymizm. Nie
należy jednak
jeszcze obwieszczać powrotu trendu wzrostowego. Mimo
to, koniec przyszłego
tygodnia, a zarazem miesiąca może sprzyjać podniesieniu
wartości, nieco przecenionych ostatnio akcji.
Na przestrzeni
minionych pięciu dni na złotym zahamowany został proces deprecjacji.
Oporami trudnymi do przebicia
okazały się
poziomy 2,8600 względem dolara oraz 3,8500 względem
euro. Po zbliżeniu się do tych wartości w połowie tygodnia,
polska waluta
zaczęła się umacniać, do odpowiednio 2,81 zł za USD
oraz
3,83 zł za EUR w piątek. Umocnieniu polskiej waluty
sprzyjała znów
wzrastająca wśród światowych inwestorów skłonność do
ryzyka. Trend ten może być kontynuowany w ciągu kolejnych
kilku
dni, a poziomami do jakich mogą zbliżyć się kursy par
USD/PLN oraz EUR/PLN to odpowiednio 2,7950 oraz 3,8150.
Na
kurs złotego mogą oddziaływać, publikowane w przyszłym tygodniu,
dane o PKB w Polsce za drugi kwartał. Oczekuje
się wzrostu
o 6,1% (r/r) wobec 7,4% w pierwszych trzech miesiącach
tego roku. Jeśli okażą się one pozytywne wesprą aprecjację
polskiej
waluty. Informacja ta może wpłynąć również na decyzję
RPP o zmianie kosztu pieniądza. Ostateczne postanowienie
w
tej sprawie
Rada przedstawi w najbliższą środę. Oczekiwania inwestorów
wskazują, że podwyżka o 25 punktów bazowych nastąpi
już w sierpniu, jednak naszym zdaniem stanie się
to dopiero
we
wrześniu. Ewentualne
podniesienie stóp procentowych w przyszłym tygodniu,
powinno wzmocnić dodatkowo polską walutę.
Przebieg sesji na rynkach zarówno kapitałowym jak i walutowym
w kończącym się właśnie tygodniu był w dużej mierze zdominowany
ubiegłotygodniową decyzją FED o obniżeniu stopy dyskontowej
o 50 punktów bazowych. Doprowadziła ona do powrotu pozytywnego
nastawienia inwestorów na rynki, zwiększanego dodatkowo plotkami
o kolejnych planowanych obniżkach FED tym razem głównej stopy
procentowej. Inwestorzy którzy jeszcze tydzień temu obawiali
się kryzysu spowodowanego kłopotami w sektorze amerykańskich
kredytów hipotecznych, zapomnieli szybko o zagrożeniu i na
rynek powrócił optymizm.
Wzrost apetytu na ryzyko był także
wspierany ponownym osłabieniem japońskiego jena. Kurs USD/JPY
wzrósł do 117,2 natomiast EUR/JPY
po dynamicznej zwyżce dotarł w okolice poziomu 159,00. Taki
przebieg wydarzeń przyczynił się także do wzrostów na EUR/USD.
Po konsolidacji na początku tygodnia kurs wybił się w górę
i w piątek dotarł do poziomu 1,3645. Na osłabieniu jena i
powrocie optymizmu skorzystały też rynki kapitałowe szczególnie
tzw.
"emerging markets". Indeksy tych giełd odrobiły
część strat z ostatniej korekty i teraz wszyscy zastanawiają
się czy
ta już rzeczywiście dobiegła końca. Analizując na spokojnie
obecną
sytuację wydaje się, iż reakcja rynków jest trochę przesadzona.
Jedna obniżka nie spowoduje zażegnania kryzysu, który jest
konsekwencją złego zarządzania ryzykiem przez ostatnie lata
w instytucjach związanych z kredytami hipotecznymi o podwyższonym
ryzyku. Pojawiają się już także pierwsze opinie, że wspomniana
decyzja FED będzie wręcz szkodliwa, ponieważ bank zamiast
ukarać słabo zarządzane firmy pomaga im udzielając tańszych
pożyczek.
Może się to oczywiście odbić w przyszłości na wysokości inflacji
w USA.
Niepokojące są także nowe doniesienia o kolejnych interwencjach
banków centralnych na rynkach. Liczba firm, które korzystają
z pomocy banków z powodu zagrożenia utraty płynności niebezpiecznie
się zwiększa i problem ten nie dotyczy już tylko rynku
amerykańskiego.
Obecnie rynki są bardzo rozchwiane i duży wpływ
na ich zachowanie mają emocje, które szybko się zmieniają.
W takiej
sytuacji
publikowane w tym tygodniu dane makroekonomiczne miały
umiarkowane znaczenie dla zachowania kursów.
We wtorek z Niemiec poznaliśmy zaskakująco niski indeks
ZEW w sierpniu. Wynik -6,9 pkt. był sporo niższy od prognozowanego
-1 pkt. Z drugiej strony czerwcowy wzrost zamówień w
przemyśle w strefie euro pozytywnie zaskoczył wzrostem
o 13,8% (r/r)
wobec prognozy 12,4%, co wspomogło wzrost kursu EUR/USD.
Z
opublikowanych danych z USA warto wspomnieć o wyższym od
prognozowanego cotygodniowym bezrobociu, które wyniosło
(322
tys.) a także o opublikowanych dziś danych o zamówieniach
na dobra trwałe w lipcu. Wzrost o 5,9% znacznie przewyższa
prognozę
(1%).
Rosnący apetyt na ryzyko w nadchodzącym tygodniu
będzie nadal sprzyjał wzrostom na światowych giełdach oraz
wzroście głównej
pary walutowej. Należy jednak mieć wciąż na uwadze,
że tak jak wspominaliśmy wcześniej obecnie dużą role
odgrywają
emocje.
W przypadku publikacji niekorzystnych dla amerykańskiej
gospodarki danych, optymizm może szybko się skończyć
i na giełdy powróci
nerwowa atmosfera.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Marcin Ciechoński
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS Brokers S.A.
>>>> WIĘCEJ
KOMENTARZY TMS BROKERS