 |
Raport
tygodniowy -
28.09.2007 |
Zastrzeżenia Skarbiec.Biz:
Portal Skarbiec.Biz zamieszcza m.in. przedruki publikacji
przygotowanych przez
instytucje finansowe, firmy doradcze, czasopisma, portale albo autorów indywidualnych.
Fakt, iż dokonujemy takich przedruków nie może być
uważany za równoznaczny z rekomendowaniem ich usług. Nie
prowadzimy analiz w zakresie jakości oraz rzetelności działania
innych przedsiębiorców i nie udzielamy komukolwiek jakichkolwiek
rekomendacji z zakresie korzystania z usług autorów przedrukowanych przez nas
publikacji. Poglądy i opinie wyrażone w przedrukach prezentują zapatrywania
autorów i mogą nie być zbieżne z poglądami i opiniami Portalu Skarbiec.Biz.
Kolejne rekordy spadku wartości dolara amerykańskiego
Dzisiejsza sesja kończy w miarę spokojny tydzień na krajowym
rynku walutowym. Obserwowane zmiany wartości polskiej waluty
były niewielkie i inwestorzy wstrzymywali się z większymi ruchami.
Wpływ na takie zachowanie kursów miały notowania EUR/USD. W
czasie ostatnich sesji kurs tej pary przebywał w okolicach
1,41 i nie widać było już tak dużej chęci do wyprzedaży amerykańskiej
waluty. Z drugiej strony kolejne słabe dane z USA przyczyniają
się do braku potrzebnej już korekty.
Szczególnie niewielkie
zmiany obserwowaliśmy na parze USD/PLN. Przez ostatnie pięć
sesji kurs poruszał się w przedziale 2,6550
- 2,6850. Poza zachowaniem rynku zagranicznego wpływ na taki
przebieg notowań miała sytuacja techniczna. Obecnie bowiem
kurs tej pary znajduje się na dolnym ograniczeniu kanału
spadkowego i bardziej prawdopodobna jest teraz wzrostowa korekta.
Jednakże
dopóki na rynek będą dobiegały nowe niepokojące wieść z amerykańskiej
gospodarki to szanse na osłabienie polskiej waluty są niewielkie.
Deprecjacja złotego, na którą liczą obecnie eksporterzy może
rozpocząć się dopiero po rozpoczęciu korekty kursu EUR/USD.
Ostatnia duża korelacja naszego rynku z wydarzeniami z zagranicy
sprawia, że inwestorzy nie przykładają większej wagi do publikowanych
w Polsce danych makroekonomicznych. A mijający tydzień dostarczył
kilku ważnych publikacji.
Najważniejszą informacją była oczywiście
decyzja Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych.
Zgodnie z przewidywaniami
ich wysokość pozostała na niezmienionym poziomie. Na taką
decyzję wpływ miał ostatni odczyt inflacji bazowej netto
za sierpień
(1,2% wobec prognozy 1,6%) oraz prognoza, że inflacja w
czwartym kwartale znajdzie się w pobliżu celu 2,5%. Z późniejszych
wypowiedzi członka RPP Jana Czekaja wynika, że na przyszłe
decyzje największy
wpływ będą miały sytuacja na rynku pracy oraz tempo wzrostu
płac. W ostatnich dniach wypowiadał się także inny członek
Rady - Dariusz Filar. Wyraził on swoje rozczarowanie polityką
fiskalną. W jego opinii w warunkach dobrej koniunktury
budżet
państwa powinien być bardziej zdyscyplinowany. Rosnący
dług publiczny i potrzeby pożyczkowe mogą przyczynić się do
presji
inflacyjnej.
Warto także wspomnieć o wypowiedziach Minister
Finansów Zyty Gilowskiej. Ogłosiła ona, że deficyt budżetowy
na
koniec
2007 roku będzie mniejszy niż 23 mld zł, a kryzys na
rynkach kredytów
hipotecznych w USA jeśli będzie nadal się rozszerzał,
może dotknąć także Polskę. Jednakże nie powinien w znaczący
sposób odbić się na gospodarce naszego kraju. W pewnym
sensie potwierdza
taką tezę raport agencji Moody's na temat perspektyw
polskiej
bankowości. Wynika z niego, że rodzime instytucje finansowe
nie są zagrożone bezpośrednio kryzysem, ponieważ nie
są zaangażowane w sektor trudnych kredytów hipotecznych w
USA. Jednakże z
powodu niepokojów na rynkach rząd założył w budżecie
na przyszły rok
ostrożną prognozę wzrostu PKB na poziomie 5,5%.
Kolejne
opublikowane dane fundamentalne z Polski potwierdzają dobrą
sytuację rodzimej gospodarki. Poznana sprzedaż
detaliczna w VIII wzrosła o 17,4% wobec prognozy 16,6%,
a stopa bezrobocia
w sierpniu spadła zgodnie z prognozą do 12%. Dobre
dane nie umacniają już jednak złotego, ponieważ tak jak pisaliśmy
wcześniej obecnie zarówno sytuacja na rynku międzynarodowym
jak i analiza
techniczna sugerują raczej osłabienie po ostatnich
silnych
wzrostach. Także wypowiedzi prezesa NBP Sławomira Skrzypka
nie sprzyjają dalszej aprecjacji PLN. W jego opinii
Polska będzie mogła wstąpić do strefy euro w latach 2012-2013
jednak
nie oznacza to, że rzeczywiście wtedy przyjęta zostanie
europejska waluta. Jego zdaniem konieczne w tej sprawie
jest referendum.
Także ostatnie doniesienia o stratach niemieckiego
Deutsche
Banku pogorszyły atmosferę do europejskich inwestycji.
Poza
tym zbliżające się w Polsce wybory będą sprzyjały składaniu
przez polityków nowych kosztownych dla budżetu
obietnic.
Jak widać obecnie mamy coraz więcej zagrożeń dla
złotego i korekta
jest tu jak najbardziej prawdopodobna. Jednakże to
kiedy ona nastąpi zależeć będzie głównie od rynku
zagranicznego i w przyszłym
tygodniu większość inwestorów będzie wciąż uważnie
przyglądać
się notowaniom głównych pary walutowych na rynkach
zagranicznych.
Miniony tydzień na rynku światowym
przyniósł spowolnienie wzrostu kursu euro względem dolara.
Co prawda osiągał kolejne historyczne
szczyty, jednak nie działo się to tak gwałtownie jak po
ostatniej obniżce stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych,
której
dokonano 18 września. Wydaje się, że po znacznej deprecjacji
amerykańskiej waluty wkrótce nadejdzie czas na korektę.
Jednak wystąpienie jej hamują i mogą jeszcze przez pewien czas
hamować
kolejne niepokojące doniesienia z gospodarki USA. W dalszym
ciągu w centrum wydarzeń pozostaje tamtejszy sektor nieruchomości.
Ostatnio poznaliśmy stamtąd dane dotyczące sprzedaży domów
w sierpniu. Zarówno na rynku pierwotnym jak i wtórnym dość
znacznie ona spadła i wyniosła odpowiednio 0,795 mln r/r
oraz 5,5 mln r/r. Jedynie jednak ta druga liczba przyczyniła
się do większego spadku wartości dolara. Publikacja wielkości
sprzedaży nowych domów oraz również nienajlepsze dane o
zamówieniach na dobra trwałe w USA, których ilość spadła o
4,9% w sierpniu,
przy wzroście w lipcu o 6%, nie przyczyniały się już do
większych wahań kursu EUR/USD co może oznaczać, że jego potencjał
wzrostowy
już się powoli wyczerpuje.
Jego podwyższeniu nie sprzyjają
również doniesienia ze strefy euro. Nowe zamówienia w przemyśle
spadły tam w lipcu
o 3% m/m,
podczas gdy w czerwcu wzrosły o 4,4%. Ponadto premier Francji
ogłosił, że sytuacja finansów publicznych w jego kraju
jest krytyczna i niezbędna jest ich gruntowna reforma. Problemy
te są pogłębiane przez mocne euro. Złe informacje nabiegły
również z Deutsche Banku, którego zyski mogą okazać się
w
trzecim kwartale nawet o 1,7 mld euro niższe na skutek
zaangażowania
na rynku ryzykownych kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych.
Te ostatnie pogłoski przyczyniły się do chwilowych spadków
na europejskich parkietach. Jednak w przekroju całego tygodnia
rosły one w ślad za giełdami amerykańskimi. Nastroje na
rynkach kapitałowych poprawiły się, co zaskakujące, z powodu
złych
danych z gospodarki USA. Rozpaliły one nadzieje inwestorów
na kolejne obniżki stóp procentowych w tym kraju. Ich zdaniem
FED chcąc zapobiec rozprzestrzenianiu się kryzysu nie cofnie
się przed takim krokiem. Obecnie rynki dają 90% szans na
to, że kolejne cięcie kosztu pieniądza, tym razem o 25
pb. nastąpi
tam już pod koniec października. Jeśli decyzja taka faktycznie
zostanie podjęta, w Stanach Zjednoczonych może istotnie
wrosnąć presja inflacyjna. Gdy osiągnie znaczne wartości, amerykański
bank centralny będzie zmuszony do podwyższenia kosztu pieniądza.
Jeżeli jednak do tego momentu gospodarka USA nie powróci
do równowagi, podjęcie takiego kroku będzie utrudnione
i może
mieć bardzo negatywne konsekwencje. Jednak istnieje szansa,
że Amerykanie wyjdą z tej sytuacji "obronną ręką".
Stać się
tak może, gdy dokona się znaczny wzrost eksportu tego kraju
napędzany słabnącym dolarem.
Podczas minionego tygodnia
ceny ropy w listopadowych kontraktach futures na giełdzie
w Londynie osiągnęły kolejne historyczne
szczyty. Tym razem jednak nie było ku temu silnych fundamentalnych
podstaw. Według cotygodniowych danych zapasy tego surowca
wzrosły pierwszy raz od dłuższego czasu. Sezon huraganów
nad Oceanem
Atlantycki powoli dobiega końca. W obliczu tych faktów
wzrost wartości ropy może być spekulacyjnym ruchem firm
inwestycyjnych
w celu dobrego zamknięcia kwartału. Jest on napędzany
słabnącym dolarem i wzrostem skłonności do ryzyka po ostatniej
decyzji
FED.
W ciągu ostatnich pięciu dni kurs euro względem dolara
wzrósł z poziomu 1,41 USD w poniedziałek do 1,42 USD
w piątek, ustanawiając
tym samym kolejne historyczne szczyty. We wtorek europejska
waluta osłabiła się nieznacznie z powodu doniesień
ze strefy euro, m in. o Deutsche Bank. Jednak szybko ich
wpływ został
zniwelowany przez wieści ze Stanów Zjednoczonych. Wydaje
się, że dalsze wzrosty będą już coraz słabsze i nadejdzie
nieunikniona
korekta.
W przyszłym tygodniu nie poznamy wielu istotnych
danych makroekonomicznych. Jednak z pewnością godna uwagi
będzie sprzedaż detaliczna
ze strefy euro w sierpniu, liczba nowych miejsc pracy
w sektorach pozarolniczych we wrześniu z USA oraz
decyzja ECB i komentarz
do niej w sprawie wysokości stóp procentowych w strefie
euro. Oczekuje się, że koszt pieniądza zostanie tam
pozostawiony bez zmian. Ważny będzie komunikat wygłoszony
po posiedzeniu
Europejskiego Banku Centralnego, który może dać wskazówkę,
czy zmieni on jeszcze w tym roku wysokość stóp.
Sporządził:
Marcin Ciechoński
Tomasz Regulski
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS Brokers S.A.
>>>> WIĘCEJ
KOMENTARZY TMS BROKERS