
Komentarz tygodniowy Warszawa,
3 sierpnia 2007 roku
Doradców Finansowych Xelion
Nerwowa atmosfera na rynkach
finansowych
Polska
Poniedziałek rozpoczęliśmy niewielkimi
wzrostami, głównie za sprawą dobrego otwarcia rynków europejskich.
Dalszy przebieg
sesji również był odzwierciedleniem nastrojów jakie panowały
w Eurolandzie i jak tylko tam "byki" zaczęły mieć problemy
to nasze indeksy powędrowały na południe. W drugiej połowie
sesji mieliśmy próbę odbicia ale ostatnia godzina należała
do strony podażowej. Główne indeksy zakończył notowania na
niewielkich minusach poza SWIG80, który wyraźnie odbiegał
od pozostałych odnotowując ponad 2% wzrost. Obroty na niskim
poziomie
- na całym rynku nie przekroczyły 1,2mld. Wtorek upłynął
pod znakiem wzrostów. Co prawda sesja nie przyniosła wielu
emocji
- bardzo płaski przebieg notowań ale wszystkie główne indeksy
zamknęły się na plusie. Ponownie najlepiej wypadły najmniejsze
spółki i ich indeks odnotował 2% wzrost. Poprawę mieliśmy
również pod względem aktywności bo obroty przekroczyły 1,7mld.
Kolejny
dzień przeniósł nam pogorszenie nastrojów.
Duża przecena w
Azji spowodowała niskie otwarcie rodzimych indeksów. WIG20
cofnął się do poziomu z poprzedniego czwartku
i tu próbował się odbić. Udało się to dopiero w końcówce
sesji i indeks zmniejszył stratę do poziomu 1,73%. Stosunkowo
gorzej
radziły sobie małe i średnie spółki, które dzień zakończyły
spadkiem o 2,7%. Choć w przypadku SWIG80 można było w końcówce
sesji zaobserwować ożywienie popytu. Obroty w ciągu dnia
spadły do poziomu 1,37mld.
W czwartek indeks największych spółek jak i średnich otworzyły
się stosunkowo wysoko. Na WIG20 pojawiła się nawet próba
zasłonięcia środowej luki. Niestety "bykom" zabrakło sił
i to odbicie zostało
wykorzystane do realizacji zysków. W konsekwencji takiego
działania powróciliśmy w okolice zamknięcia z dnia poprzedniego.
Obroty
lekko wzrosły ale z przebiegu sesji wynika, że głownie
za sprawą silnej podaży. W piątek byliśmy świadkami wielokrotnie
już
przerabianego scenariusza na naszym rynku. Dobre otwarcie
i brak aktywności ze strony popytu czego następstwem jest
osuwanie
się indeksów na coraz niższe poziomy. WIG20 odnotował kolejne
minima obecnej korekty.
Patrząc z perspektywy tygodnia najlepiej
wypadły najmniejsze spółki. Tylko SWIG80 zdołał utrzymać
się na poziomie z
poprzedniego tygodnia.
Japonia, Chiny, Indie, Brazylia
Obecny tydzień przyniósł kolejną
przecenę wartości walorów giełdowych. Rozpoczęta w drugim
tygodniu lipca korekta spowodowała
obniżenie się indeksu Nikkei225 poniżej poziomu 17.000
pkt. Poziom yena, który notuje wyraźny wzrost wartości od końca
czerwca, znajduje się obecnie w przedziale wahań 119.4/117.7.
Taka sytuacja nie sprzyja głównym eksporterom, których
zyski
w głównej mierze są wynikiem handlu zagranicznego. Spadek
notowań wtorkowych w Stanach Zjednoczonych wraz z przeceną
surowców
spowodowała ponad 2% spadek cen akcji podczas środowej
sesji. W ujęciu tygodnia indeks Nikkei225 stracił 1.74%. W
końcówce
tygodnia dobrze zachowywały się walory spółek z sektora
samochodowego jak Mazda, Toyota czy Nissan na pojawiające się
informację
o wzroście zagranicznego popytu na samochody.
Z kolei na
giełdzie w Shanghaiu lipiec był bardzo dobry dla inwestorów.
Po cenowych fluktuacjach akcji w maju i
czerwcu,
indeks SCI notował od początku lipca odreagowanie i wzrost
cen poszczególnych walorów giełdowych. Od poziomu 3.600
pkt w pierwszym tygodniu lipca indeks wzrósł dynamicznie
do pułapu
ponad 4.500 pkt ustanawiając 3 sierpnia nowe rekordy
na giełdzie. Pomogły w tym szczególnie spółki z sektora bankowego
jak
Huaxia Bank, Bank of China, China Minsheng Banking Corp.
czy Industrial
and Commercial Bank of China, które zyskiwały od 2 do
8%.
W ujęciu całego bieżącego tygodnia indeks SCI zyskał
ponad 5%.
Giełda w Bombaju jest dobrym przykładem, że ceny walorów
giełdowych nie są skorelowane dodatnio w regionie Azji.
Kiedy w okresie
maja i czerwca obserwowaliśmy zmienność cen akcji w
Chinach i częściowo w Japonii, to inwestorzy na giełdzie w
Indiach
przeżywali zdecydowanie lepsze nastroje. Niestety światowa
korekta dotknęła również i giełdę w Bombaju, która
notuje gorsze wyniki począwszy od ostatniego tygodnia lipca.
Na przełomie
lipca i sierpnia w trakcie ostatnich pięciu sesji giełdowych
największych 30 spółek skupione w koszyku indeksu BSE30
straciło zaledwie 0.5% w skutek głównie blisko 4% przeceny
w środę.
Ostatnio dobre wyniki notowały spółki z sektora bankowego,
surowcowego i technologicznego, które przyczyniły się
do przekroczenia pod koniec lipca nowego rekordu indeksu
BSE30
na poziomie 15.000
pkt.
Europa Zachodnia
W minionym tygodniu na rynkach Eurolandu
byliśmy świadkami nieco lepszych nastrojów, mimo to niepewność
inwestorów była
obecna na wszystkich parkietach. Główne zachodnioeuropejskie
indeksy w ujęciu tygodniowym lekko wzrosły, (jak np. frankfurcki
DAX i londyński FTSE), lub lekko spadły (jak np. paryski
CAC40). Sytuacja była determinowana wieściami zza oceanu
oraz pojawiającymi
się wynikami kwartalnymi spółek.
Początek tygodnia to lekkie
wzrosty pomimo znacznej przeceny amerykańskich indeksów na
piątkowym zamknięciu. Dobrze
zachowywała się branża chemiczna i wydobywcza, gorzej
wypadł sektor finansowy,
nadal z powodu sytuacji na amerykańskim rynku kredytowym.
Wtorek to znaczna poprawa nastrojów inwestorów, na uwagę
zasługiwał
parkiet irlandzki z prawie 5proc. wzrostem, do czego
przyczynił się komunikat irlandzkiego taniego przewoźnika lotniczego
Ryanair o prognozie podwojenia zysku w 2007 r. Na innych
zachodnioeuropejskich
parkietach ponownie dobrze radziła sobie branża wydobywcza,
na co wpływ miały rosnąc ceny metali. W Niemczech na
uwagę
zasłużył sektor motoryzacyjny oraz bankowy. Nastrojów
nie popsuła bliska oczekiwanej stopa bezrobocia w Eurolandzie
w lipcu na
poziomie 6,9 proc.
W środę, szczególnie na początku notowań,
zachodnie rynki wypadły już gorzej, głównie z powodu negatywnego
zamknięcia
amerykańskich
i azjatyckich indeksów. Ponownie gorzej radziła sobie
branża finansowa, do częściowej realizacji zysków doszło
także
w sektorze wydobywczym. W czwartek znowu poprawiła
się atmosfera
i indeksy
zgodnie powędrowały "na północ", z każdą chwilą powiększając
dodatnie otwarcie. Pośredni wpływ na to miały decyzje
Europejskiego Banku Centralnego oraz Banku Anglii,
które zgodnie pozostawiły
stopy procentowe bez zmian. Także dobre przewidywane
otwarcie w USA zrobiło swoje. Rynki bardzo dobrze przyjęły
pojawiające
się kolejne dobre wyniki finansowe dużych spółek -
m.in. Nokii i France Telecom. Lepsze wyniki instytucji finansowych
(m.in.
Societe Generale i Credit Suisse) pociągnęły w górę
całą
branżę finansową.
W piątek dobre wyniki kilku dużych
koncernów niestety już nie pomogły i zachodnioeuropejskie
indeksy kończyły
tydzień
na
minusie, głównie z powodu gorszych danych zza oceanu
i ujemnego otwarcia tamtejszej giełdy. Gorzej radziły
sobie
spółki paliwowe
po obniżeniu rekomendacji przez Citigroup dla całej
branży. Nastrojów nie poprawiły także gorsze od oczekiwanych
dane o sprzedaży detalicznej w Eurolandzie w czerwcu.
Ogólnie
obraz
minionego tygodnia to zmienność nastrojów i "walka" negatywnych
danych, np. z rynku kredytowego lub amerykańskiego
rynku pracy, z pojawiającymi się dobrymi wynikami
europejskich spółek. Mam
nadzieję, że właśnie ten drugi impuls nie pozwoli
nadwyrężyć cierpliwości zachodnioeuropejskich inwestorów.
Europejskie Rynki Wschodzące
Mimo nerwowej atmosfery na rynkach
finansowych, główne indeksy w regionie kończyły tydzień w
pobliżu poziomów z zeszłego
piątku. Z powyższego trendu wyłamał się indeks giełdy
bułgarskiej (SOFIX),
który wzrósł około 4%, bijąc w czwartek nowy rekord punktowy
(1617). Najlepszym dniem dla inwestorów był jednak wtorek
- indeksy w Rosji, w Turcji i na Węgrzech wzrosły ponad
1,5%,
rumuński BET przekroczył nawet 4%. Kolejny dzień zweryfikował
jednak siłę rynku. Obawy o "amerykańskie kredyty", słabe
zamknięcie giełdy w USA wywołało ponad 2% spadki na europejskich
rynkach.
Jedynie na bułgarskim SOFIX-ie i na węgierskim BUX-ie strata
była niższa.
W ciągu najbliższych sześciu lat rosyjski
rząd planuje zainwestować 15 mld USD w najbardziej wysunięty
na wschód
region kraju.
Inwestycje te wpisują się w rządową strategię podwojenia
PKB do 2020 r. Dobre wieści napływają z Węgier. Widać
pierwsze symptomy wprowadzonych reform (nowe podatki, redukcja
zasiłków,
zmniejszenie zatrudnienia w sektorze publicznym). Inflacja
zaczyna spadać, zmniejsza się deficyt, wzrasta optymizm
konsumentów - czerwcowy wskaźnik był na najwyższym poziomie
od roku.
Stany Zjednoczone
Za nami kolejny, burzliwy tydzień pełen napięć.
Nie sposób w zachowaniu rynku USA pominąć aspektu psychologicznego.
Inwestorzy doznają silnych napięć i nie zawsze huśtawki
indeksów wydają
się merytorycznie wytłumaczalne. Być może tempo, w jakim
indeksy zwyżkowały w tym roku, było trochę za wysokie.
Wszak część
analityków prognozowała 14000 pkt. dla indeksu Dow Jones
pod koniec br. Ten pułap osiągnięto 19 lipca, więc na
półmetku. Taki punkt widzenia może sugerować pewne konsekwencje.
Np.
obecną korektę w USA, która może być jedynie przystankiem
przed
dalszą wędrówką na północ. Być może rynek wyprzedził sam
siebie i nawet, jeśli otrzymuje dobre dane od przedsiębiorstw
(przychody
za drugi kwartał) reaguje odwrotnie. A bardzo dobre wyniki
ogłosiły m.in. producent oprogramowania Sun Microsystems,
Nokia, Walt Disney i inne.
Jako przyczynę silnych, głównie
środowych spadków indeksów podawano sytuację na rynku kredytów.
Nie od dziś przecież
wiadomo, że jest to sytuacja ciężka, więc rynek powinien
zdyskontować
takie informacje wcześniej. Spółki związane z kredytami
hipotecznymi ogłaszają bardzo duże kłopoty, ale takich
informacji można
się spodziewać.
Tak więc nie przesądzając o utrwaleniu
jakiegokolwiek kierunku giełd USA, prześledźmy najważniejsze
dane makro
z mijającego
tygodnia.
We wtorek poznaliśmy lipcowe przychody i wydatki
Amerykanów: przychody wzrosły o 0.4%(prognoza 0.5%), wydatki
wzrosły
o 0.1% zgodnie z prognozą.
Rynek pracy dostarczył
również kilku danych: w lipcu wzrosło bezrobocie do najwyższego
od 6 miesięcy pułapu
4.6% (prognoza
4.5%), a w sektorze pozarolniczym przybyło 92 tys.
nowych miejsc pracy (prognoza 135 tys.). W sektorze
prywatnym
przybyło 42
tys. nowych miejsc pracy (prognoza 115 tys.),także
widać tu pewne spowolnienie w lipcu, być może sezonowe.
Płaca
za godzinę
wzrosła o 0.3% z godnie z prognozą, natomiast średnia
długość tygodnia pracy wyniosła 33.8 godz. (prog.
33.9 grodz).
Ilość noworejestrowanych bezrobotnych wyniosła
307 tys. (prog.
310 tys.)
Zmówienia fabryczne w czerwcu wzrosły
o 0.6% po 0.5% spadku w maju. Indeks ISM mierzący aktywność
sektora
wytwórczego
wyniósł w lipcu 55.8% (prog. 58.5%) i w stosunku
do czerwca zanotowano
spadek.
W związku z piątkowym raportem rynku pracy
indeksy giełdowe nie najlepiej przyjęły wzrost bezrobocia
i pierwsza godzina
handlu to spadki w granicach 0.7-0.8%.
Wyjście
na prostą w piątek po ciężkim tygodniu, może okazać się za
trudne dla inwestorów
Surowce
Notowania ropy typu Brent w kontraktach terminowych
spadły do poziomu poniżej 75 dolarów za baryłkę. Ropa typu
Crude
odnotowała historyczny rekord po pobiciu szczytu z lipca
ub. roku i osiągnęła
poziom 78,77 dol. za baryłkę, ale tuż po tym znów zeszła
poniżej szczytu i na koniec tygodnia płacono za nią niespełna
76 dolarów.
Jak podał Departament Energetyki USA zapasy ropy naftowej
w tym kraju spadły w ubiegłym tygodniu o 6,50 mln baryłek,
czyli
1,9 proc., do 344,53 mln baryłek. Jest to większy od oczekiwań
analityków spadek, gdyż prognozowano zmniejszenie zapasów,
ale o 1,1 mln baryłek. Warto zaznaczyć, że jest to największa
w tym roku zmiana "in minus", co w sezonie wyjazdowym może
wnosić nerwowość i przyczyniać się do dalszych wzrostów
cen tego surowca. Uspokojenie przyniosły informacje z amerykańskich
rafinerii, które obecnie wykorzystują 93,6% swoich mocy
przerobowych
i produkują rekordową wartość 9,43 mln baryłek benzyny
dziennie. Spekuluje się, że posiadają one wystarczającą ilość
zapasów
ropy do zaspokojenia popytu na paliwa, co z kolei może
obniżyć kursy ropy Crude.
Mijający tydzień przyniósł zwyżkę
kontraktów terminowych na miedź, która zdrożała o 2% w porównaniu
z poprzednim
tygodniem. Tona tego surowca kosztuje obecnie 8013 dolarów.
Metal ten
znajduje się obecnie w trendzie bocznym a o dalszym kierunku
zmian powinny decydować informacje o popycie i podaży
ze strony
największych konsumentów z Chinami na czele.
Cena złota
poszła w górę o 0,6%, natomiast za uncję tego kruszcu płaci
się obecnie 665,4 dolara. Ponownie zmiany
cen spowodowane
były zachowaniem się kursu amerykańskiej waluty, który
tracił na wartości w stosunku do euro. Ten czynnik
również powinien
determinować notowania złota w najbliższej przyszłości.
Waluty
Miniony tydzień przyniósł umocnienie euro
do dolara do poziomu 1,3750. Opublikowane we wtorek dane makro
na które
warto
zwrócić uwagę to wskaźniki Chicago PMI (53,4 wobec oczekiwanych
58)
oraz zaufania konsumentów CB (112,6 wobec oczekiwanych
103,9). Poznaliśmy także wartość wskaźnika inflacji bazowej
PCE w
czerwcu (0,1% m/m względem prognozowanych 0,2%), oraz
ile wyniosła
stopa bezrobocia w Strefie Euro (z 7% do 6,9%).
Duża zmiana
kursu miała miejsce po ogłoszeniu piątkowych danych z amerykańskiego
rynku pracy. Dowiedzieliśmy się,
że stopa
bezrobocia była wyższa o 0,1% względem prognoz i wyniosła
4,6%. Największa rozbieżność dotyczyła zmiany zatrudnienia
w sektorze
pozarolniczym. Spodziewano się niewielkiego wzrostu,
a zanotowany został spadek o 43 tys. względem prognoz na
poziomie 135
tys. zgodna z prognozami była płaca za godzinę i średnia
długość
tygodnia pracy.
Złotówka podążała za kursem EUR/USD i
odrobiła straty z poprzedniego tygodnia. Umocniła się względem
euro i
dolara
odpowiednio
do poziomu 3,7803 i 2,75.
Raport przygotował zespół Doradców
Finansowych Xelion w składzie:
Jarosław Godyń, Tomasz Kacprzak, Michał Kurpiel, Jacek Pacholczyk,
Adam Piotrowski, Tomasz Ray-Ciemięga, Michał Serwatka, Piotr
Trzeciak, Paweł Zawistowski
>>> WIĘCEJ
KOMENTARZY TYGODNIOWYCH XELION