
Komentarz tygodniowy Warszawa,
14 września 2007 roku
Doradców Finansowych Xelion
Ropa w cenie
Polska
Tydzień na GPW rozpoczęliśmy w słabych nastrojach. Piątkowa
przecena na światowych rynkach zaowocowała niskim poniedziałkowym
otwarciem. Rynek zachowywał się w miarę jednolicie. Krótkotrwałe
próby odreagowania kończące się niepowodzeniem można było
zaobserwować na wszystkich indeksach - wyraźnie brakowało
siły do wzrostów. Potwierdzają to również obroty, które
nie przekroczyły 1 mld.
Największy spadek dotknął średnie spółki
-1,9%. Dobra sesja za oceanem, a właściwie jej druga część
pozytywnie wpłynęła
na nasze wtorkowe notowania. Od otwarcia systematycznie
indeksy szły do góry. Problem na WIG20 pojawił się dopiero
przy poziomie
3500, który okazał się barierą trudną do pokonania. Dwukrotna
próba wyjścia górą zakończyła się niepowodzeniem i podaż
sprowadziła indeks 30pkt niżej. Mimo to sesja zakończyła
się wzrostem o
0,82%. Obroty nadal bliskie 1mld.
W środę byliśmy świadkami
kolejnych ataków na wspomniany opór. Tym razem po kilku podejściach
udało się "bykom"
wyraźnie pokonać
3500 kończąc notowania o 68pkt wyżej - wzrost 2,83%.
Niestety obroty na rynku wciąż tylko bliskie 1mld. W czwartek
"byki"
kontynuowały ruch do góry. Problemy zaczęły się dopiero
przy poziomie lokalnych szczytów z przełomu sierpnia
i września.
Wyraźnie zabrakło sił do pokonania tego oporu. Wzrost
WIG20 o 1,86%. W piątek na otwarciu popyt ponownie zaatakował
lokalne szczyty i ponownie bez powodzenia. Podaż uaktywniła
się i
sprowadziła indeks 50 pkt niżej.
Sytuacja w Eurolandzie
wyraźnie sprzyjała "niedźwiedziom". Końcówka notowań należała
do popytu. Poprawa na parkiecie
w USA przełożyła się na powrót WIG20 w okolice czwartkowego
zamknięcia.
Podsumowując, kolejny tydzień upłynął pod znakiem konsolidacji
w przedziale 3450-3650. Jeśli strona popytowa myśli o
trwałej zmianie trendu na wzrostowy to potrzebne jest dodatkowo
poparcie ruchu w obrotach, a tego przede wszystkim w
ostatnich
dniach
zabrakło.
Japonia, Chiny, Indie
Początek tygodnia dla
inwestorów na giełdzie w Tokyo rozpoczął się od mocnej przeceny
indeksu Nikkei225 2.2%. Na taki obraz
sytuacji niewątpliwie miały wpływ piątkowe dane z amerykańskiego
rynku pracy oraz zrewidowane dane o wzroście gospodarczym
w Japonii za drugi kwartał, które okazały się gorsze od wcześniejszych
prognoz. Zeszły tydzień był okresem umacniania się yena z
poziomów
116.4 do 112.8 co nie pomagało wyceną akcji dużych eksporterów.
Reszta tygodnia wyglądała już zdecydowanie lepiej i zauważalny
był powrót popytu na parkiet i mniejsza awersji do ryzyka.
Osłabianie się yena w ciągu obecnego tygodnia z poziomu 112.8
do piątkowego 115.04 pozwoliło wyceną akcji największych
eksporterów jak choćby Sony odrobić straty. Niemały udział
we wzrostach
na giełdzie był zasługą również sektora paliwowego niesionego
na fali dynamicznych wzrostów ropy do historycznych szczytów.
W trakcie ostatniej sesji indeks Nikkei225 przekraczając
poziom 16.000 pkt zyskał niemal 2% a w ujęciu tygodnia zamknął
notowania
śladowym zyskiem rzędu 0.08%.
Z kolei na giełdzie w Shanghaiu
obecny tydzień pod względem emocji był podobny do poprzedniego.
Od początku września
Shanghai Composite Index porusza się w trendzie bocznym
notując wahania
podobne do tych z pierwszej połowy lipca. Cały tydzień
stał pod znakiem przewagi popytu z wyjątkiem wtorkowej sesji
kiedy
indeks obniżył się o 4.51%. Jednym z negatywnych sygnałów
okazały się być dane o inflacji za sierpień, które wyniosły
6.5% więcej
niż zakładały poprzednie prognozy analityków. Dynamiczny
wzrost inflacji szczególnie produktów żywnościowych jest
kołem zamachowym
dla zaciskania polityki monetarnej przez Bank Centralny
Chin, który w wyniku takiego rozwoju może podnieść po raz kolejny
w tym roku podstawową stopę procentową. Kolejne sesje należały
już do byków choć zauważalne były zdecydowanie mniejsze
obroty.
Czwartkowe informacje o napływie od stycznia do sierpnia
tego roku inwestycji zagranicznych rzędu 42 mld dolarów
jest wynikiem
lepszym o blisko 13% od podobnego okresu roku poprzedniego.
Jednym z sektorów cieszących się wyraźnym zainteresowaniem
inwestorów są nieruchomości do tego stopnia iż wg azjatyckich
analityków bankowych część kapitału została wytransferowana
z rynku akcji i wpompowana w budownictwo i nieruchomości.
Ostatnie trzy sesje tygodnia to wzrost indeksu o 3.83%
głównie dzięki
spółkom energetycznym, stalowym i deweloperskim. Na tle
całego tygodnia indeks SCI mimo wtorkowej przeceny zyskał 0.8%
i
zbliżył się do szczytów z poprzedniego tygodnia.
Natomiast
na giełdzie w Bombaju pozytywny sentyment inwestorów
wokół ryzykownych papierów wartościowych w dalszym ciągu
utrzymuje się na podobnym poziomie. Dynamiczne wzrosty
na giełdzie zapoczątkowane
w połowie sierpnia windują wartość indyjskiej rupii do
pułapu 40.50 co jest pochodną napływu kapitału zagranicznego.
Tak
mocna lokalna waluta względem dolara ostatni raz była
w 1998r. Powrót przewagi kupujących jest wynikiem lepszych
fundamentów
gospodarki z inflacją na czele, która ostatnio sięgnęła
poziomu 3.52 oraz mniejszemu wpływowi na rynek negatywnej
sytuacji
jaka ma miejsce wokół kredytów w USA. Odpowiedzialność
za wzrosty indeksu ciąży głównie na największych blue
chipach w koszyku
takich jak Reliance, ICICI Bank czy Infosys. Indeks BSE30
w ujęciu bieżącego tygodnia zyskał podobnie jak indeks
japoński
0.08%.
Europa Zachodnia
W minionym tygodniu mieliśmy
nadal zmienną, ale lekko pozytywną sytuację na rynkach Eurolandu.
Główne zachodnioeuropejskie
indeksy w ujęciu tygodniowym "wylądowały" na plusie, londyński
FTSE i paryski CAC40 w okolicach 2 proc., a frankfurcki DAX
około 1 proc. Sytuacja determinowana była drożejącymi cenami
surowców, wieściami zza oceanu oraz danymi makro z samego
Eurolandu. Rynki nadal zwracały też uwagę na zmienne informacje
z samego
europejskiego sektora finansowego.
Początek tygodnia to gorsze
nastroje inwestorów, m.in. z powodu komunikatu Deutsche Banku
o konieczności refinansowania
przez
europejskie banki jeszcze w tym tygodniu obligacji korporacyjnych
na łączną kwotę 140 mld dolarów. W trakcie tygodnia sytuacja
lekko się poprawiła, rynki powoli zaczynały liczyć na to,
że 18 września FED obniży jednak stopy procentowe. Stronie
popytowej
pomagały także dobre prognozy finansowe europejskich gigantów,
m.in. Siemensa i Ericssona. Zmienny wpływ miały drożejące
surowce (szczególnie rekordowo wysokie ceny ropy), które
w oczywisty
sposób poprawiały klimat na walorach spółek surowcowych,
natomiast negatywnie wpłynęły na wycenę branży transportowej
i lotniczej.
Dobre dane o produkcji przemysłowej w lipcu w Eurolandzie
ożywiły stronę popytową, nie zaszkodziły bliskie prognozom
ostateczne
dane o inflacji w Eurolandzie w sierpniu na poziomie 1,8
proc. Natomiast zaskoczeniem dla szwajcarskiego rynku była
niespodziewana
podwyżka przez tamtejszy bank centralny stóp procentowych
o 25 pb do poziomu 2,75 proc.
W piątek przypomniał o sobie
kryzys w branży bankowej, z Wielkiej Brytanii przyszły informacje,
że jeden z największych
brytyjskich
banków, Northern Rock, zmuszony był poprosić o pożyczkę
z
Banku Anglii na poprawienie swojej płynności. Popsuło
to lekko nastroje
szczególnie brytyjskich inwestorów, pokazało także całemu
europejskiemu rynkowi, że pewien kryzys jest obecny także
w europejskim sektorze
finansowym. Z daleko idącymi wnioskami należy jednak
poczekać do publikacji wyników kwartalnych europejskich banków,
wtedy okaże się jasne, które z nich bardziej a które
mniej
dotknęła
choroba amerykańskiego rynku sub-prime.
Europejskie Rynki Wschodzące
Jedynie
czeski indeks PX50 zanotował niewielką stratę (około -0,3%).
Główne indeksy Rosji, Węgier, Turcji i Rumunii wzrosły
o ponad 1,0%. Liderem tychże wzrostów okazał się turecki
ISE100, osiągając w ujęciu tygodniowym około 2,3% zysk.
Nie
najlepsze dane docierają z Węgier. Tamtejszy PKB w II kwartale
wyniósł jedynie 1,2%. Wynik ten jest najgorszy od
11 lat. Należy
pamiętać, iż rząd węgierski walcząc z deficytem budżetowym
zmuszony był do wielce niepopularnych decyzji (ciecia wydatków,
podnoszenie podatków). Nieco lepiej zachowuje się inflacja
na Węgrzech, która wyniosła w sierpniu 8,3% rdr, utrzymując
się w tendencji spadkowej.
Kłopoty z inflacją pojawiły się
również na Litwie (5,5%) i Łotwie (10,1%). Główną przyczyną
takiego wzrostu cen
jest jednak
tempo wzrostu gospodarczego, które wynosi odpowiednio
8% i 11%.
Wg raportu opublikowanego przez analityków
Raiffeisen wynika, iż banki w naszym regionie rozwijają się
dużo
szybciej
niż gospodarki. W minionym roku aktywa banków wzrosły
o 28%.
Liderem okazał się sektor bankowy w Serbii (50,9%).
Ponad 40% wzrost
aktywów zanotowały również banki w Rumunii, w Rosji
i na Ukrainie. Szacuje się, iż przez najbliższe 2 lata
dynamika
wzrostu w
całym regionie powinna utrzymać się na poziomie 20%.
Stany Zjednoczone
Czego można się było spodziewać
po tygodniu poprzedzającym ten póki co najważniejszy w tym
roku? W sumie niczego nadzwyczajnego,
inwestorzy korzystali z okazji nabycia przecenionych akcji,
duże spółki m.in. Intel czy General Motors publikowały
dobre dane, z kolei jedna z głównych ofiar rynku subprime Countrywide
Financial pożyczył 12 mld USD. W oczekiwaniu na upragnioną
decyzję Fedu gracze na "głębszym oddechu" zarządzali
indeksami.
Z kolei w czwartek były, długoletni szef Alan
Greenspan dokonał swoistej spowiedzi: otóż oficjalnie
przyznał, że
ryzyko związane
z puchnącym rynkiem subprime uświadomił sobie na przełomie
2005/2006 roku. Dodał również, iż obecny szef Fedu Bernanke
w starciu z kryzysem robi naprawdę dobrą robotę.
Przewodząc
Fedowi Alan Greenspan polegał głownie na własnej intuicji,
Bernanke z kolei ma swój zespół ludzi wykorzystujący
ekonometryczny model gospodarki USA (tzw. FRB/US).
Na tym modelu testowane są różne warianty makro decyzji,
m.in.
właśnie skala
obniżki stopy bazowej.
Już niedługo okaże się jak pomocne
są takie narzędzia w konfrontacji z realnymi trudnościami.
Kolejny
z rzędu piątek przynosi kluczową dla danego tygodnia porcje
danych. Okazało się, że sprzedaż
detaliczna w
sierpniu wzrosła mniej niż się spodziewano, a ta
niezawierająca aut nawet spadła w stosunku do lipca. Trochę
spadła
dynamika produkcji przemysłowej, natomiast wykorzystanie
potencjału
produkcyjnego
było odrobinę wyższe od oczekiwań. Te informacje
rzecz jasna
należy interpretować pod kątem czającej się recesji.
Dlatego
też gracze piątkowym otwarciem powędrowali na południe.
Nie można jednak przesądzać negatywnego zamknięcia,
wszak inwestorzy
mogą wesprzeć się lepszymi nastrojami konsumentów
we wrześniu. Piątkowa publikacja Indeksu nastroju uniwersytetu
Michigan
pokazuje lepszy od prognoz wynik, zawierający chyba
nadzieję wynikającą z nadchodzącej decyzji Fedu.
Surowce
Ropa naftowa Crude
w kontaktach terminowych zdrożała w mijającym tygodniu o
4%, a baryłka kosztuje 79,5 dolara. Wzrost cen to
efekt stanu zapasów w Stanach Zjednoczonych. Jak podał Departament
Energii USA zapasy tego surowca spadły o 7,01 mln baryłek,
co oznacza zmianę o -2,13% do poziomu 322,6 mln baryłek.
Co więcej, jest to największy spadek w tym roku i o ponad dwa
razy więcej niż oczekiwali analitycy. Ponadto spekulowano,
że formujący się w rejonie Zatoki Meksykańskiej huragan Huberto
zagrozi płynności dostaw ropy na rynek, co wpływało na wzrost
cen. Okazało się, że siła jego wiatru słabnie, ale nie miało
to wpływu na spadek cen. Może to świadczyć, że inwestorzy
bardziej
przywiązują wagę do informacji fundamentalnych i mają one
silniejszy wpływ na rynek. Kraje OPEC na spotkaniu w Wiedniu
zdecydowały
się podnieść wydobycie o 500 tys. baryłek dziennie począwszy
od pierwszego listopada br., co może wpłynąć w dłuższym terminie
na wzrost zapasów, a co za tym idzie stabilizację cen. Międzynarodowa
Agencja Energii zrewidowała w dół swoją prognozę dotyczącą
globalnego popytu na ropę o 90 tys. baryłek dziennie do poziomu
85,9 mln baryłek. Zaznaczono jednak, że późniejsze prognozy
mogą jeszcze ulec zmianie w miarę rozwoju sytuacji na rynku
kredytów hipotecznych w USA, gdyż kłopoty pożyczkobiorców
ograniczą ich popyt na ropę. Z technicznego punktu widzenia
ropa Crude
przebiła poziom 78 dol. za baryłkę, który był oporem z połowy
lipca 2006 r. Jeśli na rynek ropy nadal będą napływać niepokojące
informacje z USA a sytuacja meteorologiczna nie ulegnie zmianie
to mało prawdopodobny jest spadek cen w najbliższym czasie.
Miedź
także zamyka tydzień na plusie. Obecnie tona miedzi kosztuje
7518 dolarów, co oznacza wzrost o 3,5% w porównaniu
z ubiegłym
tygodniem. Cena miedzi rosła ze względu na pojawiające
się spekulacje, iż osłabienie gospodarcze w USA nie będzie
miało
aż tak dużego wpływu na zmianę popytu na ten surowiec.
Analiza techniczna wskazuje, że cena miedzi porusza się obecnie
w
horyzoncie bocznym w przedziale 8279-6858 dol./tonę.
Cena
złota odnotowała wzrost o ponad 2% w odniesieniu do zeszłego
tygodnia a za uncje płaci się 715 dolarów. Złoto
porusza się
w opozycyjnym kierunku do kursu amerykańskiej waluty,
a ta w tym tygodniu traciła, szczególnie do euro. Kruszec
ten
jest obecnie w trendzie wzrostowym i zbliża się do szczytu
z maja
2006 roku. Inwestorzy baczniej przyglądają się dolarowi,
który zbliżył się do dolnego ograniczenia 2-letniego
trendu spadkowego
w stosunku do euro. Ponadto, rynek wyczekuje na wtorkową
decyzję FED dotyczących stóp procentowych. Jeśli FED
obniży stopy o
50 punktów bazowych to zwiększy się apetyt na ryzyko,
co pomoże rynkom akcji i złocie. Jednak nie jest to do końca
pewne gdyż
presja inflacyjna w USA jest jeszcze spora.
Waluty
Ten tydzień był kontynuacją
wzrostu kursu EUR/USD. W czwartek został zanotowany rekordowy
poziom 1,3925. Wpływ na takie umocnienie
euro ma prawdopodobnie przyszłotygodniowe posiedzenie FED,
po którym rynek oczekuje obniżenia stóp procentowych.
Tak
duża zmiana EUR/USD wpłynęła także na notowania złotówki.
Nasza waluta umocniła się do tak do dolara jak i do euro.
Kurs USD/PLN spadł w środę do poziomu 2,7041 i był blisko
historycznych
minimów. Euro kosztowało w środę 3,7643. Kolejne dwa dni
to osłabienie się naszej waluty, co jest naturalną konsekwencją
po dużym umocnieniu.
Wpływ na kurs złotówki mogła mieć także
informacja o nieoczekiwanym spadku inflacji do poziomu 1,5%.
Taka sytuacja wstrzyma
podwyżki stóp procentowych i w krótkim terminie może
wpłynąć na zachowanie
się złotego.
Z ważniejszych danych makroekonomicznych
z USA, wpływ na zmianę kursu EUR/USD miała informacja o sprzedaży
detalicznej.
Okazało
się, że była ona niższa od prognoz i wyniosła 0,3%,
a mierzona bez uwzględniania sprzedanych samochodów wyniosła
-0,4%
wobec prognozowanych 0,2%. Ta publikacja nie była korzystna
dla
dolara.
W przyszłym tygodniu oczekujemy na komunikat
po posiedzeniu FED oraz na dane z rynku nieruchomości. Właśnie
na
te informacje inwestorzy będą zwracali największą
uwagę.
Raport przygotował zespół Doradców Finansowych Xelion w składzie:
Jarosław Godyń, Tomasz Kacprzak, Michał Kurpiel, Jacek Pacholczyk,
Adam Piotrowski, Tomasz Ray-Ciemięga, Michał Serwatka, Piotr
Trzeciak, Paweł Zawistowski.
>>> WIĘCEJ
KOMENTARZY TYGODNIOWYCH XELION
Skarbiec.Biz publikuje na
bieżąco najszerszy na rynku wybór informacji na temat dostępnych ofert
inwestycyjnych. Opracowane przez Skarbiec.Biz e-booki "Biblioteczka
inwestora" oraz "Encyklopedia prawa" są
największymi tego rodzaju przedsięwzięciami w polskojęzycznej
części Internetu.
Na "Skarbiec.Biz" składa się już ponad
2.500 stron internetowych. By pomóc Czytelnikom w odnalezieniu
się w takiej ilości materiału, opracowałem mapę
portalu.
Zachęcam również do korzystania
z wewnętrznej wyszukiwarki internetowej, która znajduje się w
prawnym, górnym rogu każdej strony serwisu.