|
| Doradztwo Skarbiec.Biz |
|
|
| Publikacje |
|
|
|
|
Robert Nogacki - Doradztwo Skarbiec.Biz oferuje poszkodowanym przez WGI Dom Maklerski doradztwo prawne obejmujące m.in.
1) przygotowanie powództwa przeciw KDPW o wypłatę pełnej kwoty rekompensaty;
2) budowę powództwa odszkodowawczego wobec Skarbu Państwa;
3) pomoc w sporze z syndykiem masy upadłości WGI DM odnośnie środków wypłacanych z rachunku, przewyższających saldo dokonanych wpłat (przypadki tzw. "ujemnego salda").
Kontakt: doradztwo@skarbiec.biz
Chcesz szybko poznać podstawowe
informacje na temat afery WGI? Kliknij
TUTAJ oraz monitoruj nasz blog.
Robert Nogacki
redaktor.naczelny@skarbiec.biz
[Warszawa, 10.03.2007]
Syndykat milczenia
Kluczowe
fakty
1) Podmioty
związane z Warszawską Grupą Inwestycyjną, której upadłość
pozbawiła ponad
tysiąc osób oszczędności życia, przez długie lata korzystały
ze wsparcia najlepszych na rynku specjalistów od PR
w celu wyciszania niewygodnej krytyki;
2) W
poniższym artykule opisujemy kulisy usunięcia krytycznego
artykułu na temat twórców Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej,
Macieja S. i Łukasza K., z jednego z renomowanych portali
finansowych;
3) Maciej
S. i Łukasz K. skierowali wobec autorki artykułu pozew
o naruszenie dóbr osobistych. Gdyby nie to,
że ten pozew rzeczywiście wpłynął do Sądu Okręgowego
we Wrocławiu, można by uznać jego treść za subtelny
dowcip pochodzący z kręgów zbliżonych do Latającego
Cyrku Monty Pythona;
4) Stowarzyszenie
WGI Wierzyciele i Portal Skarbiec.Biz udzieliły autorce
artykułu nieodpłatnej pomocy w sformułowaniu odpowiedzi
na pozew.
|
Ponad tysiąc
osób utraciło oszczędności życia na niejasnych operacjach
finansowych Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej. W chwili
obecnej, po prawie roku działań wierzycieli i organów ścigania,
nie ulega już wątpliwości, że twórcy WGI w osobach Łukasza
K. i Macieja S. co najmniej aktywnie przyczynili się do
takiej sytuacji. Większość specjalistów od tematu nie waha
się iść dalej i wprost twierdzi, że działania Łukasza K.
i Macieja S. bezpośrednio doprowadziły do niemożliwości
zwrócenia klientom ich pieniędzy.
Wyjątkowo bulwersujący
jest aspekt etyczny całej sprawy. Inwestorzy, którzy powierzali
swoje środki Warszawskiej Grupie Inwestycyjnej nie należeli
do rekinów finansjery - bo przed tymi zawsze stały otworem
departamenty private
bankingu zagranicznych
instytucji finansowych - byli to raczej średnio zamożni ludzie,
którzy oddawali
Łukaszowi K. i Maciejowi S. oszczędności swojego życia. Najczęściej
nie szukali przy tym agresywnych zysków, ale raczej dawali
się skusić rzekomo bezpiecznej ofercie inwestycyjnej, jaką
miały stanowić produkty inwestycyjne w stylu WGI STABILNY
czy WGI GWARANCJA. W tym samym czasie gdy emeryci przynosili
do siedziby WGI oszczędności swojego życia, kierownictwo
WGI w postaci Łukasza K. i Macieja S. rozbijało się po Warszawie
markowymi samochodami i bez wiedzy inwestorów pożyczało
pieniądze z WGI na rzecz spółek powiązanych, w stylu Warszawskiej
Grupy Rozrywkowej.
Po kilku latach sielski
żywot Łukasza K. i Macieja S. został przerwany. Wierzyciele
odkryli, że w kasach spółek z grupy WGI brak jest ponad trzystu
milionów złotych. Od tego czasu zarząd WGI udziela nad wyraz
pokrętnych i mętnych wyjaśnień na temat losu tych środków...
Jak zamyka się
usta niewygodnym dziennikarzom?
W całej tej historii
zdumiewające jest to, że walka wierzycieli WGI o odzyskanie
powierzonych pieniędzy odbywa się przy milczeniu mediów,
chociaż przecież dużo mniejsze afery trafiały na pierwsze
strony gazet. Niewątpliwie duże znaczenie odgrywa tu strategia
działania Łukasza K. i Macieja S., którzy od wielu lat korzystali
ze wsparcia najlepszych specjalistów PR na rynku w celu wyciszania
niewygodnej krytyki. Dzięki temu udało im się stworzyć parasol
ochronny nad swoją działalnością, w którym takie przedsięwzięcie
jak WGI mogło spokojnie się rozwijać, a popełniane nadużycia
przez długie lata utrzymywano w tajemnicy. Chociaż Łukasz
K. i Maciej S. są już pozbawieni kontroli nad swoim dawnym
przedsiębiorstwem, to skutecznie kontynuują swoją aktywność
PR-owską, w sposób dyskretny, ale stanowczy przeciwdziałając
niewygodnej krytyce.
Klasyczny przykład tego
rodzaju działań miał niedawno miejsce w przypadku jednego
z renomowanych portali poświęconych rynkowi walutowemu. W
połowie grudnia 2006 r. opublikował on artykuł poświęcony
aferze WGI, autorstwa młodej analityk finansowej z Wrocławia.
Tekst w zasadzie nie wnosił nic nowego do znanych już faktów
i był raczej kompilacją cytatów, których źródła - wcześniejsze
artykuły prasowe - zostały starannie oznaczone. Pod cytatami
autorka dodała klauzulę: "autor nie ponosi odpowiedzialności
za treści umieszczone w artykule, ponieważ są one sformułowaniami
i przemyśleniami osób trzecich (wymienionych w źródłach literatury),
a skorzystanie z artykułów osób trzecich nie oznacza, że
portal rekomenduje taką stronę, produkty czy usługi, o których
mowa na stronach osób trzecich."
Być może brak pewności
siebie jaki dawał się z tych słów wyczuć, zadecydował o tym,
że Łukasz K. i Maciej S. zdecydowali się wykonać kolejne
uderzenie. Wystarczyła krótka praca zmiękczająca i w dniu
15 stycznia 2007 r. zarząd spółki do której należał portal
podjął decyzję o usunięciu artykułów o WGI ze swojego serwera.
W dniu 18 stycznia 2007 r. artykuły te zostały usunięte również
ze strony www.wgiposzkodowani.pl, o co sama ich autorka
poprosiła Stowarzyszenie WGI Wierzyciele, które administruje
w/w domeną.
Jakby tego było mało
Łukasz K. i Maciej S., dwóch les enfants terribles polskiego
rynku kapitałowego, skierowało przeciw dziennikarce pozew
o... naruszenie dóbr osobistych! Jak można dowiedzieć się
z pozwu - sformułowanego przez aż dwóch doktorów nauk prawnych
- "pokrzywdzeni Łukasz K. i Maciej S. są podmiotami
stroniącymi od sytuacji i budzących podejrzenia działań biznesowych;
z uwagi na wykonywany zawód, piastowaną funkcję oraz środowisko,
w którym działają, nieskazitelność charakteru, dobre imię
oraz reputacja stanowią dla Nich najwyższą wartość. "
Gdyby nie to, że ten
pozew rzeczywiście wpłynął do Sądu Okręgowego we Wrocławiu,
można by uznać jego treść za subtelny dowcip pochodzący z
kręgów zbliżonych do Latającego Cyrku Monty Pythona...
W tym szaleństwie
jest metoda
Wbrew pozorom mocodawcy
autorów pozwu nie są szaleni, jak to na pierwszy rzut
oka może się wydawać. Od pozwu o ochronę dóbr osobistych
płaci się opłatę
stałą
w wysokości 1200 zł, co czyni z niego łatwy w użyciu środek
nacisku. Jak wynikało z podpisu pod artykułem, autorka mogła
nie znać sprawy WGI w gruntowny sposób, co czyni z niej wygodny
obiekt ataku. Pierwszy rekonesans, w postaci żądania usunięcia
artykułu, potwierdził przypuszczenie, że w przypadku ataku
Łukasz K. i Maciej S. nie napotkają silniejszego oporu. W
tej sytuacji uzyskanie wyroku pozwoliłoby stworzyć precedens
na który Łukasz K. i Maciej S. mogliby powoływać się w starciach
z kolejnymi, trudniejszymi przeciwnikami.
Pozostaje nam mieć nadzieję,
że cały ten plan spali na panewce, bowiem Stowarzyszenie
WGI Wierzyciele i Portal
Skarbiec.Biz udzieliły autorce artykułu nieodpłatnej pomocy
w sformułowaniu
odpowiedzi
na pozew.
Tymczasem poniżej rekapitulujemy
historię afery WGI:
|
| 1. |
Warszawska Grupa Inwestycyjna
składa się z kilku spółek zajmujących się m.in. lokowaniem
śodków inwestorów na rynku walutowym. Zgodnie z ich
własnymi deklaracjami, w 1999 r. inwestycje WGI (uwzględniając
kapitalizację odsetek)
osiągnęły stopę zwrotu 23,37 %, a w kolejnych latach
(2000-2004) odpowiednio 58,39 %, 35,42 %, 21,93 %,
17,99
% oraz 14,93 %.
Wyniki inwestycyjne podawane inwestorom
przez WGI S.A. (a następnie WGI DM S.A.) można poznać
klikając TUTAJ.
|
| 2. |
W latach 2005-2006 WGI Dom Maklerski S.A. nie inwestował
środków klientów bezpośrednio, ale kupował na rachunek
klientów
obligacje
spółki powiązanej - WGI Consulting, zaś
ta spółka miała lokować środki pochodzące z zakupu
obligacji w firmie inwestycyjnej Wachovia Securities
z siedzibą w Stanach Zjednoczonych.
Taka strategia była mało przejrzysta dla inwestorów,
gdyż WGI DM oficjalnie wiedział o charakterze inwestycji
klientów tylko tyle, ile wynikało z deklaracji WGI
Consulting. Natomiast klienci nie mieli już wglądu
w dokumenty WGI Consulting, ponieważ ich umowy obejmowały
wyłącznie prowadzenie rachunków przez WGI Dom Maklerski.
Na tych rachunkach znajdowały się jednak prawie tylko
obligacje WGI Consulting, których wartość była szacowana
na podstawie oświadczeń WGI Consulting.
Jak wyjaśnialiśmy w jednym z poprzednich artykułów
na łamach Skarbiec.Biz:
"
WGI
DM [...] w ramach produktów o szumnych nazwach
w stylu WGI STABILNY zapełniał ponad 90 % portfela
obligacjami, które nie były zabezpieczone, a
których emitent miał minimalny kapitał zakładowy
i według
danych z KRS zajmował się m.in. działalnością
wydawniczą, poligraficzną, reklamą oraz... "kształceniem
ustawicznym dorosłych" i "działalnością
komercyjną pozostałą, gdzie indziej niesklasyfikowaną" (pomijamy
tu już czysto prawnicze dywagacje czy emisje
tych obligacji w ogóle były zgodne z prawem i
skuteczne).
Dodajmy jeszcze, że owa "działalność wydawnicza" spółki
WGI Consulting, która stanowić miała
jej wiodącą formę jej aktywności gospodarczej,
polegała głównie drukowaniu biuletynu, który
był wysyłany do klientów WGI DM... Obrazu sytuacji
dopełnił fakt, że WGI Consulting był w chwili
emisji
spółką powiązaną z WGI DM, który posiadał w niej
50 % udziałów (drugie 50 % kontrolował Arkadiusz
R.), a w zarządzie WGI Consulting zasiadał Maciej
S., twórca WGI DM. Po dalszych zmianach udziały
w WGI Consulting znalazły się w rękach WGI S.A.,
Arkadiusza R., Macieja S. i Łukasza K., tj. podmiotów
i osób związanych z domem maklerskim, który doradzał
inwestycje w te papiery."
Przed wybuchem afery
związanej z WGI DM, klienci nie znali w wystarczającym
stopniu, ani
tym bardziej nie rozumieli powyższego mechanizmu
inwestycyjnego - najczęściej sądzili, że ich pieniądze
są bezpośrednio
lokowane w Wachovia Securities.
|
| 3. |
W lutym 2006 r. zaczęły pojawiać się pierwsze sygnały,
że w działania WGI mogły wkraść się nieprawidłowości.
Wtedy to "Gazeta Wyborcza" opublikowała
artykuł "Spór w biurze maklerskim", opisujący
perypetie jednego z inwestorów. W ocenie inwestora
WGI zarządzało jego środkami w nieprofesjonalny sposób,
a skonfrontowane z zarzutami kierownictwo Grupy miało
zaproponować kreatywne zaksięgowanie dokonanych transakcji
("Na jednym ze spotkań wiceprezes WGI poprosił
mnie, abym nie robił problemów. Wyciągnął kopertę,
w której były raporty rachunku inwestycyjnego z moim
nazwiskiem i kwotami o wiele wyższymi niż dotychczas
mi podawane. To miało załatwić sprawę, a ja miałem
zniszczyć wcześniejsze raporty").
|
| 4. |
W dniu 3 kwietnia 2006 r. WGI Dom
Maklerski sprzedał swoje przedsiębiorstwo na rzecz
WGI Europe Ltd. z siedzibą w Wielkiej Brytanii. Ze
strony WGI DM nie podjęto szerszych działań mających
na celu zbycie przedsiębiorstwa spółki
po cenie rynkowej na rzecz innego podmiotu zarządzającego
aktywami, ale dokonano błyskawicznej transakcji z podmiotem
powiązanym, który nie prowadził jak dotąd żadnej działalności
i nie jest wiadome by posiadał znaczącą zdolność płatniczą.
Cena została ustalona na poziomie 552 tys. PLN, chociaż
WGI DM zarządzał
środkami klientów o łącznej wartości przekraczającej
300 mln PLN.
|
| 5. |
W dniu 4 kwietnia 2006 r. Komisja
Papierów Wartościowych i Giełd wydała decyzje administracyjną,
w której, za istotne naruszenie przepisów prawa, nieprzestrzeganie
zasad uczciwego obrotu i naruszenie interesów klientów:
1) cofnęła WGI DM zezwolenie na
prowadzenie działalności maklerskiej,
2) nałożyła się
na WGI DM karę pieniężną w wysokości 500.000 (pięćset
tysięcy) złotych.
Pomimo, że KPWiG zobowiązała WGI DM
do rozwiązania wszystkich umów z klientami, podmiot
ten nie dokonywał wypłat w odpowiednich kwotach.
|
| 6. |
W dniu 14 czerwca 2006 r. sąd
dystryktu południowego w Nowym Jorku zamroził zdeponowane
w Wachovia Securities aktywa WGI Consulting
w związku w wszczętym postępowaniem karnym.
|
| 7. |
W dniu 22 czerwca 2006 r. ogłoszona została upadłość
WGI DM.
|
| 8. |
W lipcu 2006 roku funkcjonariusze
Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali 3 byłych
członków zarządu WGI DM, w tym Macieja S. i Łukasza
K. - pod zarzutem naruszenia
interesów klientów poprzez nieprawidłowe zarządzanie
ich rachunkami. Jak wyjaśniało ABW w swoim komunikacie
prasowym:
"szacuje się, że działalność
WGI mogła narazić ok. 700 osób na straty w wysokości
ponad 200 mln. zł. Decyzją Sądu Okręgowego w Warszawie
osoby zatrzymane zostały zwolnione, zastosowano wobec
nich poręczenie majątkowe w wysokości 200 tys. zł.
oraz zakaz opuszczania kraju. Zatrzymanie odbyło
się na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie,
w ramach śledztwa prowadzonego przez ABW od czerwca
br. w związku ze złożeniem przez kilkudziesięciu
klientów WGI zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia
przestępstwa polegającego na nie wywiązaniu się z
zawartych umów przez pracowników i kierownictwo WGI.
Decyzją Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy,
która monitorowała działalności WGI, cofnięto spółce
licencję oraz nakazano w terminie do 8 maja br. zwrot
klientom należnych im pieniędzy, zgodnie z zawartymi
wcześniej umowami. Ponieważ WGI nie wywiązała się
z tego obowiązku, większość klientów złożyła zawiadomienie
do Prokuratury i ABW o popełnieniu przestępstwa.
W trakcie śledztwa ustalono ponadto, że WGI przekazywała
swoim klientom oraz Komisji Papierów Wartościowych
i Giełdy fałszywe informacje o stanie sald na rachunkach
w zarządzanych portfelach inwestycyjnych. W trakcie
przeszukań siedziby spółki i mieszkań zatrzymanych
członków zarządu zabezpieczono komputery oraz prywatne
laptopy tych osób. Decyzja o zabezpieczeniu prywatnego
sprzętu wynikała z podejrzeń, że to na nim mogła
być prowadzona podwójna księgowość firmy."
|
| 9. |
W dniu 4 sierpnia 2006 r. Komisja
Papierów Wartościowych i Giełd, korzystając ze swoich
uprawnień prokuratorskich, złożyła przeciwko m.in.
Maciejowi S. i Łukaszowi K. pozew o odszkodowanie, wnosząc
o zasądzenie odszkodowania w wysokości 221.138.865,74
PLN na rzecz ponad ośmiuset osób, które w
ocenie KPWiG zostały poszkodowane przez działalność
m.in. Macieja S. i Łukasza K.
Jak wyjaśniał przewodniczący KPWiG,
członkowie zarządu WGI DM, będąc jednocześnie członami
zarządu WGI Consulting oraz jego udziałowcami,
zainwestowali istotną część środków pieniężnych pozyskanych
od klientów WGI DM w obligacje wyemitowane przez WGI
Consulting - spółkę, której kapitał zakładowy
wynosił 50.000 złotych. Obligacje były niezabezpieczone.
W ocenie przewodniczącego KPWiG taka
inwestycja powodowała brak możliwości aktywnego wykonywania
zrządzania i
reagowania na ewentualny spadek wartości zarządzanych
portfeli w szczególności w przypadku nieprawidłowości
przy dokonywaniu wyceny obligacji wchodzących w skład
portfela lub braku wykonywania tej wyceny.
Ponadto
- wyjaśniał przewodniczący KPWiG - skład portfela
zdominowany przez obligacje jednej spółki powodował
brak dywersyfikacji
portfeli, co groziło istotnymi stratami w przypadku
znacznego spadku wartości obligacji.
|
| 10. |
W dniu 5 października 2006 r. ogłoszona została upadłość
spółki WGI Consulting.
|
| 11. |
W dniu 3 listopada 2006 r. syndyk
masy upadłości WGI Consulting, Lechosław
Kochański złożył w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy,
wniosek o orzeczenie zakazu prowadzenia działalności
gospodarczej na okres 10 lat wobec Macieja
S. i Łukasza K.
Po dokładnej analizie dokumentacji
spółki syndyk uznał, że jest bezsporne, iż zarząd WGI
Consulting (w osobach m.in. Macieja
S. i Łukasza K.) nie dochował ustawowego,
14-dniowego terminu na wystąpienie z wnioskiem o ogłoszenie
upadłości spółki pomimo, iż miał świadomość, że od
dawna nie posiada ona wystarczających środków na pokrycie
swoich wszystkich wymagalnych zobowiązań. Dłużnik (WGI
Consulting ) nie regulował swoich zobowiązań
już w styczniu 2006 r., a z całą pewnością - na dzień
31 marca 2006 r. - realna wartość aktywów spółki była
niewystarczająca na zaspokojenie wszystkich zobowiązań
WGI Consulting.
W ocenie syndyka masy upadłości, różnica
między stanem aktywów i zobowiązań wynosiła na dzień
31.03.2006 r. 23.547.736,97 PLN, na dzień
30.04.2006 r. - 40.678.998,73 PLN,
zaś na dzień 31.05.2006 r. - 72.093.482,70
PLN. Jak wyjaśnia syndyk, zamiast wystąpić
w wnioskiem o ogłoszenie upadłości, 19 czerwca 2006
r. Maciej S. i Łukasz K., jako udziałowcy
WGI Consulting "odwołali się" z funkcji
członków zarządu WGI Consulting W ocenie
syndyka działania te miały na cel uniknięcie odpowiedzialności
za wcześniej podejmowane w spółce decyzje, w tym za
nie złożenie w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości.
Jak wyjaśnia syndyk, przez cały czas
postępowania w przedmiocie ogłoszenia upadłości WGI
Consulting, reprezentanci tej spółki twierdzili,
iż ostatni znany im wyciąg obrazujący stan aktywów
powierzonych w zarządzanie Wachovia Securities pochodzi
z dnia 31 marca 2006 r. Wynikało z niego, iż WGI Consulting
dysponuje aktywami o wartości
32.915.130,98 USD (106.944.552,07
PLN po średnim kursie
NBP z dnia 31.03.2006 r.). Tymczasem, w dniu 6 października
- a więc już po ogłoszeniu upadłości WGI Consulting
- syndykowi został przekazany "odnaleziony" przez
przedstawicieli WGI Consulting segregator z wyciągami
z
Wachovia Securities, obrazujący zmianę ich wartości
m.in. w okresie od 31 marca 2006 r. do dnia 31 maja
2006 r.
Wynika
z niego, iż wartość aktywów WGI Consulting
systematycznie malała.
W ocenie syndyka, nie ulega
wątpliwości, że w okresie od 31 marca 2006 r. do
dnia 31 maja 2006 r.,
a więc w okresie kiedy zarząd WGI Consulting miał
możliwość zarządzania i dysponowania środkami powierzonymi
Wachovia Securities,
aktywa WGI Consulting w Wachovia Securities
pomniejszyły się o ok. 15 mln dolarów.
Dodatkowo, jak wyjaśniał w swoim wniosku
syndyk Kochański, powodowie Maciej
S. i Łukasz K. zataili wobec zarządcy przymusowego
i
sądu, fakt zaciągnięcia w Wachovia Securities kredytu
w wysokości 10.000.000 USD. Kiedy sąd Southern
Disctrict w Nowym Jorku zablokował rachunek WGI Consulting
w Wachova Securities, doszło to przymusowego
ściągnięcia zaciągniętego kredyty poprzez odjęcie go
z rachunku inwestycyjnego. Ostatecznie więc aktywa
spółki uległy uszczupleniu o 25 mln dolarów (liczba
ta dotyczy wyłącznie okresu pomiędzy końcem 31 marca
a 14 czerwca 2006 r., albowiem wcześniejsza sytuacja
na rachunku nie jest jeszcze zbadana).
|
| 12. |
Ponieważ Maciej S. i Łukasz K. nie potrafili sobie
przypomnieć, co dokładnie zrobili z 10 mln USD kredytu,
w
dniu 8 listopada 2006 r. syndyk masy
upadłości WGI Consulting złożył zawiadomienie
o możliwości popełnienia przez nich przestępstwa,
polegającego na tym, że będąc osobami uprawnionymi do zajmowania
się sprawami majątkowymi spółki, nadużywając
udzielonych im uprawnień, zaciągnęli w Wachovia Securities
kredyt
w kwocie 10 000 000 USD, przy czym nie dochowali
oni staranności by zadbać o powierzone im mienie,
ani też
nie wykorzystali powierzonego im mienia w taki sposób
by je powiększyć i by przyniosło ono odpowiednie
korzyści dla spółki.
W uzasadnieniu zawiadomienia syndyk wskazał, że fakt
zaciągnięcia kredytu nie został ujawniony w dokumentacji
spółki, w której brak było także informacji na temat
celu, na jaki został zaciągnięty oraz danych o jego
wykorzystaniu. Sami członkowie zarządu podawali przy
tym różne wersje (w tym zakup nieruchomości na terenie
Stanów Zjednoczonych), które jednak nie znalazły potwierdzenia
w zgromadzonych dokumentach spółki.
|
| 13. |
Mimo toczących się postępowań upadłościowych i postępowania
karnego, do chwili obecnej nie wyjaśniono co się stało
z pieniędzmi inwestorów w WGI DM. Według wstępnych
szacunków, inwestorzy żądają łącznie od WGI DM około
320 mln złotych.
W masie upadłości znajdują się tak
nieznaczne środki, że nie wystarczały one na prowadzenie
postępowania
upadłościowego, w związku z czym we wrześniu 2006
r. sędzia-komisarz zobowiązał wierzycieli do złożenia
zaliczki na koszty postępowania.
|
| 14. |
W dniu 19 lutego 2007 r. członek rady wierzycieli
WGI DM, Zbigniew Banach i jego pełnomocnik, Robert
Nogacki, przekazali do sądu upadłościowego pisma,
w których wyjaśnili, że w latach 1999-2006 WGI sp.
z o.o./WGI S.A./WGI DM przekazały bardzo znaczne
kwoty na rzecz podmiotów powiązanych za pomocą umów
pożyczki, umów zlecenia i umów o dzieło. W szczególności,
wedle wstępnych informacji wierzycieli:
- w 2004 r. WGI pożyczyła znaczną kwotę Motozbyt S.A., spółce
z którą związany był Włodzimierz S., ojciec jednego z członków zarządu WGI
S.A.;
- WGI łączyły stałe stosunki zobowiązaniowe z Warszawską Grupą Medialną
s.c. oraz Warszawską Grupą Prasową s.c. na podstawie
których WGI zobowiązana była do dokonywania znacznych płatności na rzecz
ww. spółek cywilnych, czyli de facto do mas majątkowych w których udziały
posiadali główni organizatorzy WGI;
- WGI systematycznie udzielała bardzo znaczących pożyczek na rzecz Warszawskiej
Grupy Rozrywkowej s.c., której wspólnikami byli również organizatorzy
WGI, Łukasz K. i Maciej S.;
- WGI dokonywała również pożyczek na rzecz Orlean sp. z o.o.;
- WGI w oparciu o umowy pożyczki przekazywała znaczne środki również bezpośrednio
członkom personelu kluczowego WGI, w szczególności członkom zarządu i dyrektorom.
Ponadto, członkowie personelu kluczowego WGI notorycznie zawierali z WGI
umowy zlecenia i umowy o dzieło, które stanowiły narzędzie do przeprowadzania
kolejnych transferów środków pieniężnych. Na chwilę obecną, brak jest dowodu
spłaty powyżej wzmiankowanych pożyczek.
Zgodnie z odpowiedzią syndyka masy
upadłości, wszystkie te kwestie stanowić będą przedmiot
dalszych czynności wyjaśniających.
|
| 15. |
W dniu
6 marca 2007 r. syndyk Kochański złożył w Prokuraturze
Okręgowej w Warszawie kolejne
zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
przez Łukasza K. i Macieja S. Jak wyjaśnia syndyk,
w związku z udzielonym kredytem, WGI Consulting Sp.
z o.o.
posiadało w Wachovia Securities LLC konto nr 1634-8066.
W okresie od kwietnia do września 2005 r. z
konta tego dokonano kilku przelewów na łączną kwotę
8 650 000
USD, na rachunki bankowe znajdujące się w Trustmark
National
Bank - w dniu 18.04.2005 r. na kwotę 2
000 000 USD i w dniu 27.05.2005 r. na kwotę 4
000 000 USD oraz
w Credit
Suisse - dnia 28.07.2005 r. na kwotę 1
000 000 USD i dnia 17.10.2005 r. na kwotę 1
650 000 USD.
Jednocześnie w zgromadzonej
przez syndyka dokumentacji finansowo-księgowej brak
jest jakichkolwiek danych
świadczących o tym, aby w przedmiotowym okresie spółka
WGI Consulting Sp. z o.o. posiadała rachunki w wyżej
wymienionych bankach, bądź też, aby była ona zobowiązana
z jakiegokolwiek tytułu prawnego, wobec jakiegokolwiek
podmiotu, do przekazania podanych wyżej kwot na wskazane
rachunki bankowe. Kwoty te nie zostały zatem "przesunięte" na
inne konto spółki, ani nie posłużyły do wykonania jej
zobowiązań.
W ocenie
syndyka opisany powyżej stan faktyczny uzasadnia
zatem podejrzenie popełnienia przestępstwa
polegającego na dokonaniu zaboru mienia wielkiej
wartości w celu
przywłaszczenia,
tj. czynu opisanego w art. 294 § 1 Kodeksu karnego
w zw. z art. 278 § 1 Kodeksu karnego.
|
|
|
|
| Portal Skarbiec.Biz |
|
Portal Skarbiec.Biz
Największy polski portal finansowy, zachowujący niezależność od banków,
firm inwestycyjnych i instytucji kredytowych.
Skarbiec.Biz nie jest związany z PKF Skarbiec, TFI Skarbiec, ani PTE Skarbiec-Emerytura. |
| Publikacje |
|
Biblioteczka inwestora
Podstawowe wiadomości o giełdzie i rynku kapitałowym.
Kasyno zawsze wygrywa
Kilka mało znanych
prawd na temat inwestycji na rynku Forex.

Subskrybuj nowości Skarbiec.Biz za pomocą Cafe
News.
|
|